Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

sobota, 17 listopada 2012

Dzień Czarnego Kota

    Zgodnie z Kalendarzem Kota Simone'a [który wisi w Pomarańczowej Jaskini], dziś przypada międzynarodowy Dzień Czarnego Kota. A ponieważ tak się składa, że jestem szczęśliwą posiadaczką takiego zwierzęcia [choć w kwestii kto tu kogo posiada, zdania są podzielone...], to dzisiejszy post musi być w całości poświęcony Jej Wysokości.
    Puma, jak zapewne pamiętacie, trafiła do mnie po traumatycznych przejściach z domu tymczasowego, ale szybko z zabiedzonego, wystraszonego kawałka nieszczęścia zrobiła się prawidziwą damą i panią na włościach. Jest wredna, to fakt. Cały czas kombinuje, jak by tu przejąć władzę w stadzie. Miewa humorki. Zdarza jej się drapnąć lub ugryźć mnie bez specjalnego powodu - choć wie, że dostanie za to w papę.
    Ale... choćby się waliło i paliło, zawsze wita mnie, kiedy wracam do domu i nie pozwala zdjąć butów, dopóki jej nie pogłaszczę. Uwielbia się przytulać, miziać i ocierać o wszelkie możliwe skrawki smoczego cielska. Jest bardzo komunikatywna, więc można z nią prowadzić kulturalne rozmowy na poziomie. To doskonała towarzyszka, która wypełnia pustkę cichego mieszkania [kiedy akurat Hipka nie ma w pobliżu]. Jej wieczorne mruczenie ma działanie wyciszające i usypiające. W ogóle - nie raz już wyciągała mnie z olbrzymich dołów i pozwalała się wypłakać na swoim czarnym futrze. Wie, do czego służy drapak i w związku z tym nie próbuje nawet ostrzyć pazurów na meblach. Bezbłędnie trafia do kuwety i jest bardzo czyściutka.
    No co tu dużo mówić - kocham tę wredotę i tyle. Mam nadzieję, że pisane jest jej długie, kocie życie.
    Uwieńczeniem tego posta będzie krótki przegląd fotografii Pumiska, robionych w różnych okresach jej życia. Patrzcie zatem i podziwiajcie :)



Malutka Puma - zdjęcie jeszcze z jej Domu Tymczasowego [czyli zanim do mnie trafiła]




"To moja micha i już!" - minie trochę czasu, nim nauczy się, że jedzenia nikt jej nie zabierze




Kiedyś byłam taka mała,  a laptop taki wielki...




Hmm... Nie macie wrażenia, że komputer jakoś dziwnie się skurczył...?




Ulubione miejsce do spania zimą - ręcznik na kaloryferze




No dobra, koniec audiencji na dziś.




4 komentarze:

  1. Najlepszego dla Pumiska! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam czarnego kota, i też ma na imię Puma :DDD. Moja Puma przesyła pozdrowienia twojej Pumie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, jak fajnie :) Widać "Puma" to najbardziej odpowiednie imię dla czarnego kota płci żeńskiej.

      Jej Wysokość macha do Was ogonkiem.

      Usuń