Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

czwartek, 15 września 2011

Dziwne wagary

    Małpki nie przestaną mnie chyba nigdy zaskakiwać. Może się wydawać, że po roku pracy w Zoo jestem w stanie przewidzieć, na co stać co poniektóre - ale jak się dziś przekonałam, nie sposób do końca przewidzieć, co tak naprawdę kryje się w zwojach mózgowych poszczególnych osobników.
    Pisałam Wam, że po wakacjach Dawidek [czyli Zły Pies] zasadniczo się uspokoił. Mamy połowę miesiąca, a on ma dopiero jedną uwagę negatywną. Co prawda wynikać to może z faktu, że zaczął trochę wagarować, co daje proste przełożenie na jego zachowanie, bo w poprzednim roku ilość jego numerów zdecydowanie była wprost proporcjonalna do wysokiej frekwencji delikwenta. Nie bez znaczenia na pewno jest też fakt, że spora część jego świty została uziemiona [czyli powtarza klasę], a więc mój ulubieniec nie ma się przed kim popisywać. Tak czy inaczej - ja i inni nauczyciele zdecydowanie mamy większy spokój.
    Jeśli czytaliście uważnie post z charakterystyką Dawidka, to pamiętacie zapewne stwierdzenie, że jest to chłopak inteligentny, którego spokojnie byłoby stać na skończenie lepszej szkoły niż Zoo, gdyby nie jego problemy emocjonalne. Potwierdzenie tego znajduję ostatnio na języku polskim. Otóż Dawid - jako że nie rozrabia ani też nie ma ekipy, której by imponowało jego chamstwo - zapewne z nudów wziął się na lekcjach do pracy. Co prawda na początku się zniechęcał i jęczał, że to "poj***ne jakieś jest", ale po jakimś czasie jego szare komórki najwidoczniej się rozgrzały. W efekcie opanował klasyfikację i rozróżnianie części zdania oraz nauczył się rysować wykresy zdań pojedynczych - a z ręką na sercu, zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwy materiał. Trafiło się, że na jednej z lekcji byliśmy sami [tzn. był jedynym uczniem, który przyszedł] - wałkowaliśmy wykresy całą godzinę, a że naprawdę udało mu się zrobić kilka trudnych przykładów zupełnie samodzielnie, to pod koniec zajęć wstawiłam mu piątkę do dziennika "za pracę na lekcji". Żałujcie, że nie widzieliście jego miny: nie będzie dużo przesady w tradycyjnym stwierdzeniu, że "opadła mu szczęka". Jak się potem dowiedziałam, była to... pierwsza piątka z języka polskiego, jaką dostał w życiu.
    Ale jak się okazało, jeśli chciałam obtrąbić sukces wychowawczo-dydaktyczny, to zdecydowanie się pospieszyłam. Mieli dziś zapowiedziany całogodzinny sprawdzian z tych wykresów. Klasówka na trzeciej godzinie, ale wcześniej widzieliśmy się na pierwszej, bo mamy lekcję wychowawczą. Dawidek zwlókł się na tę ósmą rano i był spokojny, a kiedy powtarzałam z resztą towarzystwa zagadnenia do sprawdzianu, to od niechcenia, przysypiając, podawał same poprawne odpowiedzi, a pozostali uczniowie patrzyli na niego z nieukrywaną zazdrością. Jakież więc było moje zdumienie, kiedy nadeszła trzecia godzina i okazało się, że Dawidek... zwiał ze sprawdzianu! Naprawdę osłupiałam. Jestem w stanie zrozumieć, że uczeń ucieka z klasówki, bo nic nie umie, ale za cholerę nie mieści mi się w głowie, by nie przyjść w sytuacji, gdy ma się materiał w małym palcu. W efekcie ma - jak wszyscy nieobecni - wpisane "zero", dopóki tego nie zaliczy.
    Kompletnie bez sensu: dostać z tego samego działu raz piątkę, a raz zero [czyli gorzej, niż niedostateczny]. Czy ktoś może mnie oświecić, po jakiego grzyba on to zrobił?

11 komentarzy:

  1. jakby nie zwiał, to jego reputacja mocno by ucierpiała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i tak... Choć reszta nie jest chyba aż tak głupia i widzi, że inteligencją to ich Dawidek bije na głowę.

    OdpowiedzUsuń
  3. pewnie "wyskoczyła" mu jakaś ważniejsza sprawa niż sprawdzian ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Diagnoza Seniorki jest taka, że Dawidek - można powiedzieć - nie wytrzymał presji. Doświadczenie uzyskania piątki było dla niego na tyle niezwykłe, że nie wiedział po prostu, co z nim zrobić. I spanikował :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, ale wiem jedno: raz dostałam z jednej klasówki piątkę, a potem (dokładnie z tego samego materiału) trzy. Nie wiem jak to zrobiłam ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Umysł ucznia jest niezbadany :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja myślę, że mu się już po prostu znudziło. Sama byłam chroniczną i nieuleczalną wagarowiczką, nie z powodu strachu przed czymkolwiek, a z nudów, no i dla poklasku. Wyznaję ze wstydem. Dlatego nie dziwi mnie, aż tak bardzo, że Dawidek zwiał. Popisał się, błysną, pora na ciekawsze rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Być może. Mógł np. na chłodno wykalkulować, że skoro ma już z tego działu bdb, to nawet z zerem jest pozytywna... Cholera go wie. Przyczyna mogła być nawet tak prozaiczna, że powiedzmy nie wziął rano leków... Z nimi naprawdę nic nigdy nie wiadomo.

    OdpowiedzUsuń