Dziś jednak zrobię odstępstwo.
Wczoraj zamordowano człowieka. Czyjegoś męża, ojca, przyjaciela. Ofiara "zawiniła" (prawdopodobnie) tylko jednym - była zwolennikiem innej opcji politycznej, niż morderca. Sprawa jest świeża, nie znamy jeszcze jej wszystkich okoliczności , pojawią się pewnie na dniach. To jednak nie przeszkadza w tworzeniu teorii spiskowych ludziom, którzy z sobie wiadomych powodów w każdym działaniu ludzkim doszukują się podstępów i złowrogiego knucia.
No dobra, nie jestem zwolenniczką PiS-u, nie ukrywam tego. Gwoli ścisłości jednak - nie jestem też zwolenniczką PO, jedni i drudzy to wszak prawica (o czym się w Polsce zapomina), a moje poglądy społeczne są zbyt liberalne, bym się mogła z nimi identyfikować. Pisząc o teoriach spiskowych miałam oczywiście na myśli Jarosława Kaczyńskiego i jego wypowiedzi w mediach wystosowane ledwie kilkadziesiąt minut po tragedii w Łodzi (czyli krew na zmarłym nie zdążyła jeszcze skrzepnąć, mówiąc brutalnie). Obwinił on natychmiast za zabójstwo nie kogo innego, tylko PO z Donaldem Tuskiem na czele. Lider PiS okazuje się szybciej niż prokuratura i sąd zebrał dowody winy i wydał wyrok. To tak łatwo się mówi „winny, morderca”… Ale J.K. ma już doświadczenie w tej sprawie – kwestię katastrofy samolotu pod Smoleńskiem też ocenił i osądził natychmiast, choć dochodzenie jeszcze się nie zakończyło.
Dobrze, dość sarkazmu, przechodzę do konkretów. Szczerze mówiąc to, że mamy morderstwo na tle tego szamba, które się wytworzyło w związku z wydarzeniami z 10 kwietnia, specjalnie mnie nie dziwi. Podobna atmosfera w 20-leciu międzywojennym (endecja, Dmowski i spółka) zaowocowała zastrzeleniem Narutowicza. Zastanawiałam się tylko, po czyjej stronie będzie ofiara. Świrów nie brakuje zapewne wśród zwolenników obu partii. Tego uniknąć się nie da, niebezpiecznie jednak się robi, jeśli myśli tych świrów znajdują odpowiednią pożywkę w wypowiedziach swoich „idoli” – a pogardliwe i nienawistne słowa można było usłyszeć po obu stronach barykady. Według mnie to przypadek, że „padło” na PiS. Mamy żniwo ostatnich miesięcy pełnych plucia, oskarżeń i jawnego gardzenia ludźmi tylko dlatego, że są z innej opcji politycznej.
Stała się rzecz straszna, aby jednak nie dopuścić do eskalacji, do kolejnych zabójstw (np. odwetowych) – należy natychmiast WYCISZYĆ napięcie, a to zrobić mogą tylko politycy. Co tymczasem robi lider PiS? Ano swoim starym zwyczajem jątrzy, opluwa, rzuca oskarżenia – czyli właśnie ZAOGNIA sytuację. Nie wiem, czy jest aż tak krótkowzroczny i nie rozumie zagrożenia, czy robi to świadomie, by na fali oburzenia wywołanego morderstwem ugrać jak najwięcej dla siebie. Wszystko jedno – i w pierwszym, i w drugim wypadku powinien się mocno stuknąć w główkę… Jeśli tak dalej pójdzie, to dojdzie do kolejnych zabójstw.
A może o to chodzi? „Święta wojna” między PO i PiS, już tym razem nie tylko na słowa? Ludzie, gdzie my żyjemy, co…?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz