Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

czwartek, 23 czerwca 2011

I will survive

   No i skończyło się, Panie i Panowie. Mój pierwszy rok pracy w Zoo właśnie przechodzi do historii.
   Szczerze mówiąc sama jestem zdziwiona, że się w tej szkole odnalazlam. Szok kulturowy był jednak spory - po 3 latach w dość dobrym, nowocześnie wyposażonym liceum wylądować w chronicznie niedofinansowanej placówce dla młodych kryminalistów... Pierwszych kilka miesięcy było koszmarne, co zresztą widać chyba po języku starszych postów. Nie spotkałam się wcześniej z taką dawką bezinteresownej, niezawinionej agresji skierowaną w moją stronę - tylko z racji tego, że jestem nauczycielem, a więc przedstawicielem "drugiej strony". Przywykłam do stosowania reguł, któte sprawdzają się w świecie ludzi kulturalnych, nie przekraczających pewnych elementarnych zasad. Szybko musiałam nauczyć się, że tu nie ma reguł. Nie istnieje "przepis na Zoo", bo sytuacji, jakie się tu trafiają, nie sposób przewidzieć. Albo się zareaguje szybko i skutecznie, albo nie.
   Dużo się oczywiście jeszcze muszę nauczyć, a najpilniej - nieprzejmowania się chamstwem, z jakim się tu na co dzień stykam. To jest chyba dla mnie najtrudniejsze z racji tego, jak zostałam wychowana. "W moim świecie" ludzie odnoszą się do siebie z szacunkiem nawet wtedy, kiedy nie zgadzają się ze stanowiskiem oponenta lub gdy go najzwyczajniej w świecie nie trawią. Nauczono mnie nie używać pewnych argumentów, nie wykorzystywać z premedytacją słabych punktów drugiej osoby, bo są to ciosy poniżej pasa. Tutaj niestety uczniowie się tym kompletnie nie przejmują. Nie chodzi mi o to, żeby zniżać się do ich poziomu - tylko o to, że cały czas jeszcze zdarza się, że "zatka mnie" takie bezpośrednie zderzenie z pogardą i nienawiścią, jakiej dają upust moim kosztem. Jeśli ktoś chce w tym momencie konkretów, to zapraszam do lektury starszych postów.
   Pewna doza "chamstwa" też by mi się czasem przydała, ale póki co wiem, że wychodzi to w moim wykonaniu nienaturalnie. Aby zilustrować, o co mi w tym momencie chodzi, przytoczę jedno zdarzenie. Otóż odbyła się "rozmowa wychowawcza" Dawidka [bohater postu "Uwaga - Zły Pies"], w skład której wchodziła Wice-Dyra, ja oraz matka chłopca. Rozmowa miała miejsce po którymś z kolei numerze delikwenta, nie pamiętam w tym momencie, którego nauczyciela zbluzgał, co zdemolował czy podpalił. Cały jej przebieg jest w tym momencie nieistotny, ale oddam teraz głos Wice-Dyrze:

Wice-Dyra: Dawid, powiedz, ty czytać i pisać umiesz?
Dawid: Umiem.
W-D: To dobrze, to znaczy, że można rozmawiać z tobą, jak z inteligentnym człowiekiem?
D: No można.
W-D: I jak mówię do ciebie, to rozumiesz co mówię?
D: No.
W-D: W takim razie wyjaśnij mi, dlaczego kiedy pani X [tu padło moje nazwisko] mówi ci na lekcji, żebyś siedział na dupie i zamknął się, to nie rozumiesz?
Ja: Być może dlatego, że ja nigdy bym w ten sposób do ucznia nie powiedziała, pani dyrektor.
W-D: Aha, no tak. W takim razie ja panią upoważniam, żeby pani tak Dawida upominała, jeśli nie jest w stanie zrozumieć w języku kulturalnych ludzi. Może to dla niego za trudne, więc niech pani dostosuje wypowiedź do jego poziomu.

