Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

piątek, 22 października 2010

Małpka nr 1 - "Bum, bum"

   Wspominałam już, że uczę w Zoo. W praktyce znaczy to mniej więcej, że moi uczniowie są zupełnie nieobliczalni niczym nieoswojone zwierzęta. Niewiele na co dzień pomaga wiedza na temat przyczyn ich zachowań - ten syn alkoholika, ten katowany przez rodziców, ta eks-galerianka (a może wcale nie eks?), ta prawie 2 lata nie chodziła do szkoły, bo musiała się zajmować młodszym bratem, kiedy ich rodzice zostawili ich samym sobie... Każde z tych dzieci to osobna tragedia ludzka i nie trzeba ogromnej wiedzy psychologicznej, by domyślić się, że to się odbija na ich codziennym zachowaniu.
   Tylko co z tego, że ja wiem, jaki koszmar przeszły? W niczym nie zmienia to faktu, że tak jak im zgotowano piekło w domu, tak one w piekło zamieniają zajęcia szkolne, jeśli mają gorszy dzień. A niektóre gorszy dzień mają codziennie...
   Kilkoro z moich uczniów zasługuje na osobne posty. Będę Wam je serwować w rozsądnych dawkach.

   Dziś będzie o Adasiu*. Jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a on ma wyjątkowego pecha i do domów dziecka, i do rodzin zastępczych - w ostatniej był katowany i głodzony. Sam Adaś na pewno normalny nie jest, zachowuje się tylko co najwyżej mniej lub bardziej dziwnie. Jak do tej pory dwa razy na lekcji udało mi się trafić na jego przebłysk świadomości - okazywało się wtedy, że to dość inteligentny chłopak z całkiem sprawnie pracującymi zwojami mózgowymi. Szkoda tylko, że na co dzień rola wariata wychodzi mu aż tak perfekcyjnie...
   Do repertuaru zachowań Adasia należy:
   - wydawanie odgłosów przeróżnych zwierząt i trzeba przyznać, że repertuar ma dość szeroki. Słyszałam już świnki, krówki, konie, ale także słonie i małpy...
   - ostentacyjne ślinienie się i robienie min idealnie imitujących wyraz twarzy osób z zespołem Downa
   - walenie w ławkę rękami lub głową
   - histeryczny śmiech bez żadnego powodu
   - przychodzenie na lekcje, które mam z innymi klasami i robienie tego, co powyżej wymienione...

   Do tego dochodzą pojedyncze wybryki. Był dzień, w którym Adaś na wszystkie słowa skierowane do niego odpowiadał tylko: "Bum, bum". Kiedy natomiast jest prztomniejszy, to dezorganizacja zajęć polega "tylko" na chamskich lub wręcz wulgarnych uwagach i idiotycznych dygresjach, co czyni go bardziej podobnym do reszty kolegów. Nie można mu na pewno odmówić pomysłowości. Dziś na polskim pieczołowicie złożył samolocik z kserówki, którą mu dałam, umieścił w nim ludzika (również z papieru), następnie podpalił samolicik i wyrzucił go przez okno z komentarzem, że to lot tupolewa z prezydentem Kaczyńskim...
   Adaś moim zdaniem kwalifikuje się do zakładu zamkniętego, ale póki co jest u nas. Hura, hurrra... Całe szczęście - często na polskim po prostu go nie ma. Chyba mnie jakoś nie lubi :)

*Imię chłopca zostało zmienione. Reszta to niestety w 100% prawda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz