Aby Was jednak nie zostawiać całkiem na lodzie, mam tutaj przepis na kolejne ciasto. Nazywa się ono oryginalnie - nie wiedzieć czemu - "Regan", ja jednak przechrzczę je na "Ciasto Teściowej", jako że przepis otrzymałam dzięki uprzejmości Mamy Hipopotama, którą w tym miejscu gorąco pozdrawiam. Wypiek bardzo prosty, bardzo szybki, efekt murowany. Dodam jeszcze, że dzisiejszego dnia wyrobem owego specjału zajął się nie kto inny, tylko Błotny Ssak :)
CIASTO TEŚCIOWEJ
SKŁADNIKI:
5 jajek
"kopiata" szklanka cukru
1 szklanka oleju
3 szklanki mąki tortowej
2 łyżki kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 kg jabłek (słodkich i twardych, pokrojonych w drobne plasterki)
zapach cytrynowy
Jajka z cukrem dobrze zmiksować, potem powoli, stopniowo dodawać olej, mąkę, zapach i proszek do pieczenia, a na końcu kakao. Następnie wsypać jabłka i dokładnie wymieszać łyżką. Nie przejmować się nic a nic tym, że ciasto wychodzi tak gęste, że tę łyżkę można w nim postawić [ja sama, gdy piekłam "Regana" po raz pierwszy, to przestraszona dzwoniłam do przyszłej Teściowej z pytaniem, czy czegoś nie schrzaniłam...]. Tak ma być i już :)
Masę przełożyć do przygotowanej blaszki. Piekarnik rozgrzać do 100 stopni, włożyć ciasto, zwiększyć temperaturę do 180 stopni i piec ok. 50 minut. Ot i cała filozofia.
tak mi sie przypomnialo, jak ratowalismy mloda kapuste na parapetowke... he he he... A jesli chodzi o jableczniki, to polecam rowniez przepis Rudej (o, tutaj: http://rudawkuchni.blogspot.com.es/2012/10/jabka.html )... juz nie bede taki i nie bede przeklejal calego przepisu. Sprawdzona przeze mnie, prosta i z mnostwem jablek. Szczerze mowiac, to ''szarlotki'', ktore sie sprzedaje w Hiszpanii, to kolo jablek chyba nawet nie staly. Pare plasterkow jablka na placku z ciasta francuskiego, moze z odrobina galaretki czy innego badziewia, oni nazywaja ''pastel de manzana''. A kysz! Przepadnij! Szarlotka od Rudej zrobila tutaj furore. A Ciasto Tesciowej idzie do kolejki, zaraz po Ciescie Trojczekoladowym :)
OdpowiedzUsuńCo jak co, ale polska kuchnia jest naprawdę nieziemska. Hiszpania się chowa :)
UsuńTyyy, a ja nie pamiętam, jak ratowaliśmy kapustę. Pozdrowienia dla kolegi Aloisa... Pamiętam tylko, jak ratowaliśmy przypalony garnek. No i saletrę w naleśnikach.
Życzę w takim razie smacznego Ciasta Teściowej - i żeby nie zamieniło się w Zemstę Teściowej :)
hahahahaha... mloda kapusta... tjaaaa... najpierw walnelismy pol lyzeczki kwasku cytrynowego a potem zadzwonilismy do mamy, z pytaniem ile dodac... odpowiedz brzmiala: ''na czubku noza''... to potem dodawalismy cukru... tjaaaa... A Zemsta Tesciowej musi miec duzo kremu i stac kolo jajek... wiec Ciasto Tesciowej nie powinno sie w nia zamienic... chyba ze chodzi o Moja Tesciowa, to by mnie wcale nie zdziwilo... :)
OdpowiedzUsuńps: nie pamietam saletry w nalesnikach... hahahahaha... Moj Alois odpozdrawia Twojego :)
UsuńAlois przyjmuje pozdrowienia :)
UsuńZostawiłeś mnie na gospodarstwie, kiedy byłeś w pracy, a ja na obiad zrobiłam naleśniki. Smakowały, fajne, ale trochę zostało, więc następnego dnia postanowiłam, że dorobię tyle, by było na drugi obiad. Tym razem mi asystowałeś... i ze zdumieniem zauważyłeś, że chciałam dodać saletry, która stała sobie w pojemniczku na blacie i wyglądała zupełnie tak samo, jak sól :) Oczywiście poprzedniego dnia użyłam "tego czegoś" w błogiej nieświadomości...
HAHAHAHAHAHAHA, rzeczywiscie :) ale za to zobacz, jak milo podzielic sie wspomnieniami :)
UsuńPrzynajmniej dopóki nie wkroczy kolega Alois...
Usuń