   I tu jest pies pogrzebany... Niestety.
   Nie sądziłam, że wytrzymam rok - i nie sądziłam, że będę "chciała" zostać dłużej. Oczywiście cudzysłów był niezbędny. Jasne, że uczenie w Zoo nie jest szczytem moich marzeń i aspiracji. Jasne, że wolałabym uczyć w dobrym liceum, mieć po drugiej stronie biurka świetną młodzież z dobrych domów, która garnie się do nauki, chce się jak najwięcej dowiedzieć i dyskutować o nowościach wydawniczych oraz najświeższym teatralnym repertuarze.
   To wszystko prawda - ale i Zoo ma swoje dobre strony. Jest nią przede wszystkim KADRA. Pracują tu świetni pedagodzy, którzy "trudne przypadki" znają nie z literatury, a z życia. I którzy wiedzą, że nie ma ludzi idealnych, więc nigdy nie powiedzą, że skoro mam problem, to znaczy, że się nie nadaję. W tej szkole KAŻDY sobie czasem nie radzi, bo to, co się tu dzieje, przerasta wyobrażenie normalnego człowieka. Nie można więc się załamać, tylko szukać sposobu, by problem rozwiązać. Choć też - nie zawsze jest to możliwe. Mam więc Główną Dyrekcję, która tak układa pracę w szkole od strony formalnej, by wszystko chodziło sprawnie i by biurokracja nie zwalała nam się na głowy bardziej, niż to absolutnie koniecznie. Mam Wice-Dyrę od spraw wychowawczych, która jest mądrą kobietą, wiedzącą, kiedy ucznia po głowie pogłaskać, a kiedy trzeba go po tej głowie zdzielić. Mam Pedagożycę, specjalistkę od rozmów z urzędami, policją, kuratorami - ale także od pogadanek z Małpkami i to w taki sposób, że coś do tych ich przepalonych i przepitych mózgów dociera. I mam wreszcie innych nauczycieli - z którymi możemy się różnić w poglądach na pojedyncze sprawy, ale którzy w razie czego zawsze poradzą, podpowiedzą, podzielą się doświadczeniem, ale na pewno NIGDY nie dokopią, kiedy już i tak leżysz i kwiczysz.
   Gdyby nie ten zestaw, Zoo już dawno wyleciałoby w powietrze.
   Wiecie co? Ten post miał być zupełnie o czym innym. Miała opisać, jak wyglądało u nas "uroczyste" zakończenie roku, ale tak mnie jakoś wzięło na wspomnienia. Może następnym razem. A póki co idę pooddychać wakacyjnym powietrzem - przez okno :)

6 komentarzy:

  1. Poczytałam twojego bloga i powiem szlag mnie trafia, na takie mądrzenie się z jednej strony młodzież z dobrych domów a z drugiej małpki jak można w odniesieniu do szkoły używać Zoo i małpki sorry ale coś chyba nie tak. Poczytałam komentarze pod poprzednim postem i powiem szczerze zielona jesteś samo wychwalanie siebie jest śmieszne a kto to niby sprawdzi czy przygotowujesz się do szkoły czy nie, nikt.
    Było coś o programie Zawadzkiej, całkiem niezły,
    Jak mówi stare polskie przysłowie uderz w stół a nożyce się odezwą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nikt Ci nie każe czytać tego bloga, skoro Cię szlag trafia. To, czy się przygotowuję do lekcji, sprawdza moja dyrekcja i tłumaczyć to ja się mogę przed nią, jeśli coś będzie nie tak. Co do programu Zawadzkiej, to wiem, co mówię, a skoro uważasz, że jest "całkiem niełzy", to faktycznie, lepiej poszukaj innego bloga, zdrowiej dla Ciebie będzie. Reszty wypowiedzi nie komentuję, bo szkoda klawiatury i nie lubię się powtarzać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zuzanno, dobre określenie w Twoim komentarzu, "Poczytałam twojego bloga.....", poczytałaś go a nie przeczytałaś i wystawiasz opinie na podstawie wyrwanych kontekstów, to nie Ty stoisz przed uczniami owej szkoły i nie słyszysz epitetów typu: " wyru.... mnie w dupę", "zrób mi lo..",to nie Tobie ląduje koło głowy 10-cio centymetrowa śruba wykręcona z ławki przez "dobrego ucznia", to nie Ty kontaktujesz się z kuratorami i sądem dla nieletnich, to nie Ty znasz ich pokręcone życie, to nie Ty składasz doniesienie na policji o groźbach karalnych pod swoim adresem, więc z całym szacunkiem, jesteś ostatnią osobą która ma moralne prawo mówić o kimś "zielona". Co do Pani Zawadzkiej, chciałbym zobaczyć ją w tej szkole bez tabunów doradców i całego tego telewizyjnego blichtru;-)) to dopiero byłby program.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dragonello gratuluję! Bardzo bardzo. mnie ciężko było chwilami w zupełnie zwyczajnej podstawówce, z uczniami o możliwościach przeciętnych i powyżej tej przecietnej. Z zachowaniem w normie lub wzorowym, nieraz ocenianym na "poprawne". I ciekawa jestem jak wygląda u Was takie zakończenie roku.... Pojawia sie chociaż ktoś?:>

