Niektóre koty są stworzone do życia w czterech ścianach. Na pewno znacie takie wielkie, opasłe garfieldy - leży na kanapie takie osiem kilo futrzaka, wstaje tylko na jedzenie, a poza tym zajmuje się głównie spaniem. Na co dzień trzeba bardzo uważać, by go nie pomylić z włochatą poduszką. Niewiele im potrzeba do szczęścia: pełna micha i drapando za uchem.
No cóż, Jej Wysokość do tego gatunku kotów zdecydowanie nie należy. Niestety, na blokowego zwierza nadaje się średnio. Może to kwestia tego, że jest jeszcze dość młoda, bo ma dopiero 1,5 roku. Poprzednie wakacje spędziła na wsi u mojej mamy i tam dopiero dała o sobie znać jej prawdziwa natura. Cały dzień uganiała się za motylami, świerszczami i żabami, łaziła po drzewach i tarzała się w dmuchawcach. W efekcie wieczorami zamieniała się w słodkiego, przymilnego kiciusia ocierającego się o nogi - nawet nie w oczekiwaniu na smakołyki [głodna nie była, skoro "stołowała się na mieście"...], tylko domagając się głaskania i kolan, na których mogłaby się wyspać po męczącym dniu. Okazało się zatem, że Puma owszem, jest kotem potrzebującym ludzi, ale jednocześnie dla zachowania równowagi psychicznej wymagającym dziennej dawki adrenaliny.
W tym roku z powodów losowych jestem uziemiona w Smoczej Pieczarze i nie mogę jej zabrać na zasłużone, futrzaste wakacje. Jej Wysokość więc niestety potwornie się nudzi. Ot, czasem wpadnie z wizytą jakaś nieostrożna muszka [z przyczyn obiektywnych jest to zwykle BARDZO krótka wizyta...] i wtedy trzeba tylko zadbać, by na drodze Pumy nie znalazły się żadne szklane naczynia czy inne kruche przedmioty, bo skubana nie patrzy kompletnie pod łapki. Jeśli nie jest zbyt ciepło, to zabieram ją na półgodzinne spacery, ale co to za frajda chodzić na trzymetrowym sznurku...? Jest też jeszcze jej ukochana piłeczka, która doskonale mieści się w pysku, ale ma zasadniczą wadę - zbyt łatwo wpada pod wszelkiego rodzaju szafy, skąd rzecz jasna wydostać może ją tylko Smok lub Hipopotam. Niestety, więcej atrakcji ciężko w tych warunkach wymyślić.
No i wędka. Z tym różnie - czasem skutecznie kota zajmuje, a czasem jest kompletnie ignorowana. A Jej Wysokość powinna przynajmnjej raz dziennie się zmęczyć, bo inaczej jest nieszczęśliwa.
Mam dla Was w związku z tematem drobiazg. Jakość jest, jaka jest, bo nagrywana moją komórką. No cóż, mimo wszystko życzę miłego odbioru.
Jest boska! Czesio też musiał się nabiegać zanim dał nam spokojnie spać. Na niego najlepiej działała wędka albo wstążka. No i komary...Wiem coś o usuwaniu wszelkich kruchych przedmiotów, gdy koteczek zobaczy owada :) Leci za nim lotem koszącym i nie zważa na wszystko i czasami kończy się to wylądowaniem na ścianie - ciężkie zderzenie z rzeczywistością ;)
OdpowiedzUsuńMelduję, że Jej Wysokość łaskawie przyjęła złożony jej przez Waćpannę hołd :)
OdpowiedzUsuńWaćpanna pozostaje uniżona sługą i wielbicielką Jej Wysokości :)
OdpowiedzUsuńNie jeden kot chciałby tak się nudzić ;))
OdpowiedzUsuńNigdy nie docenia się tego, co się ma :)
OdpowiedzUsuń