Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

czwartek, 11 listopada 2010

A co Ty wiesz o patriotyzmie...?

Co to dziś znaczy - "patriotyzm", "patriota"?

   Takie pytanie zadałam uczniom 2 klasy liceum [pracowałam jeszcze w poprzedniej szkole] jako "wstępniak" do lekcji dotyczącej "Hymnu do miłości ojczyzny" Ignacego Krasickiego. W planach miałam wywołanie krótkiej, maksymalnie 10-minutowej wymiany zdań [w języku metodyki nauczania nazywa się to "dyskusja sterowana" :)], wprowadzającej dzieciaki we właściwy temat lekcji. Wywołałam natomiast niechcący tak zaciekłą dyskusję, że absolutnie nie chciałam jej przerywać i w rezultacie na omówienie oświeceniowej oktawy zostało mi raptem kilkanaście minut, ale nic to :)
   Już sam fakt, że temat zaowocował dyskusją, uważam za bardzo dobry objaw, bo to znaczy, że wzbudził emocje, dotknął "czegoś tam w środku" moich uczniów. Najgorsza reakcja, jakiej się obawiałam, to wzruszenie ramion, wyraz twarzy jak podczas oglądania transmisji rozgrywek szachowych, względnie komentarze rodzaju: "Że hę...? A o co się pani sor rozchodzi...?" Zawsze - przy omawianiu utworów literackich, ale też kiedy dotyczy to innych spraw - powtarzam moim podopiecznym, że nie ma nic gorszego, niż obojętność. Książka może wam się podobać lub nie, ale najgorsze, jeśli po was spłynęła. No dobrze, jeśli spłynęła jedna, to może być wina tekstu (trafiliście na grafomana), ale jeśli sytuacja się powtarza, to radzę przestać spędzać wolny czas w galeriach handlowych tudzież przed telewizorem i/lub kompem, zanim zamienicie się do końca w bezwolne maszyny, którymi idealnie się steruje. Do życia nie można podchodzić obojętnie, bo to oznacza pozwolenie, by ktoś inny narzucał nam swoją wolę.
   Ale dość dygresji, wracam do tematu patriotyzmu. W dyskusji klasowej trafiły się głosy skrajne [był wśród uczniów akurat i młody polski nacjonalista - burczący hasła w rodzaju "Polska tylko dla Polaków" i że prawdziwy Polak to jednocześnie katolik - i kosmopolita utrzymujący, że patriotyzm to dla niego puste słowo, bo on i tak będzie mieszkał tam, gdzie mu będzie najwygodniej, a w ogóle to granice powinno się znieść i najlepiej, gdyby wszyscy mówili jednym językiem], co i dobrze, bo podgrzewały atmosferę. Udało mi się natomiast skierować rozmowę na kwestię w moim odczuciu najważniejszą - co to znaczy DZIŚ być patriotą? Patriota podczas wojny wie, co ma robić - łapie za karabin, a jeśli nie może walczyć, to zajmuje się konspirą. Ale co na robić patriota, kiedy nie ma zagrożenia z zewntątrz, mamy niepodległość i państwo, którym zarządzamy sami? Ha...?
   Myślę, że dzisiejszy dzień jest właściwą porą, by zadać sobie takie pytania. Taki zresztą był i cel lekcyjnej pogadanki - nie wywołałam jej po to, by narzucić uczniom swój punkt widzenia [choć owszem, przedstawiłam go, o co zresztą zostałam poproszona - "A czy sor jest patriotką?"]. Chciałam ich zmusić, by zaczęli się nad tym problemem zastanawiać. I udało się.

   A co to oznacza dla mnie? Przede wszystkim przywiązanie do języka i kultury narodowej. Trudno mi to wytłumaczyć komuś, kto tego nie doświadczył, ale samo brzmienie języka polskiego wywołuje we mnie ciepłe uczucia. Przypomina mi się taka ilustracja z mojego życia: wracałam z 2-tygodniowych kolonii wakacyjnych we Włoszech, miałam jakieś 13 lat. Jasne, tęskniłam za rodzicami - ale nawet nie wyobrażacie sobie, jakiego wzruszenia doświadczyłam po przekroczeniu na powrót polskiej granicy, kiedy w głupim McDonaldzie panienka PO POLSKU zwróciła się do mnie z pytaniem: "Co Ci podać?", a ja jej mogłam PO POLSKU odpowiedzieć, że: "Proszę fishburgera i ciastko z owocami". Nie żartuję, miałam ochotę ją uściskać... Zaznaczam - nie uważam jednocześnie, że inne języki są gorsze. Brzmienie niektórych mi się podoba (np. rosyjski, czeski czy hiszpański), a niektórych nie (np. niemiecki czy francuski), ale to nie ma znaczenia, język to język, środek komunikacji. Natomiast TYLKO brzmienie polskiego powoduje u mnie coś w rodzaju przypływu czułości. I to może tłumaczyć w pewnym stopniu zainteresowanie tekstami pisanymi w tym języku. Zwłaszcza "dobrymi tekstami".
   Na koniec napiszę, co odpowiedziałam uczniom na pytanie, co w takim razie ma robić dziś polski patriota. No jak to co? Rzecz jasna, starać się mówić poprawnie, dbać o niezaśmiecanie języka, znać polską historię - ale nie tylko. Powinien się uczyć, zdobywać wykształcenie, dobry zawód, by móc wykonywać potrzebną pracę. Powinien chodzić na wybory. Powinien przestrzegać prawa, a jeśli uzna, że prawo jest szkodliwe, to robić co może, by je zmieniono. Powinien wyrzucać papiery do kosza, a nie na chodnik. Powinien reagować, kiedy widzi, że komuś dzieje się krzywda. Powinien obserwować inne narody i uczyć się - od nich i na ich błędach.
   Idę teraz na spacer. Ciepłą jesień mamy tego roku, a "piękna nasza Polska cała, piękna, żyzna i wspaniała". :) Pa, robaczki :)
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz