Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

środa, 15 czerwca 2011

Trzech panów z zawodówki na języku polskim

   Tydzień poprzedzający zakończenie roku to czas totalnego rozluźnienia w każdej szkole. Oceny już są praktycznie wystawione, przychodzą więc właściwie tylko ci uczniowie, którzy rzutem na taśmę chcą coś poprawić. Zajęcia są fikcją, frekwencji nikt nie liczy, nauczyciele zwykle nie próbują nawet prowadzić normalnych lekcji - bo niby w jaki sposób? Jak opracowywać nowy temat, skoro większości klasy nie ma, więc i tak należałoby go potem przerobić raz jeszcze po wakacjach? Poza tym dzieciaki i tak już myślą o wakacjach, więc nie potrafią skupić się na niczym. Zatem następuje czas obustronnego udawania: zarówno nauczyciele, jak i uczniowie udają, że odbywa się lekcja...
   W Zoo różnica jest tylko jedna - tu nikt niczego nie udaje. Od momentu wystawienia ocen w szkole jest puściutko, a jeśli przybłąka się jakiś niedobitek, to wywołuje to szczere zdziwienie. Nikt nie ukrywa zresztą, że taka sytuacja jest wszystkim na rękę - Małpki mogą sobie już zacząć wakacje i się bez przeszkód opalać, a my spokojnie uzupełniamy dokumentację szkolną. Nie myślicie chyba, że nauczyciel w szkole kończy pracę równo z dzwonkiem? A dziennik? A arkusze ocen? A tysiące papierków, tabelek, zestawień? I to wszystko na hurra, na wczoraj, byle zdążyć na posiedzenie plenarne Rady Pedagogicznej.
   Na tle ogólnego rozprężenia zdumiewa mnie pierwsza klasa zawodóki. Otóż w piątek - wystawiłam długopisem wtedy wszystkie oceny - przyniosłam na wszelki wypadek scrabble, słusznie przewidując, że sprawdzony w gimnazjum pomysł chwyci i tutaj. I rzeczywiście, trzech chłopców, którzy wtedy się pojawili (w tym Małpka z FAZ!) grali z dużym zaangażowaniem. Przypuszczałam, że to będzie moja ostatnia lekcja z nimi w tym roku szkolnym, bo skoro ocenowa klamka zapadła, to po kiego grzyba mieliby chodzić na polski? A tymczasem - wczoraj, o 8 rano karnie pod salą stanęła mi owa trójca stanowczo domagając się scrabbli! Ku uciesze młodzieńców miałam grę ze sobą. Dziś historia się powtorzyła - przyszli do szkoły TYLKO na język polski, a ponieważ nie udało im się zakończyć rozgrywki w ciągu 45 minut, to zostali jeszcze na angielskim i kawałku historii, oczywiście nie po to, by mieć lekcje, tylko po to, by dokończyć rozgrywkę. Następną lekcję mam z nimi w piątek i już mi zapowiedzieli, że na pewno będą "bo musi być rewanżyk", więc mam koniecznie zabrać scrabble...
   Układają, co potrafią. FAZowiec się wścieka, bluzga, układa najprostsze wyrazy - ale zaangażowany jest tak, jak gdyby nagrodą było co najmniej milion złotych. Maciuś dopytywał, ile takie scrabble kosztują, bo jedzie z dziewczyną w wakacje pod namiot i chciałby "takie coś" ze sobą zabrać, żeby było co robić w razie deszczu. A Dragonella obserwując zmagania panów ma coraz szerszego banana na ustach...
   Wiecie co? Po wakacjach zorganizuję szkolne zawody w scrabble. Jestem pewna, że Wice-Dyrze ten pomysł się spodoba i odpali trochę funduszy na marchewki, czyli stosowne nagrody.

27 komentarzy:

  1. Drago-to świetny pomysł! I kto by pomyślał, że w Zoo w scrabble będą grać! Ale wiesz co, to Twoja zasługa, bo widać, że jesteś polonistką z powołania i dobrą Smoczycą. Takie Smoczyce to skarb :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonały pomysł! Na pewno spodoba się nie tylko dzieciaczkom, ale i "władzom" :-)

    Miło poczytać o ich zaangażowaniu, serce rośnie, buzia śmieje :-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mag, nie cukruj, bo znów utyję i będę musiała Dukanić :)
    Ale nie ukrywam, że bardzo mnie to wszystko cieszy. Zobaczyli, że zabawa językiem może być naprawdę przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Motyku, najzabawniejsze jest to, że te "dziedziaczki" to dojrzałe, pełnoletnie chłopy, z kuratorami na karku i innymi tego typu sprawami, któtych rozrywki po lekcjach ograniczają się do pakowania na siłowni, względnie picia wińska i palenia trawy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Droga Dragonello:) lekceważeniem jest gubić literki w nazwie;) "Motylku",a nie "Motyku";)) Ja przynajmniej nie chciałbym abyś zgubiła literkę lub kilka w mojej skromnej nazwie. Bo jakby to wyglądało, zamiast Hipopotamie to Hipo..., ..poptamie, .....tamie, pogubiłbym się;) i dochodziłoby do "katastrofalnych" skutków;) z uniżeniem i z tapczanu Hipopotam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Drogi HIPOPOTAMIE :) [tak dobrze...?] Nie jest to przejawem lekceważenia, tylko zwyczajna literówka, która trafia się każdemu, nawet poloniście. Jestem pewna, że MOTYLEK to zrozumie, bo nie zakłada moich złych intencji.

