Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

czwartek, 29 listopada 2012

Znów wrobiona

    Jedna z moich Stałych Czytelniczek nominowała mnie do zabawy Liebster Blog, która jest kolejnym wydaniem łańcuszka blogowego, polegającego na odpowiedzi na poszczególne pytania. Raczej nie przepadam za tego typu rzeczami i jak dotąd wyjątek zrobiłam dla Mag [bo mam do niej słabość i już :)], czego efekty dostępne są tutaj. Wygląda na to, że złamię się po raz drugi, a to z tego powodu, że podobają mi się pytania skierowane do mojej skromnej Smoczej osoby i po prostu mam ochotę na nie odpowiedzieć. Natomiast wybaczcie, że sama okażę się ostatnim ogniwem tego łańcucha i nie pociągnę zabawy dalej poprzez wyznaczenie kolejnych "skazańców" :)
    A zatem...

1. W której z postaci literackich widzisz siebie?
Kolejny raz wskażę na bohaterkę, o której już rozpisywałam się w pytaniu postawionym przez Mag.

Pierwsza postać, która przychodzi mi do głowy, to Valancy Stirling, bohaterka powieści Lucy Mound Montgomery pt. "Błękitny Zamek". W skrócie: jest to historia zabiedzonej, zahukanej i stłamszonej przez rodzinę starej panny, która w dniu 29. urodzin [bez skojarzeń ze mną proszę, hie hie hie...] dowiaduje się, że ma nieuleczalną chorobę serca i że został jej najwyżej rok życia - a i to pod warunkiem, że będzie bardzo na siebie uważała. Valancy postanawia więc, że spędzi ten czas jaki jej pozostał robiąc to, na co nie miała odwagi przez całe życie. W rezultacie dokonuje totalnej rozpirduchy: wyprowadza się z domu, opiekuje się śmiertelnie chorą przyjaciółką z dzieciństwa, a po jej odejściu wychodzi za mąż za tajemniczego typa, o którym krążą pogłoski, że jest seryjnym mordercą. Cała historia kończy się rzecz jasna szczęśliwie, ale szczegółów nie zdradzam na wypadek, gdyby ktoś miał ochotę tę książkę przeczytać [a zdecydowanie polecam].
Czemu czuję więź z Valancy Stirling? Nie będę Wam tu robić wiwisekcji, bo uważam, że blog to nie miejsce na osobistą spowiedź. Dość jednak, jeśli powiem, że w pewnym sensie jesteśmy do siebie podobne. Również do pewnego momentu moje życie było jednym wielkim udawaniem i zdecydowanie nie przynosiło mi satysfakcji - ale nadszedł taki moment, że wzięłam się za siebie i to ja zaczęłam dyktować warunki. I jest mi z tym cholernie dobrze :)

2. Gdybyś przez jeden dzień rządziła światem i mogła wprowadzić jedną ustawę, co by to było?
Biorąc pod uwagę te obrazki, których naoglądałam się odkąd pracuję w Zoo, to wprowadziłabym dość radykalne prawo dotyczące rodzicielstwa: obowiązkowe testy psychologiczne dla osób, które mają zostać rodzicami. W przypadku wykazania, że dana osoba nie nadaje się na matkę czy ojca - odbieranie praw rodzicielskich.

3. Gdybyś mogła zagwarantować przetrwanie trzech gatunków zwierząt, jakie byś wybrała?
Kot - bo bez kota to nie robota.
Krowa - z powodów utylitarnych [mięso, mleko... no ja i kot musimy coś jeść :)]
Hipopotam - zgadnijcie, dlaczego :)

4. Kto wg Ciebie ma lepiej: kobiety, czy mężczyźni?
Zdecydowanie mężczyźni. Ich organizmy mają o wiele mniej obciążeń naturalnych [mam na myśli wszystkie sprawy związane z rozmnażaniem się], a do tego społecznie wciąż mniej się od nich wymaga i to niezależnie od szerokości geograficznej. Nie znam kultury, która nie dyskryminowałaby kobiet w mniejszym lub większym stopniu. Gdybym miała możliwość wyboru, to bez wahania wolałabym urodzić się mężczyzną - co nie znaczy, że jestem osobą transseksualną.

5. Z jaką osobą publiczną umówiłabyś się najchętniej na niezobowiązującą kawę?
Ze Stephenem Kingiem. Myślę, że z tym facetem nie sposób się nudzić.

6. Sytuacja, w której chciałaś zapaść się pod ziemię, a teraz się z tego śmiejesz?
Nie wskażę takiej. Tzn. były oczywiście w moim życiu momenty, w których było mi bardzo wstyd - ale z żadnego z nich dziś się nie śmieję z szacunku dla swoich własnych emocji, których wtedy doświadczyłam. Co z tego, że z DZISIEJSZEJ perspektywy to była głupota, skoro dla TAMTEJ Smoczycy to był koszmar? Ja mogę jej współczuć, ale na pewno nie śmiać się z niej.

7. Talent, który zawsze chciałaś posiadać?
Zawsze zazdrościłam ludziom, którzy potrafią pięknie rysować. Ja niestety zatrzymałam się na etapie przedszkolnych głowonogów.

8. W jakiej epoce chciałabyś żyć?
W Atenach czasów Peryklesa - ale TYLKO jako mężczyzna i TYLKO jako człowiek wolny, mający pełnię praw obywatelskich.

9,10,11. Trzy rzeczy, które zabrałbyś ze sobą do bunkra w razie globalnej katastrofy?
Nóż - oczywiście ze względów praktycznych. Elementarne narzędzie, które ma szeroką gamę zastosowań.
Scrabble - dla zabicia nudy.
Jaśka - spróbujcie się wyspać w bunkrze bez poduszki :)

Dziękuję za uwagę.


6 komentarzy:

  1. Jeszcze raz dziękuję za zrobienie tego wyjątku :) ciekawy pomysł w tym punkcie drugim - jedno zarządzenie, a tak naprawdę naprawiło by wiele współczesnych problemów. Bo jak mówią "problemów nie ma, problemy tworzą ludzie" (myślę, że nie w 100%, ale w dość dużej mierze), a wydaje mi się, że człowiek, który miał szczęśliwą rodzinę, szczęśliwe dzieciństwo, szansę na normalny rozwój, również społeczny, zwyczajnie nie będzie szukał "guza", ale raczej ładu i spokoju... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymyśliłaś fajne pytania, to chciało się odpowiadać :)

      Też sądzę, że ludzie nie "robią dymu" bez powodu, ot tak, bo im się nudzi. Poza wyjątkami w postaci psychopatów czy innego rodzaju świrów, to wszyscy wolą mieć spokojne, niż się szarpać. Szkoda energii.

      Usuń
  2. Też uwielbiam "Błękitny zamek". Dzięki Tobie zaczęłam wczoraj czytać tę książkę od nowa.
    Mam tłumaczenie z 1991 r i główna bohaterka nosi imię Joanna.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Anonima :) [którego bardzo bardzo proszę o podpisanie się...]

      Tłumaczenia są różne, też mam wydanie z Joanną - ale w pierwszym, które czytałam, bohaterka nazywała się tak, jak w oryginale, czyli Valancy. A w domu nazywali ją "Doss" [w tłumaczeniu z Joanną jest zdaje się "Buba" :)].

      Usuń
  3. Ach, Dragonello, czytałam "Błękitny zamek" setki razy, nadal go uwielbiam! Ale nie będę Ci teraz mówić "Bubo" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Dragonella to nie "Buba" :) I na szczęście Smoczyca Seniorka absolutnie w niczym nie przypomina matki Valancy, pani Fryderykowej. Moja rewolucja dotyczyła innych kwestii.

      A książka jest genialna. Ania z Zielonego Wzgórza odpada w przedbiegach.

      Usuń