Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

środa, 4 lipca 2012

Bób dobry

    Jestem bobożercą. Mam to po Seniorce - jeśli postawi się przede mną miskę bobu, to będę jadła, dopóki się nie skończy, najwyżej potem pęknę. Może to i dobrze, że sezon na to cudo jest dość krótki? Ale za to, skoro już jest, to należy się go nawpierniczać na cały rok, podobnie zresztą jak z truskawkami.
    Oczywiście najprościej jest ugotować bób w osolonej wodzie i jazda. Ale jakoś tak od dłuższego czasu chodziło za mną znalezienie jakiegoś fajnego przepisu na "coś z bobu". Myślę, że pierogi mogłyby być dobrym pomysłem, ale kto będzie stał w kuchni i babrał się z pierogami przy takich upałach, jak obecnie? No, w każdym razie na pewno nie Smok... Przydałoby się coś na zimno. Może sałatka? Siadłam więc, przegrzebałam Internet i trafiłam na interesujący przepis. Dałam go do akceptacji Hipopotamowi, a ponieważ mruknął, że w porządku, to zabrałam się do dzieła. Co z tego wyszło, to zaraz zobaczycie. Według mnie całkiem smaczna alternatywa dla tradycyjnych sałatek - ale chrzest bojowy przejdzie wieczorem, kiedy błotny ssak wróci z pracy. Na razie stoi w lodówce i się przegryza [sałatka, nie Hipek, rzecz jasna :)].


SAŁATKA Z BOBEM I KURCZAKIEM

2 woreczki ryżu [ja zawsze do sałatek używam parabolicznego, bo nie ma prawa się skleić]
pół kilo bobu
pół kilo piersi z kurczaka
pęczek rzodkiewki
kiełki [sojowe albo z fasoli]
mały jogurt naturalny
2-3 łyżki majonezu
sól, pieprz [do smaku]









Ugotować w osolonej wodzie ryż oraz bób, wystudzić. Pierś z kurczaka pokroić w kostkę i osoloną podsmażyć na patelni, wystudzić. Kiedy wszystko będzie chłodne, przystępujemy do łączenia składników. Do dużej miski wrzucamy ryż i kurczaka. Bób obieramy ze skórki, rzodkiewki kroimy na pół [jeśli są bardzo duże, to na ćwiartki], a potem na cienkie plasterki. Kiełków dajemy "na oko" [u mnie wyszło 3/4 puszki]. Majonez mieszamy z jogurtem, zalewamy sałatkę, dodajemy pieprz, mieszamy. No i już...
Trzymajcie kciuki, żeby Hipkowi smakowało :)





18 komentarzy:

  1. phi, tym jednym mnie nie przekonałaś ;) a to dlatego, że mam swój przepis na sałatkę z bobu, z tuńczykiem, z liśćmi młodego szpinaku, z pomidorkami koktajlowymi, z cebulką i czarnymi oliwkami... z sosem musztardowo, miodowo cytrynowym... mmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też brzmi nieźle, może dobra jest i jedna i druga :)

      Usuń
    2. Pewnie tak, ale z sałatką jak z chłopem - jak się ma jednego dobrego, to się innych nie próbuje ;)

      Usuń
    3. Czy ja wiem...? Mam kilka "swoich" przepisów na różne sałatki, smakują mi wszystkie, robię wymiennie, żeby się nie znudziły. W kwestii sałatek jestem chyba poligamistką :)

      Usuń
  2. obierac bob? tak mi sie wydaje ze obrany zamiast do miski trafilby wprost do mojej paszczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam i na to sposób: u nas sprzedają bób w workach po kilogram, a w przepisie jest tylko pół... Ty myślisz, że co należy zrobić z tą drugą połową podczas przygotowania...? :) :) :)

      Usuń
  3. no ja cie nie moge! Ja na diecie, a Ty se bloga kulinarnego robisz! Nosz przecia oślinię klawiaturę. Ale teraz czytałam książkę "Język baklawy" i tam tez jest przepis z bobem, nie próbowałam, ale może Tobie się przyda, nazywa się to:
    Ful dla ukochanego:
    1 puszka drobnego bobu,
    2 rozgniecione ząbki czosnku,
    2 łyżki oliwy
    sól, świeżo zmielony pieprz
    sok z jednej cytryny
    1 mała drobno posiekana cebula
    1 łyżka drobno pokrojonej natki
    Wymieszać w rondlu bób, czosnek, łyżkę oliwy, sól, pieprz. dusić na małym ogniu przez ok. 10 min, dodać sok z cytryny, pozostałą oliwę i rozgnieść bób widelcem. Udekorować cebulką i taką. Podawać z chlebkiem pita.
    Smacznego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie u mnie "dla ukochanego": ja nie przepadam za czosnkiem i cebulą, za to Hipek jak najbardziej.

      A widzisz, jaki ja wredny Smok jestem. Prawdziwy dietowy demotywator :)

      Usuń
    2. w sumie...jestem zwolenniczką hedonistycznych diet ;)

      Usuń
  4. dzięki za przepis, miałem dziś robić spaghetti (moje firmowe danie) ale zmieniłem zdanie - przetestuję Twój przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis na genialny sos pomidorowy do makaronu też mam :) A sałatka przeszła test pomyślnie, Najwyższa Komisja pod przewodnictwem Hipopotama orzekła, że pyszne :)

      Usuń
  5. Hmm, teraz wystarczy zaczaić się na bób (który lubię, choć nie aż tak, jak Ty) i wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy pretekst jest dobry :) Witam nową Czytelniczkę.

      Usuń
  6. A czemu nie zrobilas wersji OSHINOWKA? Hahahahahaha.... O matko jedyna... przypomniala mi sie parapetowka...
    Co do sosu do sphagetti, to oczywiscie ten od sledzi po wilensku jest dobry, ale ja sie tam moge mylic...
    Ostatnio odkrylem przepis na majonez z serka bialego (grani) i goracego jaja. Miksujesz wszystko z dodatkiem soku z cytryny, pieprzu (ja nie luuuuubie) i musztardy. Wrazenie smakowe podobne, a kalorii duuuuzo mniej.

    Co do bobu, to ja dziekuje. Jakos nie przepadam za nim. Ale wszystko moze sie zmienic.
    Poki co...
    Bob z Toba.
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszinówka to na święta, za dużo babrania z krojeniem pieczarek. Sos do spagetti ten co ja mam to taki typowy z pomidorów, na lato w sam raz. Zamieszczę przepis, jak tylko zrobię i będę mogła uwiecznić na zdjęciach.
      A śledzie po wileńsku to mam obowiązek robić co roku na Wigilię.

      Usuń
  7. No prosze, jaki mily obowiazek :) ciesze sie, ze cos zostalo dla potomnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak szczerze, to śledzie po wileńsku są moją firmową potrawą...

      Usuń