Pierwsze zajęcia w nowym roku szkolnym zawsze mają charakter organizacyjny. Wynika to nawet z obowiązków, jakie na nas, nauczycieli, nakładają przepisy oświatowe - mamy zwykle tydzień na "zapoznanie uczniów z wymaganiami edukacyjnymi i kryteriami oceniania", a fakt ten musi być odnotowany w dzienniku lekcyjnym. Teoretycznie oznacza to, że powinniśmy przeczytać dzieciakom kilka stron podstawy programowej oraz stosowne paragrafy ze Statutu Szkoły, które zawierają wewnątrzszkolny system oceniania, a do tego przydałoby się zapoznać ich z ustaleniami naszej komisji przedmiotowej [czyli w moim przypadku - języka polskiego]. I tak do znudzenia, co roku. Nie mogę w tym miejscu mówić za wszystkich nauczycieli, ale co do mnie, to nigdy tego nie robię, a to z tego względu, że mijałoby się to z celem. W zwyczajnej szkole przeczytanie tego wszystkiego zaowocowałoby uśpieniem podopiecznych, a w Zoo - zdemolowaniem sali, bo jak podkreślałam wielokrotnie, Małpki NIE MOGĄ się nudzić pod groźbą wysadzenia budynku w powietrze.
Co zatem robię? Informuję, w jaki sposób można dotrzeć do tych dokumentów [a zwykle ich egzemplarze znajdują się w szkolnej bibliotece], więc jeśli któreś dzieciątko jest szczególnie dociekliwe, to może w wolnej chwili to sobie spokojnie przewertować. Zamiast tego szczegółowo i powolutku wyłuszczam, jakie są smocze kryteria oceniania, czyli reguły obowiązujące na języku polskim. I to rzeczywiście przypominam co roku, do znudzenia, żeby nie było żadnych nieporozumień. Dostają więc informacje, ile można zgłosić w semestrze nieprzygotowań [i jak się to robi, by na pewno było uwzględnione], za co można otrzymać ocenę, czym ryzykują, jeśli odmawiają współpracy lub robią mi na zajęciach bydło [no jak to czym - "nadzwyczajnie dobrym stopniem", czyli ndst...], jak ma wyglądać zeszyt i że jak ktoś się spóźni na lekcję, to ma nieobecność do momentu, aż mi pokaże, że się wziął do uczciwej roboty. Potem ze względu na specyfikę mojego przedmiotu przedstawiam listę lektur, mówiąc przy okazji o każdej książce kilka zdań [a nóż-widelec uda mi się kogoś zachęcić do przeczytania...?]. I to by było na tyle, jeśli chodzi o formalności.
Po wyłuszczeniu tego wszystkiego zostaje mi zwykle ok. 15 minut zajęć, które trzeba jakoś spożytkować. Jeśli mam do czynienia z klasą, którą już uczyłam, to zwykle pytam ich, jak spędzili wakacje, mówię ewentualnie coś o sobie [jeśli pytają], czyli prowadzę kulturalną, towarzyską rozmowę. Natomiast jeśli są to nowe dzieciaki, to robię im "zdania niedokończone". Co to takiego? Zapisuję na tablicy kilka zdań, które każdy z uczniów ma na karteczce dokończyć według własnego znania. Mamy w ten sposób typowy szampon z odżywką, czyli dwa w jednym: za pomocą tego ćwiczenia jako polonista sprawdzam, na jakim poziomie językowym są moi podopieczni [jakie zdania budują, jaki mają zasób słownictwa], a jako człowiek mam okazję dowiedzieć się czegoś o nich. Pytania układam różne, w zależności od mojego humoru, staram się jednak, by były albo natury filozoficzno-moralnej, albo takie, które umożliwiają uruchomienie wyobraźni.
I właśnie po pierwszych zajęciach z moją nową trzecią gimnazjalną mam przed sobą stosik wyrwanych z zeszytu karteczek, na których nagryzmolone są odpowiedzi na trzy pytania. Jutro dostanę kolejną porcję -pierwsza lekcja z zawodówką - ale póki co pozwolę sobie oddać głos gimnazjalistom. Od komentarza tym razem się powstrzymam, niech panowie mówią sami. Bywa śmiesznie, bywa poważnie - jak to w życiu młodych ludzi.
1) Za pierwszy zarobiony milion złotych...
... założyłbym średnio dochodową firmę, która pozwoliłaby mi nic nie robić do końca życia. [Zbyszek]
... kupiłbym duży dom i przeznaczyłbym część pieniędzy na schronisko dla bezdomnych zwierząt. [Kuba]
... część pieniądzy dałbym mamie (tzn. 25%), a swoje 25% wydałbym na ubrania. Natomiast 50% dałbym na lokatę. [Dawid]
... kupię sobie 200 litrów piwa i 300 wagonów fajek. [Damian]
2) Gdybym był zwierzęciem, to byłbym....., ponieważ....
