Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

piątek, 30 września 2011

Jak ugotować Hot-Doga?

    Zgodnie z moimi przewidywaniami zapału, by zachowywać się przyzwoicie, wystarczyło Dawidowi [a kto to?] na niecałe dwa tygodnie. Zdążyłam na zebraniu pochwalić go przed matką - rozmowa odbyła się w czwartek, a po weekendzie chłopak dostał skrzydeł. Rzecz jasna w sensie negatywnym.
    Przez cały miesiąc uzbierało mu się w zeszycie 10 uwag negatywnych [pierwsza datowana na 8 września, ostatnia dzisiejsza]. Można za ich pomocą prześledzić, w jaki sposób rozkręcał się po wakacjach. Zaczęło się od "niewinnych" [oczywiście, jak na niego] wybryków, jak malowanie po ławce, nieprowadzenie zeszytu, odmowa pójścia do tablicy. Potem przyszła kolej na słuchanie muzyki przez słuchawki, pisanie smsów i odbieranie telefonu na lekcji, wreszcie na wychodzeniu sobie bez pozwolenia w trakcie zajęć. To już standard Dawidka, ale ostatnie dwa numery są już grubszego kalibru. Otóż na zajęciach praktycznych najpierw rozkładał kompletnie lekcję przez idiotyczne uwagi i namawianie innych uczniów, by poszli z nim po dzwonku na wagary [praktyk mają 3 godziny z rzędu]. Siedział przy tym w prowokacyjny sposób na "styl amerykański", czyli z butami założonymi na ławkę, rzecz jasna kompletnie ignorując uwagi nauczycielki. Natomiast na jej oświadczenie, że jeśli nie weźmie się do pracy, to nie będzie miał obecności [spóźnił się 15 minut na zajęcia] zagroził, że niech tylko spróbuje, to jej tak zrobi koło dupy, że popamięta.
    Wzięłam go wczoraj przed wycieczką na stronę w związku z tym zdarzeniem i zażądałam wyjaśnień. Wiecie, co usłyszałam? "Na praktykach? A co ona o mnie naopowiadała? Już ja sobie z tą panią porozmawiam!" - po czym sukinkicio [z całym szacunkiem dla kotów] po prostu odwrócił się na pięcie i poszedł do kolegów! Czyli co my tu mamy? Groźba, szantaż, brak szacunku wobec nauczycieli oraz całkowity brak refleksji na temat tego, co się stało.
    Ale najlepsze szykował na wycieczkę. Jeszcze w drodze do muzeum były z nim wyłącznie kłopoty, bo całkowicie ignorował moje polecenia, robił to, co w danej chwili mu przyszło do głowy, oddalał się od grupy bez poinformowania mnie o tym [o uzyskaniu zgody nawet nie wspomniawszy...], bez żadnego skrępowania palił papierosy, które wcześniej udało mu się wymusić na kolegach. Natomiast w muzeum już przeszedł sam siebie. Nie sposób było obserwować wszystkich w jednym momencie, wykorzystał więc chwilę mojej nieuwagi, wyjął z odtwarzacza DVD płytę muzealną, włożył swoją - i tym sposobem na ekranie zamiast filmu edukacyjnego zaczął lecieć wyjątkowo obrzydliwy pornol. Zgadza się, nie widziałam na własne oczy, że on to zrobił [bo przecież gdybym to dostrzegła, to bym do tego nie dopuściła...], ale widziałam, jak potem właśnie Dawidek gorączkowo starał się wyjąć płytę z odtwarzacza i wyłączyć nagranie.
    Odbyłam dziś już rozmowę z naszą nową panią pedagog, zadzwoniłam także do kuratora chłopca, który obiecał się do mnie pofatygować po weekendzie. I co dalej? Ano postaram się zrobić, co w mojej mocy, by wyekspediować Dawida jak najszybciej do zakladu zamkniętego. Szlag mnie trafia, kiedy pomyślę, że mógłby mnie czekać cały rok jego numerów i że znowu sprawa rozeszłaby się po kościach. On się kompletnie nie nadaje do żadnej szkoły, nawet takiej, jak nasza, bo na niego żadne konwencjonalne metody po prostu nie skutkują [a przecież przywalić mu nie można...]. Poza tym wiecie co? Mam w klasie trzech nowych chłopców, którzy na samym początku byli spokojni i chyba lekko wystraszeni faktem, że trafili do nas. A teraz już widzę, że patrzą w Dawidka jak w obrazek i zaczynają go naśladować. Minął dopiero miesiąc!
     Realnie - mogę mu załatwić brak promocji do następnej klasy, jeśli wystawię mu na koniec naganne zachowanie [a jak tak dalej pójdzie, to nie będzie z tym najmniejszego problemu]. Zgodnie z przepisami można uwalić ucznia, który dwa razy z rzędu miał naganne, nawet jeśli ma piątki od góry do dołu. Mogę więc sprawić chociaż, że za rok nie będzie w mojej osobistej małpiarni.
    Ale przecież nie chodzi o to, by podrzucić innej, Bogu ducha winnej nauczycielce, to kukułcze jajo. Sztuka polega na tym, by wreszcie porządnie ugotować Dawidka - czyli zrobić z niego Hot-Doga. Skoro tak bardzo domaga się przeniesienia go do zakładu zamkniętego, to trzeba mu to umożliwić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz