Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

wtorek, 16 listopada 2010

Poznaj belfra swego...

   W nowej szkole pracuję od września tego roku, więc siłą rzeczy  stanowię dla uczniów tejże placówki zagadkę przyrodniczą. Nie ma w tym niczego dziwnego - dobry wywyiad to podstawa, a żeby wroga zniszczyć, trzeba go najpierw rozpracować :) Każdy ma jakieś słabe punkty i ich odkrycie jest kwestią szalenie ważną, bo można wtedy przystąpić do ataku, wykonać niespodziewany Blitzkrieg, powalić przeciwnika i przystąpić do odliczania, kiedy już leży na łopatkach...
   No dobrze, żarty żartami, ale informacje o życiu osobistym człowieka, z którym ma się do czynienia, okazują się bezcenne - pod warunkiem, że umie się z nich skorzystać. W Zoo akurat "wywiad ma się dobrze": każdy uczeń ma założoną teczkę gromadzoną przez Panią Pedagog, do której  - oprócz niej i dyrekcji - wgląd mają osoby sprawujące bezpośrednią pieczę nad Małpiątkiem, czyli wychowawca i nauczyciele przedmiotowi. Trzeba przyznać, że jest to kopalnia wiedzy, bo Pedagog notuje tam dosłownie wszystko, co może mieć jakiekolwiek znaczenie, od informacji na temat dotychczasowej "kariery szkolnej" delikwenta (np. trzeci rok w tej samej klasie z powodu wagarów), po niekiedy bardzo drażliwe dane dotyczące rodziny (np. ma czworo rodzeństwa, każde z innego ojca...). Ja, jako wychowawca, nie wyobrażam sobie pracy z TĄ MŁODIEŻĄ bez świadomości, jak wygląda ich życie prywatne - a czemu, to już chyba zdążyliście się przekonać.
   Uczniowie rzecz jasna również próbują zdobyć informacje o nauczycielach, ale oczywiście nie mają do dyspozycji takiego arsenału środków, jak my. Aby się czegoś dowiedzieć, zasypują nas gradem pytań, a że są to małpiątka bardzo często zwyczajnie nie rozumiejące granic dobrego smaku czy wychowania, to te pytania potrafią wprawić w osłupienie - i to nie tylko pedagoga z tak świeżym stażem w Zoo, jak autorka tego bloga. I w dzisiejszym poście po raz kolejny oddam głos moim podopiecznym, tym razem pod hasłem: "czego uczniowie chcą się ode mnie dowiedzieć". Już Sokrates zauważył, że pytania są dużo ciekawsze od odpowiedzi, zostawię więc kwestie nurtujące uczniów bez komentarza. Na niektóre raczyłam odpowiedzieć (bo były całkiem zwyczajne, neutralne), ale, jak się sami przekonacie, ciekawość małpiątek nie zna granic...
   O co więc pytano Dragonellę?
  
   - Ile ma pani lat?
   - Ile pani waży?
   - Gdzie pani mieszka?
   - Czy ma pani chłopaka?
   - Dlaczego pani jeszcze nie wyszła za mąż?
   - Czy chce mieć pani dzieci?
   - Dlaczego się pani nie maluje?
   - Dlaczego pani farbuje włosy?
   - Jakich pani perfum używa?
   - Czy zawsze pani nosi spodnie?
   - Czy ma pani cellulit?
   - Czy jest pani dziewicą?
   - Czy goli pani cipkę?
   - Czy pani wagarowała w szkole?
   - Czy pani się kiedyś upiła?
   - Czy jarała pani trawę?
   - Czy spisała panią kiedyś psiarnia?
   - Czy napije się pani ze mną wódki, jak skończę 18 lat?
   - Czego pani słucha?
   - Czy pani kiedyś przeklina?
   - Czy pani chce tu pracować?
   - Ile pani zarabia?
   - Na kogo będzie pani głosowała w wyborach?

   I tak dalej... Nie traktuję tych pytań jako ataku, nawet, jeśli ewidentnie naruszają moją prywatność. Rozumiem, że małpiątka w ten sposób próbują mnie poznać, spojrzeć na mnie z innej strony. Nie odmawiam im tej przyjemności, choć z drugiej strony nie wyobrażam sobie np. innego komentarza do do pytania: "Czy goli pani cipkę?" niż: "Daruj Andrzejku, ale to sprawa wyłącznie między mną a moim partnerem..." :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz