Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

piątek, 8 lipca 2011

Małpi epilog

   Witam po tygodniowej przerwie. Czym jest ona spowodowana, to uprzedzałam - wakacje...
   Próbowałam w międzyczasie zrobić osobną galerię Hipopotamich zdjęć makro - uwierzcie, skubany doszedł do perfekcji, wychodzą mu takie perełki, że zapiera dech w piersi. Na dobrą sprawę więc powinnam cały czas wstawiać do postu "Makrokosmos" nowe fotografie, ale w ten sposób moi drodzy czytelnicy w końcu by posnęli. Galeria z odnośnikiem z boku strony byłaby optymalnym rozwiązaniem [kto chciałby sobie pooglądać, co biedronka ma od spodu lub ile zarysowań mają kamienie moich kolczyków, to mógłby to spokojnie zrobić]. Niestety, jak do tej pory nie rozgryzłam, jak wykonać miniaturowy pokaz slajdów - niby Blogger posiada taką możliwość za pośrednictwem programu Picasa, ale jakoś mi kurna nie wychodzi. A jako że Dragonka do najcierpliwszych osób nie należy, to po maksymalnie dwóch próbach szlag mnie trafia i zaczynam miotać bluzgami, Jej Wysokość zaś patrzy się na mnie okrągłymi ze zdziwienia ślepiami, a Hipcio trzyma się za brzuch ze śmiechu. A pokazu slajdów jak nie było, tak nie ma. Ech...
  
   Nic to. Czas mija, a post popełnić trzeba, bo jak widzę wejścia na stronę cały czas są - czytelnik się niecierpliwi, a czytelnik "rzecz święta". Pomyślałam, że nie uraczę Was dziś historią o kolejnej Małpce [choć nosiłam się z takim zamiarem], ale w zamian zajrzymy, co się dzieje u tych, które już zdążyliście poznać. Od momentu opisania co niektórych sporo wody w rzece upłynęło, więc coś się mogło pozmieniać. Ano zobaczmy...

- Małpka "Bum Bum"  [zajrzyj tutaj] - czyli Adaś. No cóż, zimą był trochę spokojniejszy, ale z nadejściem wiosny znów zaczął udowadniać, że nie wszystko ma z głową w porządku. Na polskim w sumie rzadko się pokazywał [ku mojej uldze, bo uwierzcie - w jego obecności raczej nie dało się zajęć prowadzić], ale na innych przedmiotach wyrabiał swoją dzienną normę, a zeszyt uwag puchł. Gorzej jednak, że podpadł na praktykach zawodowych, a przecież pracodawca nie ma żadnego obowiązku tolerowania ucznia, któremu wyraźnie zakład pracy pomylił się z zakładem psychiatrycznym... W międzyczasie Adaś osiągnął pełnoletność - no i po którymś numerze dostał ultimatum, że albo odbiera papiery dobrowolnie, albo go wywalamy... Nie jest więc już uczniem Zoo. Przykre, ale nie było wyjścia. Nie każdemu delikwentowi daje się pomóc.

- "Psychopatka" [zajrzyj tutaj] - Ania też do szkoły nie wróci. Po pamiętmym numerze, który zaowocował założeniem jej sprawy o znieważenie funkcjonariusza państwowego na służbie [czyli mnie], pojawiła się na zajęciach raz. Przyszła mianowicie po to, by mi grozić, że wie, gdzie mieszkam i że zrobi mi "wjazd na chatę...". Tjaa, już się boję, mniejsza z tym. Potem natomiast w ogóle przestała się w Zoo pojawiać. Zgodnie z powinnością wychowawcy po miesiącu absencji zadzwoniłam do jej matki, od której usłyszałam, że Aneczka do szkoły chodzić nie będzie, bo... się na mnie obraziła. No jak mi przykro, naprawdę... Efekt był taki, że w następnym miesiącu wysłałam z ramienia szkoły oficjalne pismo do matki informujące, że jeśli nie dopilnuje, by córka realizowała obowiązek szkolny, to będziemy musieli powiadomić o tym fakcie stosowne służby. A ponieważ rodzicielka nie ma żadnego wpływu na pociechę, to takie pismo do sądu rodzinnego poszło. Machina ruszyła i z końcem maja Anię umieszczono w ośrodku zamkniętym. Pozostaje mieć nadzieję, że tam otrzyma stosowną pomoc - lub że przynajmniej dopilnują, by nie wyrządziła nikomu krzywdy.