    A Ty, zamiast się czepiać Smoka, lepiej byś zszedł z tapczanu [swoją drogą - to nie jest tapczan...] i zajął się czymś konstruktywnym, np. podrapaniem Jej Wysokości za uchem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dragonello to cios poniżej pasa;-(( czyż nie wspominałem Ci o tej o tej literówce hmm, zastanówmy się:-)) zostawiam to Twojemu smoczemu sumieniu. Co do Jej Wysokości to jest w swoim azylu i nie zamierzam tam wkładać swoich krótkich nóżek i narażać je na podrapanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Drogi Hipopotamie, ciosów poniżej pasa nie zamierzam Ci serwować z oczywistych względów. A Smoki sumienia nie mają, jak powszechnie wiadomo. Skoro jednak nie chcesz podrapać za uchem Pumiszcza, to możesz Smoka, nie obrazi się :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zamów dźwig taki do 15 ton, to się zwlekę z TAPCZANU;-)) nadchodzę;-))

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam!
    Dziękuję za zmianę czcionki na lepszą w czytaniu. Może by tak jeszcze ją zwiększyć o 2 punkty? Albo chociaż większą interlinię ustawić?
    To tyle uwag krytycznych (konstruktywnie).
    Scrabble do łatwych nie należą, a jakie poszerzenie horyzontów, gdy pozna się wszystkie dwu(trzy?)literowe słowa! Ich wielość i pisownia zaskakuje nie tylko uczniów: http://www.scrabblemania.pl/slowa-dwu-i-trzy-literowe-dla-scrabble-literaki
    Gdyby wiedzieli, mogliby nie wypuścić Cię/Pani na wakacje!

    Pozdrawiam
    Katarzyna (co prawie nigdy nie komentuje)

    OdpowiedzUsuń
  11. Katarzyno - przy wielkości czcionki majstrować nie będę, bo akurat mnie odpowiada... Krój i barwę zmieniłam ze względu na Smoczycę Seniorkę. No wybaczcie, kto jak kto, ale ona ma "chody" u autorki tego bloga :)
    Co do poszerzania horyzontów, to zgoda - wreszcie mają motywację, by zwracać uwagę na ortografię.
    Zapraszam do częstszego komentowania.

    OdpowiedzUsuń
  12. Katarzyno, może spróbuj czytać tak jak ja czyli powiększając całą stronę:) trzy magiczne przyciski(ctrl, shift i +) ułatwiły mi życie:)
    Pozdrawiam,
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  13. Faaajnie, uaktywniają się widzę nowe osoby w komentarzach. Bardzo mnie to cieszy. Lubię, kiedy ten blog żyje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przez zabawę, niechcący, podstępnie nawet takich ziomków można "zmusić" do zabawy :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję podejścia którego tak często brakuje Twoim Kolegom i Koleżankom z 'normalnych szkół'...każdemu można w jakiś sposób pomóc-wielu moich Kolegów zmarnowało sobie parę lat przez brak właśnie czegoś takiego u Wychowawcy czy też psychologa szkolnego;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej, ja do szkoły wzięłam kalambury rewelacja, III klasa gimnazjum a radocha na maksa. Magda

    OdpowiedzUsuń
  17. I czyż nie jesteś cudowna? :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ken. G.: Ziomy są nie takie złe, jak jest ich mało i nie chcą się poposywać jeden przed drugim.

    Michał: Akurat z tym, że "każdemu" można pomóc to bym niestety polemizowała, bo już trochę się naoglądałam - na siłę nikogo się nie zbawi. Jak ktoś się uprze, to do zakładu trafi, nie ma mocnych. Ale zawsze można probować do tego nie dopuscić.

    I nie jestem cudowna. Jestem zła, wredna i niedobra :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla niektórych to cechy ideału! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. No cóż, są rzeczy na niebie i ziemi, o których się filozofom nie śniło...
    [nie piszę, skąd to cytat, bo nie chcę ubliżać moim czytelniko :)]

    A może się podpiszesz, Anonimie?

    OdpowiedzUsuń
  21. A, i owszem. Paula jestem. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. zupełnie jak z kawałem, w którym dyrektor pyta się uczniów, czy wiedzą jak nałożyć prezerwatywę na globus ;]

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie rozumiem tego komentarza, może ktoś mnie oświeci?

    OdpowiedzUsuń
  24. to odnośnie dowcipu, jak zainteresować dzieci geografią:) zapytać jak nałożyć prezerwatywę na globus bo pewnie niewiele osób będzie wiedziało czym jest globus i może wówczas przedmiot ich zainteresuje :)

    p.s. od razu zaznaczam, że opowiadanie dowcipów nie jest moją mocną stroną;)

    Pozdrawiam,
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja Cię oświecę, drogie dziecię - w końcu trochę czuję się odpowiedzialna za braki w Twojej edukacji - ciąg dalszy dowcipu brzmi:
    - A co to jest globus, panie dyrektorze?
    - I od tego zaczniemy!

    Pozdrawiam tzw. Seniorka

    OdpowiedzUsuń
  26. Widzicie, nie znałam... Rzeczywiście, poważne mam braki w edukacji :)

    Witam Szanowną Seniorkę :) [tu nastąpiło rozwinięcie czerwonego dywanu, w tle zagrała Orkiestra Paszczaków, a potem miał miejsce tradycyjny ucisk dłoni, pieczołowicie fotografowany przez różnej maści paparazzich :)]

    OdpowiedzUsuń
  27. Motylek się nie obraził i zrozumiał :-)

    Czas mi przecieka przez palce, dopiero dziś dotarłam do Twojej odpowiedzi.

    Wiem, że to nie takie "dzieciaczki" o jakich miło się rozmawia i zawsze w superlatywach. Mimo wszystko, dobrze, że oprócz siłki, picia i trawki można ich czymś jeszcze zainteresować...

    OdpowiedzUsuń