...małpą [ :) ], bo umieją skakać po drzewach [Piotr]
...rekinem, bo lubię pływać i zjadałbym ludzi, a szczególnie nauczycieli języka polskiego. [Damian]
...wściekłym psem pilnującym domu z ogrodem. [Michał]
...kotem, bo większość ludzi je lubi, a poza tym cały czas śpią. [Zbyszek]
3) Moim zdaniem najważniejsze w życiu to...
...być szczęśliwym i zadowolonym z siebie. [Zbyszek]
...rodzina, bo można na niej polegać. [Dawid]
...rodzina, bo trzeba mieć rodzinę, żeby nie czuć się samotnym. [Kuba]
...własne pieniądze i zdrowie. [Michał]
A może w komentarzach do tego posta spróbujecie sami dokończyć te zdania?
Ty, Drago, a może ten Piotr czyta Twojego bloga i to była taka informacja utajniona ;)
OdpowiedzUsuńDokończyć zdania, hmm...
1. Kobito ( o, sorry- Smoczyco!)- w życiu się takiej kasy nie dorobię, więc nawet nie mam o czym marzyć ;)
2. Powiedzmy, że już jestem zwierzątkiem- panda to jest to!
3. Być zdrowym, bo jak już to jest, to człowiek - zdolna bestia- jakoś to życie pociągnie.
Mag, nie wiem, ale mało nie udławiłam się kawą czytając, że Mapka poczuwa się do bycia małpką :). A co do dokończenia zdań, to...
OdpowiedzUsuń1) ... nie przyjmuję takiej odpowiedzi, potraktowałabym ją jako wykręt. Nieładnie, małpka nie wykonała polecenia... :)
2)... a uzasadnienie? Poza tym - oglądałaś Kung Fu Pandę?
3) z tego punktu jakoś najtrudniej sobie robić jaja jak zauważyłam.
Witaj po wakacjach, ja też się już "odwakacjowałam" i ruszam podbijać moją uczelnię :-), a przy okazji zamierzam "miło" pracować i uczyć moje potwory :-)
OdpowiedzUsuń1) Za pierwszy zarobiony milion złotych...
Kupiłabym mi i mojemu Kotowi (TŻ) mieszkanie, trochę pieniążków poszłoby też na urządzenie naszego gniazdka, a reszta na lokatę... O przepraszam kawalątek wydalibyśmy na jakąś miłą podróż
motylek {)|(}
2) Gdybym był zwierzęciem, to byłbym....., ponieważ....
Kotem, lubią chadzać własnymi ścieżkami, zupełnie jak ja
3) Moim zdaniem najważniejsze w życiu to...
Po pierwsze zdrowie (im bardziej je tracimy, tym mocniej się o tym przekonujemy...), po drugie rodzina ( w moim przypadku Kot :-), a po trzecie pieniążki. Szczęścia nie dają, ale trochę uspokajają :-)))
P.S. Moja pomyłka , podpisałam się nie tam gdzie trzeba...
OdpowiedzUsuńmotylek {)|(}
Ale jak to zadanie nie wykonane? Odpowiedziałam szczerze. I ja Ci dam małpkę! Przecia pisałam,że jestem pandą :). I oglądałam Kung Fu Pandę :) No jakby tak się przyjrzeć, to gabarytowo wcale od Pandy nie odbiegam :) Ale panda to przecież sympatyczny misiol, choć wczoraj przyszło mi do głowy, że może jednak koala :)
OdpowiedzUsuńMotylku, to skoro nie zaglądałaś przez wakacje, to masz teraz dużo zaległych postów do nadrobienia :)
OdpowiedzUsuńI widzę, że do zdań niedokończonych podeszłaś bardzo sumiennie - jak na nauczyciela przystało :)
Mag: obstaję przy swoim - z pierwszego się wykpiłaś. Zawsze można uruchomić wyobraźnię :)
No i może jednak nie "koala" - nie wiem jak Ty, ale ja tam mam negatywne skojarzenia z tym terminem...
A jak :-) Ojj mam do nadrobienia, ale to akurat przyjemny punkt programu :-)))
OdpowiedzUsuńmotylek {)|(}
Za pierwszy milion...
OdpowiedzUsuńwybudowałbym dom sztuki, zainwestowałbym w swoją dalszą edukację i w podróże, które kształcą najlepiej.
Gdybym był zwierzęciem to byłbym...
psem, bo mają w sobie szczere emocje i wiernie są przy tobie zawsze
Moim zdaniem najwazniejsze w życiu to...
miłość, zdrowie i spełnianie pasji u boku ludzi, których kochamy.