Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

wtorek, 23 lipca 2013

Mianowany Smok

    Dziś tak tylko w telegraficznym skrócie. Otóż melduję posłusznie, że

ZDAŁAM

    Przed samym wejściem na egzamin nie obyło się bez podniesienia poziomu adrenalinki. Otóż zdawałyśmy we dwie z inną polonistką z mojej szkoły i ona była pierwsza w kolejności. Przyjechałam dość wcześnie, Monika siedziała już pod drzwiami i wertowała swoje sprawozdanie ze stażu. I tu nastąpiła taka oto wymiana zdań:

JA: Ooo, masz sprawozdanie ze stażu?
MONIKA: No pewnie, a ty nie masz?
JA: A to można mieć?
MONIKA: Nawet trzeba! Wchodzisz z tym na egzamin i odczytujesz.
JA: Chyba żartujesz?! Nie mam sprawozdania, tylko luźne notatki, wszystko będę mówić z głowy...
MONIKA: Poważnie? Nie wiedziałaś, że trzeba mieć sprawozdanie...? Masz jeszcze godzinę, leć po to do domu, może zdążysz...!

    I tak w podobnym tonie. Łooo matko i córko, nie ma to jak się zestresować na godzinę przed wejściem na egzamin. Nastąpił gorączkowy telefon do Hipka, a potem racjonalnie olśnienie, że i tak już pozamiatane, bo nie mam w domu wydrukowanej kopii sprawozdania i jeśli nawet Błotny Ssak dostanie kosmicznego przyspieszenia, to nie zdoła w tak krótkim czasie odszukać potrzebnego dokumentu na dysku, wydrukować i dostarczyć. Nie pozostało mi zatem nic innego, jak wejść na bezczelniaka... :)
    Okazało się rzecz jasna, że Monika niepotrzebnie mnie zestresowała. Nikt o sprawozdanie nie pytał, a moje notatki wystarczyły mi w zupełności. Komisja została zagadana przez Smoczycę na śmierć [co było w planie], czyli robiłam wszystko, by nie dopuścić ich do głosu. Tak się rozgadałam, że po mojej prezentacji zostało naprawdę niewiele czasu na jakiekolwiek pytania, a kątem oka widziałam, że Główna Szefowa uśmiechała się, wyraźnie ubawiona. W efekcie zdałam - cytując przewodniczącą komisji - "z wynikiem celującym", pogratulowano mi i polecono zgłosić się po akt mianowania w piątek. 

    Niooo i tak to. Mam z głowy. Najchętniej poszłabym spać, ale nic z tego - czekają mnie dziś jeszcze zajęcia z Drybkiem :)

11 komentarzy:

  1. Gratulacje! Witaj w gronie mianowanych.

    Tylko pamiętaj: kij ma dwa końce. Jak Cię teraz zatrudnią przez mianowanie, to chroni Cię KN.
    Ale jakby nie daj Bóg przyszło Ci iść na zieloną trawkę, to żaden dyrektor szkoły nie poprosi Cię nawet na rozmowę w sprawie pracy - wolą stażystów, ew. kontraktowych - mniejsze koszta generują :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda jest taka, że obecnie w ogóle w szkołach nie zatrudniają, wszystko jedno, kogo. Na szczęście - odpukać i splunąć przez lewe ramię - w Zoo jest dla mnie etat i nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości miało się to zmienić.

      Usuń
  2. Moje gratulacje :) no no no... to sie Smoczyca dochrapala wreszcie :) bardzo sie ciesze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czesz się, czesz :) Jeszcze tylko dyplomowany za 4 lata i święty spokój.

      Usuń
  3. Nooooo, gratulacje, dobrze, że uśmierciłaś komisję gadaniem, a nie np. smoczym ogniem ;)No to będzie okazja do świętowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak by nie wyszło z gadaniem, to może trzeba by było i ogniem zionąć... :)

      Okazja do świętowania dobra jak każda inna, ważne, że przyjeżdżasz do nas i już, o!

      Usuń
  4. Kłaniam sie nisko w pas :D sciskam mocno i gratuluję :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję. Teraz to już jesteś nauczycielka, że nie w kaszę dmuchaj! :)

    OdpowiedzUsuń