Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

środa, 14 listopada 2012

Lekcja o hymnie

    Dziś kilka spóźnionych refleksji wokół minionego Święta Niepodległości - choć od razu spieszę uspokoić, że będą one w większości utrzymane w tematyce tej witryny, czyli szkolnej.
    Czym jest dla mnie patriotyzm, to już definiowałam kiedyś, w pierwszych miesiącach istnienia tego bloga - drogi Czytelnik może odświeżyć sobie pamięć tutaj. Od tego czasu niewiele się w tej kwestii u mnie zmieniło. Za to od dwóch lat wkurza mnie niesamowicie, że to z założenia radosne święto staje się okazją do zadymy, spuszczenia bęcków przeciwnikom politycznym lub ideologicznym [co w naszej krajowej rzeczywistości zwykle na to samo wychodzi], oplucia jadem każdego, kto ośmiela się głośno wyrażać inne poglądy, a także atakowania policjantów na służbie, których jedyną "winą" jest ochranianie obywateli biorących udział w marszach - czy dziennikarzy wykonujących swoją pracę, czyli filmujących zajścia. Nie można też zapomnieć o zniszczeniach w centrach miast, przez które przewalają się podobne burdy. Szlag mnie trafia, kiedy pomyślę, jak wesoło podczas Święta Niepodległości potrafią bawić się tacy Francuzi czy Amerykanie - gdy tymczasem Polacy nie mogą sobie darować i muszą narobić syfu i smrodu.
    O tym problemie można by niestety pisać długo, ale nie to jest moim dzisiejszym celem. Jako polonista mam sporo możliwości, by kształtować postawy patriotyczne młodych ludzi [lub przynajmniej próbować to robić...], rozmawiać z nimi o polskości, o szacunku dla symboli narodowych. W ramach uczczenia tegorocznego Święta Niepodległości urządziłam zatem zawodówce lekcję o hymnie państwowym. Zwieńczeniem zajęć było zapisanie w zeszytach słów hymnu - trzy zwrotki i refren - oraz łopatologiczne wyjaśnienie, "o co w nim kaman", czyli:
- co i dlaczego mamy odbierać szablą
- po co ten Dąbrowski ma maszerować do Polski z Włoch [i co w ogóle facet robił w Italii?]
- dlaczego mamy patrzeć na Bonapartego, jak cielę na malowane wrota [i jak de facto nas Napoleon potem potraktował...]
- kto zacz Czarniecki i o co chodzi z tymi Szwedami.
    A co, niech dzieciaki wiedzą na przyszłość, o czym śpiewają. Przy okazji od przyszłej lekcji będę ich pytać ze słów "Mazurka Dąbrowskiego" - każdy ma mieć z tego ocenę i już. Korzyść podwójna, bo mają szansę na łatwą piątkę [no nie mówicie, że nauczenie się trzech zwrotek i refrenu to zadanie ponad siły...], a przy okazji będą znali tekst własnego hymnu narodowego i nie narobią sobie obciachu podczas jakichś oficjalnych uroczystości. No nie wyobrażam sobie Polaka, który nie zna słów hymnu - a przynajmniej nie takiego, który był moim uczniem... :)
    Nim jednak przeszłam do właściwej części lekcji, zrobiłam im krótką pogadankę na temat historii utworu. Tak się złożyło, że był na sali chłopak, który ratował honor klasy, bo kojarzył coś niecoś z okoliczności powstania pieśni - w ramach uznania postawiłam mu nawet piątkę z pracy na lekcji. Natomiast reszta... można się załamać. Dużo się ostatnio mówi, że znajomość historii wśród młodego pokolenia leży i kwiczy [pamiętacie, jak opisywałam zdarzenie w Muzeum Powstania Warszawskiego...?], ale co innego rozmawiać o tym teoretycznie, a co innego zderzyć się z problemem osobiście. Na dowód zaserwuję Wam kilka cytatów z lekcji - tzn. jakie padały odpowiedzi z sali na postawione przeze mnie pytania. Komentarz jest chyba zbędny, no, może poza jednym: im jest DOKŁADNIE wszystko jedno, kto kim był i kiedy miało miejsce które wydarzenie. Zero jakiejkolwiek orientacji dziejowej.

JA: "Co nam obca przemoc wzięła..." - o co tutaj chodzi? Jaka przemoc? Co się wtedy działo?
UCZEŃ: No wojna była!
JA: [zdziwiona] Jaka wojna?
UCZEŃ: No jaka, jaka... Światowa! Druga wojna światowa!

JA: Kto dowodził legionami we Włoszech?
UCZEŃ: Piłsudski!

JA: Kto miał pomóc Polakom w odzyskaniu niepodległości?
UCZEŃ: Bolszewicy!

[A teraz perełka... tylko się nie załamcie...]

JA: Jakie państwa dokonały rozbiorów Polski?
UCZNIOWIE [różne głosy z sali]: Francja! Włochy! Niemcy!


11 komentarzy:

  1. Słodcy przodkowie... Dobrze, że zrobiłaś taką lekcję. Nas też przepytywano z Mazurka i żyję jakoś z tym, więc i młodzież polska jakoś sobie poradzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Za moich czasów" to "Mazurka Dąbrowskiego" uczyliśmy się obowiązkowo w podstawówce na muzyce. Jeszcze trzeba było go na flecie prostym zagrać.

      Usuń
    2. A nie, to u nas tylko tekstu się uczyliśmy... I recytowaliśmy potem na ocenę. Szkoda, że nie można było zaśpiewać, pieśni recytowane wiele tracą ze swego czaru

      Usuń
  2. Francja i Włochy wykosały z tego interesu Austrię i Rosję. Tamci się na nich wkurzyli i zrobili o to wojnę... :P :P :P buhahahaha :]:]:]:D :D :D
    Co za żenada!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że w zestawie nie ma USA, Australii i Japonii...

      Usuń
  3. O matko! To ja już w pierwszych paru latach podstawówki, wiedziałam (przynajmniej mniej więcej), kto dokonał rozbiorów...
    Też się uczyłam Mazurka w podstawówce. :) I wciąż pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dżisas! Tobie ręce nie opadają? Bo mi szczęka opada :)
    Ale , swoją drogą, wywołałaś temat, który u mnie w pracy obgadaliśmy po Święcie Niepodległości. Doszliśmy do smutnych wniosków, ze dla nas to święto to ,właśnie tak jak napisałaś, okazja do wyżycia się pod hasłem patriotyzmu. Szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęka to już może nie, bo w Zoo słyszałam już przeróżne głupoty.
      Banał powiem, ale Polacy od zarania dziejów tak mają, że się żrą między dobą - i dopiero trzeba siły z zewnątrz, żeby nas "pogodzić"...

      Usuń
  5. ano właśnie.... czasami aż strach zadawać jakiekolwiek pytania.... to już chyba podpada pod kategorię "nie pytaj bo jeszcze ktoś odpowie"... no ale czego można chcieć od dzieciaków którzy nie czytają książek, gazet, nie ogladają wiadomości itp. jedyna nadzieja, że w szkole jeszcze coś załapią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małpki - poza nielicznymi wyjątkami - są z gruntu odporne na wiedzę. Nie przez przypadek mają za sobą kilka wylotek z innych szkół, nim do nas trafiają.

      Usuń