- "Innastraniec" [zajrzyj tutaj] - Misza ma niestety problem. Nie z językiem, bo tu zrobił w ciągu roku naprawdę duże postępy, w związku z czym jego wymarzone liceum plastyczne zgodziło się go przyjąć od września. Niestety, w okolicach ferii skończyła mu się wiza do Polski i musiał pojechać "w dzikie wschodnie strony", by osobiście tę sprawę załatwić. Tam jednak wyniknęły komplikacje, bo Miszę prześwietlono od końcówek włosów aż po opuszki palców u stóp, czy aby na pewno jest przykładnym uczniem, a nie przemytnikiem/terrorystą/seryjnym mordercą. W rezultacie do Polski mógł wrócić dopiero w połowie maja. My rzecz jasna nie robilibyśmy mu problemów z zaliczeniem semestru z powodu tej absencji, ale cała sprawa rozbiła się o praktyki zawodowe. Mimo interwencji najpierw wychowawczyni chłopca, a potem samej Wice-Szefowej w centrum szkoleniowym rozłożono ręce - przepisy są jasne, jesli uczeń opuści tyle a tyle zajęć [bez względu na powód], to nie ma możliwości klasyfikowania. Misza zatem z powodu niezaliczenia praktyk ma rok do tyłu, a w takim wypadku raczej wątpliwe, by to liceum go przyjęło... Niewykluczone niestety więc, że od września znów zasiądzie w po drugiej stronie mojego biurka. Piszę "niestety", mimo że uczenie go jest prawdziwą przyjemnością.

- "Zły pies" [zajrzyj tutaj] - Dawid ma dwa egzaminy poprawkowe w sierpniu, z polskiego i z fizyki. Z trzeciej jedynki się wywinął. Jeśli zda, to będę się z nim męczyła jako wychowawca kolejny rok. No, chyba że w końcu przegnie i władują go do poprawczaka. Nie ukrywam, że trzymam kciuki - a oburzonych w tym momencie odsyłam do tekstu poświęconemu temu chłopcu.

- "Ciężarówka" [zajrzyj tutaj] - udało jej się ukończyć gimnazjum, ale nie wiem, czy już urodziła. Jedno jest pewne, więcej jej u siebie nie zobaczę. Jestem przekonana, że ku radości i mojej, i jej.

- "Bida z Nędzą" [zajrzyj tutaj] - zdał do trzeciej gimnazjum i jak wiecie zadbałam, by dostał na zakończenie roku "nagrodę specjalną". Pozostaje mi mieć nadzieję, że wytrwałości mu od września wystarczy, nie wywinie żadnego numeru i skończy szkołę bez dodatkowych komplikacji. Miałam z nim okazję porozmawiać prywatnie któregoś dnia, bo natknęłam się na niego w tramwaju [swoją drogą musieliśmy wyglądać uroczo - młoda, dość sztywno i oficjalnie ubrana kobieta plus ogolony na łyso wyrostek z rozbieganymi oczkami...]. Zamierzał przez cały lipiec zaiwaniać na jakiejś budowie, bo jak pisałam, z kasą u niego wiecznie kiepsko.

   No i tak to moi mili. A Dragonka siedzi i zawija w sreberka... :)

1 komentarz:

  1. Jedno, co mi się nasuwa to to, że podziwiam Twoją wytrwałość. I odwagę :)))

    OdpowiedzUsuń