Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

wtorek, 2 listopada 2010

Cytaty cynią cłowieka ocytanym

   Od początku istnienia tego bloga "chodzi za mną" opisanie, jak wygląda zwyczajna, codzienna lekcja w Zoo. To tylko pozornie proste zadanie. Kiedy próbuję postronnym ludziom, którzy nigdy nie widzieli TAKIEJ szkoły od środka opisać, co się dzieje na zajęciach, reagują zwykle na dwa sposoby. Pierwsza grupa wybucha śmiechem, bo te historie brzmią tak nieprawdopodobnie, że nie do pomyślenia jest, by były prawdziwe. Druga grupa myśli, że koloryzuję. Kiedy jednak upewniam ich po raz n-ty, że to wydarzyło się naprawdę - zasypują mnie gradem arcy-mądrych rad, bo przecież skoro ja, jako pedagog, dopuszczam do takiego zachowania, to znaczy, że ze mnie d***, a nie pedagog. Cóż, życie to nie film "Młodzi gniewni", ja nie jestem Michelle Pfeipfer i tu nie ma happy endu...
   Poznaliście do tej pory szczegółowo dwie małpki, poznacie w przyszłości jeszcze kilka. Trzeba jednak pamiętać, że w szkole jest jeszcze "cała reszta" - czyli inne dzieciaki, dla których Zoo jest ostatnią szansą i których nie chce już żadna inna szkoła. A te "inne szkoły" musiały mieć przecież powody, by się takiego małpiątka pozbyć, niczym śmierdzącego jajka...
   W tym poście oddam po prostu głos moim podopiecznym. Będzie on złożony z cytatów - wyrwanych z kontekstu, pojedynczych wypowiedzi uczniów skierowanych na lekcjach pod moim adresem. Tym razem nie komentuję, nie stawiam diagnozy: dlaczego, jak, po co, co dziecię miało na myśli i o co woła tą wypowiedzią. Nie. Tym razem refleksję pozostawiam Wam. Oto, z czym młoda kobieta, polonistka, przychodząca w dobrej wierze na zajęcia, styka się codziennie.
   Wypowiedzi z konieczności będą cenzurowane, w taki jednak sposób, by można było odczytać, co małpiątko powiedziało. One wszakże się nie "wykropkowują", tylko mówią wprost.

   "Pani jest 100 lat za Murzynami".
   "Pani jest jakaś nienormalna".
   "Skąd pani się urwała? Co pani ćpa?"
   "Podokuczajcie pani razem ze mną!"
   "Ona jest jakaś chora na głowę!"
   "Krzesłem ją, krzesłem!"
   "Ja zaraz pani coś zrobię..."
   (na polecenie wyjęcia zeszytu) "Sama se wyjmij!"
   (na zwrócenie uwagi, że do nauczyciela nie mówi się na ty) "A jak mam mówić, może jeszcze proszę pani?!"
   (uczennica spóźniła się 20 minut, więc domagałam się wyjaśnień) "Jeszcze mi będziesz robić wyrzuty?!"
   (na polecenie przepisania notatki z tablicy) "Mam to w d***!"
   "Nowi nauczyciele nie będą mi mówić, co mam robić"
   (kiedy odmówiłam wyjścia z sali w czasie lekcji) "Wal się!"
   "Wyr*** mnie w d***sko!"
   "Ch*** ci w d***!"
   J***ać panią od polskiego!"

Chyba wystarczy?
To na dziś enter.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz