Jak poszło Drybkowi?
Tak, jak było do przewidzenia, czyli czasem lepiej, czasem gorzej. Zgodnie z życzeniem mojego klienta przyniosłam mu rozmaite ćwiczenia "na słuchanie": tradycyjne dyktanda, teksty z lukami [czyli trzeba wyłapać i wpisać brakujące słowa w tekście - coś, jak z tą "Supermenką" Kayah, tylko tym razem bez śpiewania], ćwiczenia typu prawda/fałsz [słucha się nagrania i potem odpowiada na pytania dotyczące jego treści], zadania na kontekst sytuacyjny [jest wypowiedź lub dialog i trzeba po użytym słownictwie domyślić się, w jakich okolicznościach one padły]. A wszystko poprzedziłam moją ulubioną diagnozą fonetyczną, czyli ćwiczeniem na "pary minimalne" - jeśli pamiętacie, to swojego czasu katowałam tym nieszczęsnego Carlo. Drybek dostał Kartę Pracy, na której w równoległych słupkach wypisałam wyrazy różniące się jednym dźwiękiem i następnie jego zadaniem było zaznaczenie, co też Smoczyca przeczytała. Owo perfidne narzędzie tortur wygląda tak:
Ćwiczenie proste, ale bardzo dla nauczyciela przydatne. Dzięki temu mogę zorientować się, których głosek uczeń nie słyszy, a to jest sprawa bardzo indywidualna, zależna zarówno od wrażliwości słuchu konkretnego delikwenta, jak i od jego nacji. I tak Drybek - jak na typowego Brytyjczyka przystało - ma problem z rozróżnieniem "i" oraz "y", a zatem np. czasownik "bić"/"być" to dla niego jedno i to samo. Ma też trochę kłopotów z "ć"/"cz" oraz "ś"/"sz". Bezbłędnie za to słyszy różnicę między "b" a "w" [co było z kolei zmorą biednego Włocha] oraz "ś" a "ź". No cóż, co kraj, to obyczaj :)
Co planujemy dalej? Umówiliśmy się, że owszem, wracamy do podręcznika, ale niezależnie od przewidzianego tam materiału każde zajęcia będziemy zaczynali od 2-3 zadań kształtujących rozumienie ze słuchu. Dziś więc zrobię mu znów krótkie ćwiczonko na pary minimalne, a potem jeszcze dwa dotyczące opisu fotografii [uczeń słyszy tekst opisujący wygląd danej osoby i ma wskazać jej fotografię]. A potem wracamy do podręcznika. Mamy akurat jednostkę lekcyjną o prasie i książkach, więc Drybek lekko się nudzi, bo będąc ilustracją typowego informatyka, nie czyta niczego poza materiałami zawodowymi.
Oprócz tego już dopadły mnie kursy wakacyjne. Miałam dostać pierwsze grupy od połowy lipca, ale już wczoraj odebrałam telefon z prośbą od sekretarki, czy nie wzięłabym doraźnie już w tym tygodniu czterech godzin z dziewczęciem na poziomie A2 - bo się ktoś pochorował, czy klientka wykupiła dodatkowe lekcje i nie mają ich komu dać, jakoś tak, nieważne :) Ano jasne, że bym wzięła, gdzież by inaczej... Znakiem tego niestety siedzę dziś w szkole językowej od 13 do 20. Przerwę między nową uczennicą a Drybkiem mam dość długą, ale niestety nie na tyle, by opłacało mi się wracać do Pomarańczowej Pieczary [i to akurat w godzinach szczytu komunikacyjnego]. Ale nic to - 23 lipca mam egzamin na mianowanego, wezmę ze sobą jakieś arcymądre książki, poczytam sobie...
I ciągle uczysz :-)
OdpowiedzUsuńMiłego uczenia :-)
Wiesz, jak to jest: skoro jest praca, to trzeba ją łapać i nie puszczać... Inna sprawa, że na szczęście uczenie to jest naprawdę zajęcie, które sprawia mi przyjemność. Aczkolwiek z wakacji oczywiście nici.
UsuńO kurka blaszka! to ja 23.07. zaciskam wszystkie kciukasy, Oskara kciuki tez zacisnę :)
OdpowiedzUsuńA zaciskaj zaciskaj. Byle pomogło :P
UsuńPROSZE i PROSIE, to dla moich znajomych tez wszystko jedno :) i jasne, ze bede zaciskal :) powodzenia :)
OdpowiedzUsuńPo ostatnich zajęciach wiem, że on naprawdę nie słyszy różnicy. Kazałam mu patrzeć sobie na usta, przyniosę mu też rysunki, jak się układają narządy mowy przy "ś", a jak przy "sz". Niech się najpierw nauczy mechanicznie robić te głoski, może w końcu załapie.
UsuńAle test! :D
OdpowiedzUsuńChyba to nie takie łatwe :)
pozdrawiam
Ano nie jest. Ale skoro coś sprawia trudność, to znaczy, że trzeba więcej ćwiczyć. Tak to widzę :)
UsuńTo i ja zaciskam kciuki juz teraz:D
OdpowiedzUsuńDzięki, przyda się :)
UsuńCiekawe narzędzie tortur :-) W dawnych czasach,niesłusznie minionych, też "dręczyłam" moje uczennice różnymi ćwiczeniami, które niekoniecznie im się podobały, ale jak w nauce niemieckiego pomagały.
OdpowiedzUsuńO za tego informatyka, to mój mężu już się burzy. Ostatnio czyta wszystko oprócz materiałów branżowych... chyba wakacje poczuł :-)
No i bardzo dobrze, że czyta. To go uchroni od zdziwaczenia :) Pozdrowienia dla Was obojga.
Usuń