Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

niedziela, 26 lutego 2012

Polowanie na krasnale

     Trzeba Wam wiedzieć, Drodzy Czytelnicy, że Dragonka i Hipek spędzili ostatnio kilka bardzo przyjemnych dni na Dolnym Śląsku. Jest to naturalne środowisko Hipopotama [tzn. urodził się on tam i wychował :)], głównym więc celem wyprawy było odwiedzenie starych kątów, a przede wszystkim złożenie uszanowania smoczym "teściom". Cel poboczny natomiast zakładał rzecz jasna zwiedzanie [na tyle, na ile pozwalała na to bardzo wietrzna pogoda], jako że ja nie bardzo znam tamte tereny.
    Nie będę Wam w szczegółach opowiadać, co widzieliśmy - zostawię tę przyjemność błotnemu ssakowi. Kto zatem jest zainteresowany obejrzeniem całej masy zdjęć [choć już i tak po bardzo ostrej selekcji], to zapraszam serdecznie na hipciowego bloga, który z przyjemnością wszystko Wam opowie i pokaże. Ja natomiast ograniczę się do jednego wątku, a mianowicie do wrocławskich krasnali.
    Otóż Wrocław słynie z tego, że całe miasto opanowane jest właśnie przez te bajkowe postacie. Z początku było ich kilka, ale teraz - według słów naszej przewodniczki, czyli Mag - świecką tradycją stało się, że wiele szanujących się firm i instytucji funduje krasnala związanego ze swoją działalnością. Rozpełzły się po całym mieście, a że są zwykle niewielkich rozmiarów [i w dodatku sprytnie poukrywane], to dostrzeżenie skubańców bywa nie lada wyczynem. Udało nam się z Hipkiem podczas krótkiej wycieczki po Starym Mieście wytropić kilka krasnali - i właśnie ich zdjęcia chcę Wam zaprezentować:

Syzyfki [jedne z najstarszych wrocławskich krasnali]


 Śpioch


 Strażacy


 jeden z Latarników


 Pierożnik


 Wypłatnik [zdaje się sponsorowany przez Bank Zachodni WBK :)]


 Więziennik


 Inwalidzi [jakiś cham zaiwanił jednemu z nich laskę...]


 Zdrowik [ten natomiast z ułamanym kijem trekkingowym]


    Nim przedstawię Wam ostatniego z krasnali, chciałam w tym miejscu bardzo podziękować Mag za zaopiekowanie się nami we Wrocławiu, napojenie wyśmienitą kawą i czekoladą [zgadnijcie, którą z tych rzeczy zamówił Smok...], zabranie nas na przepyszną wyżerkę, pokazanie Starego Miasta - a przede wszystkim za wyborne towarzystwo. Kobito, zgodnie z Hipkiem stwierdziliśmy, że jesteś superfajowa i że już za Tobą tęsknimy. A już kiedy w połowie wycieczki dołączyła do naszego grona Miłka [wieloletnia przyjaciółka Mag], to zrobiło się iście słonecznie - nic Was nie bujam, bo wystarczy spojrzeć na jej zaraźliwy uśmiech. Co tam lodowaty wiatr, kiedy ma się taką obstawę :)
    No dobrze, a co ma do tego krasnal? Ano to, że dostaliśmy od Mag jednego na pamiątkę... Poniżej więc zaprezentuje się Życzliwek - oryginalny oraz figurkowy :)



9 komentarzy:

  1. mrrrrr, no wiecie co moje kochane zwierzaczki, ja już tez za Wami tęsknię :) ale pamiętacie- jesteśmy umówieni na tropienie krasnali jak się pogoda z wietrznej w słoneczną zamieni. Miła też Was polubiła :) A kubek robi furrorę. Ha! i Tylko ja taki mam :)))))) Dzięki za odwiedziny :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba, jasne, że trzeba wytropić resztę krasnali. Kiedy, to się obaczy. A póki co, to kombinuj rewizytę :)

      Usuń
    2. ma się rozumieć jak to mawiała jakaś kreskówka, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć jaka :((( no nieee, teraz będę sobie tym głowę łamać :((( To chyba Uszatek tak mówił...

      Usuń
    3. Chyba ten kumpel Uszatka, Prosiaczek, ale mniejsza z tym :)

      Usuń
  2. Oj dobrze, że to nie są krasnale ogrodowe! Boję się ich - mają takie przerażające uśmiechy :)))

    Cieszę się, że wycieczka się udała :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Krasnale ogrodowe to chyba patent germański - są bardziej spokrewnione z trollami i gnomami, a te jak wiadomo to dość wredne istoty. We Wrocku zaplęgły się typowe słowiańskie poczciwce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie to może nawet mogłabym mieć w swoim ogrodzie. Bo te z czerwonymi nochalami i podejrzaną miną wolałabym zakopać, żeby ich więcej nie widzieć ;)))

      Usuń
  4. Cudne krasnale, jak im dobrze we Wrocławiu, że nie mają śniegu, a u nas masakra z tymi roztopami. Nie wiem dlaczego u nas na Podkarpaciu zawsze musi tyle nasypać. W tym roku jest go wyjątkowo dużo, zupełnie jak w tym tekście o Bieszczadach.http://skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=1198
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było śniegu, ale wiatr taki, że głowę urywało. Zresztą, z tego powodu coś mnie właśnie rozkłada.

      Usuń