ZDAŁAM
Przed samym wejściem na egzamin nie obyło się bez podniesienia poziomu adrenalinki. Otóż zdawałyśmy we dwie z inną polonistką z mojej szkoły i ona była pierwsza w kolejności. Przyjechałam dość wcześnie, Monika siedziała już pod drzwiami i wertowała swoje sprawozdanie ze stażu. I tu nastąpiła taka oto wymiana zdań:
JA: Ooo, masz sprawozdanie ze stażu?
MONIKA: No pewnie, a ty nie masz?
JA: A to można mieć?
MONIKA: Nawet trzeba! Wchodzisz z tym na egzamin i odczytujesz.
JA: Chyba żartujesz?! Nie mam sprawozdania, tylko luźne notatki, wszystko będę mówić z głowy...
MONIKA: Poważnie? Nie wiedziałaś, że trzeba mieć sprawozdanie...? Masz jeszcze godzinę, leć po to do domu, może zdążysz...!
I tak w podobnym tonie. Łooo matko i córko, nie ma to jak się zestresować na godzinę przed wejściem na egzamin. Nastąpił gorączkowy telefon do Hipka, a potem racjonalnie olśnienie, że i tak już pozamiatane, bo nie mam w domu wydrukowanej kopii sprawozdania i jeśli nawet Błotny Ssak dostanie kosmicznego przyspieszenia, to nie zdoła w tak krótkim czasie odszukać potrzebnego dokumentu na dysku, wydrukować i dostarczyć. Nie pozostało mi zatem nic innego, jak wejść na bezczelniaka... :)
Okazało się rzecz jasna, że Monika niepotrzebnie mnie zestresowała. Nikt o sprawozdanie nie pytał, a moje notatki wystarczyły mi w zupełności. Komisja została zagadana przez Smoczycę na śmierć [co było w planie], czyli robiłam wszystko, by nie dopuścić ich do głosu. Tak się rozgadałam, że po mojej prezentacji zostało naprawdę niewiele czasu na jakiekolwiek pytania, a kątem oka widziałam, że Główna Szefowa uśmiechała się, wyraźnie ubawiona. W efekcie zdałam - cytując przewodniczącą komisji - "z wynikiem celującym", pogratulowano mi i polecono zgłosić się po akt mianowania w piątek.
Niooo i tak to. Mam z głowy. Najchętniej poszłabym spać, ale nic z tego - czekają mnie dziś jeszcze zajęcia z Drybkiem :)
Gratulacje! Witaj w gronie mianowanych.
OdpowiedzUsuńTylko pamiętaj: kij ma dwa końce. Jak Cię teraz zatrudnią przez mianowanie, to chroni Cię KN.
Ale jakby nie daj Bóg przyszło Ci iść na zieloną trawkę, to żaden dyrektor szkoły nie poprosi Cię nawet na rozmowę w sprawie pracy - wolą stażystów, ew. kontraktowych - mniejsze koszta generują :-/
Prawda jest taka, że obecnie w ogóle w szkołach nie zatrudniają, wszystko jedno, kogo. Na szczęście - odpukać i splunąć przez lewe ramię - w Zoo jest dla mnie etat i nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości miało się to zmienić.
UsuńGratulacje :)
OdpowiedzUsuńDzięki :)
UsuńMoje gratulacje :) no no no... to sie Smoczyca dochrapala wreszcie :) bardzo sie ciesze :)
OdpowiedzUsuńA czesz się, czesz :) Jeszcze tylko dyplomowany za 4 lata i święty spokój.
UsuńNooooo, gratulacje, dobrze, że uśmierciłaś komisję gadaniem, a nie np. smoczym ogniem ;)No to będzie okazja do świętowania :)
OdpowiedzUsuńJak by nie wyszło z gadaniem, to może trzeba by było i ogniem zionąć... :)
UsuńOkazja do świętowania dobra jak każda inna, ważne, że przyjeżdżasz do nas i już, o!
Kłaniam sie nisko w pas :D sciskam mocno i gratuluję :D
OdpowiedzUsuńGratuluję. Teraz to już jesteś nauczycielka, że nie w kaszę dmuchaj! :)
OdpowiedzUsuńTrudniej mnie zwolnić :P
Usuń