    OdpowiedzUsuń
  5. To właśnie miał być post o tym, jak wygląda zakończenie roku, ale wyszło co innego. Ale o tej kwestii też jeszcze napiszę :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skąd biorą się "czytelnicy" na tym blogu? Kot myślał, że tylko ci którzy mają dostęp tu trafiają.
    Ludzie ja Wam życzę popracować pół roku, heh co ja mówię/ piszę miesiąc w zerówce w szkole masowej, lub w nauczaniu zintegrowanym. To powinno być obowiązkowe dla każdego polskiego obywatela! Wtedy może zrozumielibyście o czym smoki piszą.
    Ja pracowałem tylko rok w pewnym gimnazjum (na szczęście mam etat w podstawówce, tzw. dobrej podstawówce, z renomą)i na 4 klasy miałem 3 z małpkami czyli patologia na patologii w wersji light. W najlepszej klasie za to walnęli mi 39 uczniów, żeby ich nie mieszać z tym całym ZOO. Czego ja się napatrzyłem, nasłuchałem heh... Daję Wam słowo, że to była pestka w porównaniu do ZOO smoka.
    W klasie D na 24!!! uczniów z problemami na lekcje jak docierało (po 6 wcześniejszych lekcjach) 10 to byłem siódmym niebie. A ile razy lekcje prowadziło się dla 3 uczniów heh...

    Problem w tym tkwi, że te dzieci nie mają motywacji, bo nie mają oparcia w swoich rodzinach. Baaa one nie mają normalnych rodzin. Wszystko opiera się na rodzinie! Niech rodzice mają wykształcenie zawodowe, ale niech pokażą dziecku, że dbają o nie, martwią się etc. Wtedy dziecko będzie pracowało na miarę swoich sił i możliwości i nie mam mowy o braku sukcesu szkolnego. Jeśli nie ma wsparcia rodziny to dziecko będzie miało zawsze problemy.
    Obecnie mam jedno dziecko w klasie 4 SP, którego rodzice skończyli tylko podstawówkę (system 8 latki), ludzie po 40, pracują, stworzyli fajną, normalną rodzinę, dbają o swoje dzieci (syna i córkę). Dzieci zawsze mają śniadanie, są czysto ubrane, mają przybory szkolne, są wychowywane w poszanowaniu do wielu wartości i wiecie co? Dziewczynka ma świadectwo z wyróżnieniem!!! Rodzice w prostej i szczerej rozmowie stwierdzili, że skoro im nie dano w domu szansy, to oni swoim dzieciakom stworzą jak najlepsze! To oczywiście nie jest standard, ale pomyślcie jakie rodziny mają małpki z ZOO smoczycy ...
    P.S. Pani Zawadzka nie ma pojęcia o realiach jakie panują w szkoła, mogłaby lepiej zrobić dobry obiad rodzinie niż mącić w TV.
    redcat

    OdpowiedzUsuń