Tytuł posta jest oczywiście żartem w kontekście tego, na co chcę się dziś poskarżyć, bo akurat na co jak na co, ale na upalne lato pan Donald T. jako żywo nic poradzić nie może. Ale ponarzekać zawsze można, prawda? Podobno to nasza polska specjalność.
To zdjęcie zostało zrobione wczoraj około godziny 19. Okna Pomarańczowej Jaskini wychodzą na północny-zachód, więc zgadza się, że mamy tu o tej porze słońce. Ale na litość boską, to była pora wieczorno-kolacyjna...
I niech mi ktoś powie, po jakiego grzyba jeździć latem na południe Europy, skoro na miejscu aura raczy nas takimi specjałami?
Dziś podobno ostatni dzień takich upałów, przynajmniej na razie. I na szczęście nie mam zajęć w szkole, więc szybko wcześnie rano zaliczyłam zakupy i nie mam zamiaru wystawiać nosa na zewnątrz. Rolety opuszczone, wiatrak na chodzie, a sernik na zimno z morelami w lodówce :)
Upały są i mają jeszcze być, a sernik też bym chętnie zjadła :-)
OdpowiedzUsuńOd jutra podobno ma być chłodniej i tej wersji się trzymam :)
Usuń49 stopni???? to na pewno nie fotomontaż ;-) podzieliłabyś się tymi Celcjuszami, bo na Wyspach znowu byle jak :-(
OdpowiedzUsuńale mówiące serio, to są to temperatury zabójcze, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu.
a sernika też bym zjadła (tylko mi się dwie lewe rączki włączyły do spólki z leniem-gigantem)
Zapewniam, że zdjęcie jest autentyczne, Hipek robił własnoręcznie. I bardzo chętnie bym Ci trochę oddała - nienawidzę wysokich temperatur.
UsuńAle mi ochoty na sernik zrobilas:P
OdpowiedzUsuńZła, niedobra, wredna Smoczyca :P
Usuńa ja dla ochlody robie mus owocowy z biszkopcikiem i jogurtem, a temperatury... coz... w dzien mam i 34 :) a w nocy nawet sie zdarza i ... 24 :). Nie wrzuce ci tu zdjecia... (a moze???)[img]http://4.bp.blogspot.com/-6vQHaXS3z8U/UepgHJyTCzI/AAAAAAAAC4Q/1QMj2A_U8b8/s1600/09062013_001.jpg[/img]
OdpowiedzUsuńano... nie weszlo :) tu masz link http://4.bp.blogspot.com/-6vQHaXS3z8U/UepgHJyTCzI/AAAAAAAAC4Q/1QMj2A_U8b8/s1600/09062013_001.jpg
UsuńI widzisz, takie temperatury pasują do Hiszpanii, ale nie kurna do Polski... Wrzucisz przepis na ten mus?
UsuńWrzuce, jest ''prostacki'' :)
Usuń- Wybieram owoce, np. sezonowe: jablka, banany, brzoskwinie, kiwi, w PL moga byc maliny, truskawki, jagody, gruszki. Im bardziej dojrzale owoce, tym mus slodszy.
Ja z reguly daje 2 jablka (kruche), 2 banany i jakis inny owoc, ale niekoniecznie. (2 jablka i 2 banany wystarcza na 4 takie szklaneczki).
- Pokrojone w cienkie plasterki (szybciej sie robia) owoce gotuje (dusze) na malym ogniu w niewielkiej ilosci wody (wychodzi mi, ze mniej niz szklanka).
- Kiedy juz sie rozpadaja, wylaczam ogien i odstawiam do lekkiego przestygniecia.
Wystudzone miksuje, rozkladam do naczyn w ktorych bede podawal (2/3 wysokosci naczynia), potrzasajac szklaneczka wyrownuje powierzchnie i wstawiam do lodowki na 30 minut. Lekko schlodzony mus tezeje.
- Po pierwszym chlodzeniu, na wierzch kazdej szklaneczki wkruszam biszkopt (ciastko biszkoptowe, z cukrem albo i bez, 1 albo 2, zalezy ile mam miejsca)
-Kiedy juz mam wszystko na wierzchu, wlewam delikatnie jogurt pitny (ja lubie ananasowo - kokosowy, ale to jest kwestia upodoban).
Wstawiam deser na minimum 2 godziny do lodowki, zeby sie schlodzil.
I juz.
Z kilkuwarstwowym jest troche roboty, ale wtedy kazda warstwe gotuje odzdzielnie i z innymi owocami. Poza tym ''ciensze'' warstwy musu schladzaja sie szybciej w lodowce. Rozowa na zdjeciu jest z dodatkiem soku z burakow czerwonych. Tzn, obieram 1 surowy buraczek, kroje w kostke i gotuje w malej ilosci wody. Sok wlewam do gotujacych sie owocow zamiast wody.
Wazne jest, zeby kazda warstwa byla schlodzona, cieple sie pomieszaja.
Tez czasami dodaje rodzynki w trakcie gotowania, zastepuja mi cukier.
Smocznego :)
Senkjuuu. Się wypróbuje się :)
UsuńPotwierdzam, straszny upał! Spać się nie da, jest tak gorąco - zwłaszcza, jak się weźmie pod uwagę, że człowiek właśnie wrócił z obozu harcerskiego, gdzie żeby w nocy było ciepło trzeba się było zapatulić w bluzę, śpiwór i koc!
OdpowiedzUsuńJak w czasie obozu wysłali nas na grę terenową, myślałam, czołgając się przez drogę na terenie wroga, że zostaną mi pęcherze od poparzeń od piasku na łokciach i dłoniach... Szybko się zresztą poddałyśmy i wróciłyśmy do obozu nie kończąc gry i poleciałyśmy się moczyć nad jezioro...
Współczuję w taki upał w mundurze, pod namiotem... Za stara i za wygodna już jestem na takie przygody :)
Usuń