Jest to moja podstawowa potrawa obiadowa jeszcze z czasów studenckich, jako że jest szybka, posiadająca nieskończenie wiele wariantów, a koszt potrzebny do jej przygotowania zależy tylko od tego, jak dużym budżetem dysponujemy. Można zatem przygotować wypasioną zapiekankę, inwestując w najlepsze mięso, dodatki i ser - albo urządzić wersję minimalistyczną, zużywając do niej resztki posiłków zalegających w lodówce. Gwarantuję - ciężko znaleźć coś, co po dodaniu przypraw, posypaniu serem i zapieczeniu nie będzie dobrze smakowało... Z tego względu zapiekanka zresztą nadaje się z powodzeniem i na eleganckie przyjęcie [wersja de lux], jak i na kolację dla dwojga, kiedy pod koniec miesiąca dokładnie ogląda się każdą wydaną złotówkę.
Ciężko podać kanoniczny przepis na zapiekankę, zamieszczę zatem ogólne wskazówki, jak ją przygotować. Nie obejdzie się bez majstrowania przy recepturze - i na tym zresztą właśnie polega cały urok tego dania. Dla wygody składniki podzieliłam na kategorie, które potrawa każdorazowo powinna zawierać, ale już to, co zaliczymy do każdej z nich, to naprawdę nasza sprawa. Ja podaję tylko propozycje.
ZAPIEKANKA STUDENCKA
1. WYPEŁNIACZ:
ugotowany gruby makaron (np. muszelki, rurki, ostatecznie świderki) / ugotowane ziemniaki (nie pogniecione!) / ugotowany ryż - jednym słowem coś, co nam zostało z poprzedniego obiadu :)
2. WKŁADKA MIĘSNA LUB RYBNA:
kiełbasa zwyczajna (kroimy w plasterki i podsmażamy) / kabanos / wędina / tuńczyk z puszki
3. WKŁADKA WARZYWNA (świeża, mrożona i/lub z puszki):
pomidor, brukselka, brokuły, kalafiory, kukurydza, groszek, fasola, oliwki - słowem, naprawdę wszystko, co nam wpadnie w łapki
4. SER ŻÓŁTY
starty na tarce o grubych oczkach
5. PRZYPRAWY
u mnie zioła prowansalskie lub bazylia i oregano, sól, pieprz
Bierzemy naczynie żaroodporne, które smarujemy wewnątrz tłuszczem (u mnie obowiązkowo oliwa z oliwek). Jeśli jako wypełniacz służą nam ziemniaki, to kroimy je na plastry i wykładamy nimi dno naczynia, a potem warstwami układamy pozostałe składniki. Jeśli użyjemy makaronu lub ryżu, to ładujemy go do miski tak, jak byśmy mieli robić sałatkę i łączymy z resztą. Ważne, by do środka dosypać trochę startego sera (wtedy nam się ładnie rozpłynie, zlepi warzywa i mięso, przez co potrawa nie będzie sucha). Całość po upchaniu w naczyniu jeszcze raz obficie posypujemy serem. Zapiekamy w temperaturze ok. 180 stopni na złoty kolor (jakieś 30-40 minut). Najlepsza jest na gorąco, choć znam i amatorów zimnej zapiekanki (ukłony w stronę Hipka). Można podawać z keczupem, musztardą czy sosem czosnkowym.
W mojej dzisiejszej zapiekance wylądowały:
- ziemniaki
- pomidory z sosem śmietanowym (resztka wczorajszej surówki z obiadu)
- kiełbasa zwyczajna
- czerwona fasola z puszki
- gotowane brokuły
- ser żółty
Tak to wygląda PRZED zapieczeniem:
A tak na chwilę przed skonsumowaniem :)
Czy możesz umieszczać w tytule- "uwaga-mag nie czytaj, bo to o żarciu" ? Nosz przecia ja się zaśłinię. Ty wiesz jak ja lubię zapiekanki? ech...ale dieta, dieta, dieta-to moja mantra :) i nawet działa :) Smacznego!
OdpowiedzUsuńTo powinnaś mi dziękować, że masz możliwość trenowania silnej woli :):):)
UsuńAle to od razu ostrzegam - planuję w najbliższym czasie robić leczo i też się nim tu pochwalę...
Ależ dziękuję bardzo- cieszę się, że tak o mnie dbasz. Czekaj, czekaj, z koleżankami mamy pewne plany, które jak dojdą do skutku, to popamiętasz ;)
OdpowiedzUsuńMogę zacytować jeden z moich ulubionych skeczów POTEM? :)
Usuń"Ooo, jak on mi strasznie pokażeee... Ooo, jak ja okropnie zobaczęęę...!" :) :) :)