Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

wtorek, 17 lipca 2012

Potrawa sezonowa - leczo

Zgodnie z życzeniem ostrzeżenie dla Mag - UWAGA, BĘDZIE O ŻARCIU! :)

   Nim znowu mnie wymiecie z Pomarańczowej Jaskini, mam dla Was następny post kulinarny, korzystajcie więc, póki są wakacje i małpki nie dostarczają żadnych tematów. Dziś będzie leczo, czyli typowa, sezonowa, wakacyjna potrawa. Nie polecam gotowania tego specjału poza okresem letnim ze względu na jakość warzyw. Jasne, że zarówno pomidory jak i paprykę można niby dostać przez cały rok, ale sami wiecie, jak to wygląda w naszej szerokości geograficznej - wszystko jest drogie, wątpliwej jakości, a po spożyciu nieuchronnie odbija się chemią. To już lepiej napchać się leczo po uszy w wakacje [podobnie, jak z bobem :)], a potem przez resztę roku wziąć sobie na wstrzymanie.
    Przepis podaję na duży garnek - obiad spokojnie dla 4-5 osób.

LECZO

3-4 cebule
2 średnie cukinie
6-8 papryk w różnych kolorach
8-10 pomidorów
kiełbasa zwyczajna [ile kto tam chce :)]
1-2 łyżeczki koncentratu pomidorowego [opcjonalnie!]
ziele angielskie, liście laurowe, pieprz, sól, bazylia

    W dużym garnku rozgrzewamy kilka łyżek oliwy z oliwek i wrzucamy do zeszklenia pokrojoną w grubą kostkę cebulę. Cukinie obieramy, wyjmujemy łyżeczką nasiona ze środka [na upartego można tego nie robić - ale ja tam nie lubię tych farfocli...], kroimy w dużą kostkę i wrzucamy do cebuli. Podlewamy ODROBINĄ gorącej wody, dodajemy 5-6 ziarenek ziela angielskiego i kilka listków laurowych, po czym przykrywamy pokrywką i zaczynamy duszenie [od czasu do czasu trzeba zamieszać]. Paprykę pozbawiamy nasionek, kroimy w paski, potem w dużą kostkę, wrzucamy do garnka, mieszamy, dusimy dalej. Pomidory sparzamy wrzątkiem, ściągamy z nich skórkę, kroimy w dużą kostkę - i do gara. Kiełbasę kroimy w talarki, podsmażamy lekko i dodajemy do reszty. Całość doprawiamy solą, pieprzem i bazylią po czym próbujemy - jeśli wyda nam się "za mało pomidorowe", to można podrasować koncentratem. Dusimy jeszcze kilka minut i danie gotowe.
    Można podawać na dobrą sprawę z czym się chce - pasuje zarówno ryż, jak i ziemniaki, makaron, chleb. Bez dodatków też będzie pyszne :) A jeszcze lepsze na drugi dzień, kiedy się przegryzie.




19 komentarzy:

  1. O, leczo! W mojej rodzinie robi się je od lat i wciąż cieszy się wielką popularnością :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka, dawno nie byłam na Twoim blogu, co było spowodowane tym, iż moje dziecko przechodziło odwyk od komputera i w domu obowiązywał zakaz korzystania z tego sprzętu, z racji, że młodej brak, nadrabiam zaległości w czytaniu blogów.
    Widzę, że rośnie konkurencja dla naszych mistrzów patelni,możne jakiś filmik na YouTube z tego gotowania .Miłych wakacji Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam zatem po przerwie :)
      Młoda była na odwyku, a ukarana była w rezultacie cała rodzina? Kiepski interes trochę :)
      Filmiku nie będzie, zresztą, te przepisy to tylko na czas wakacji, w końcu to ma być blog szkolny.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. :) no poczytałam trochę
    ja mam wersję wege- zamiast kiełbasy mocze te takie talarki sojowe (w bulionie je moczę ok 15 min, a potem wyciskam) później kroję na kawałki i podsmażam z cebulką- reszta tak jak tradycyjnie robi się leczo. Polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patent bardzo dobry - robiłam dokładnie tak samo, kiedy byłam wegetarianką. A byłam, jakieś dziewięć lat :)

      Usuń
  4. Moze byc...jak nie ma czegos smaczniejszego...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z odpowiedzi rozumiem, że nie przepadasz za leczo :)

      Usuń
  5. bleghfujfleeee sos pomidorowy... jak znasz przepis na smażone warzywa w sosie serowym - daj znać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz to u mnie jak w banku. Jeśli trafię na sos serowy, to zadedykuję go specjalnie Tobie :)

      Usuń
    2. Czuję się wyróżniona :) to, jeśli mogę sprecyzować, przepis na plastry grillowanego bakłażana w sosie serowym... kiedyś jadłam w jakiejś restauracji i próbowałam w domu powtórzyć wyczyn, ale wyszło coś... coś ;)

      Usuń
  6. A ja bym tylko kolejność zmienił. Zawsze cukinię (albo patisona) dodaję na końcu, wtedy nie jest taka rozciapciana. No i oczywiście potrzeba duuużo osssstrej papryki. :) Aż się głodny zrobiłem, a dopiero co jadłem śniadanie! :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi - ja właśnie nie lubię twardej, dlatego daję cukinię [albo bakłażana] na początku. A za ostrą paprykę dziękuję uprzejmie :)
      Lubię takie przepisy, przy których można majstrować. Leczo jest jednym z nich.

      Usuń
    2. Leczo pochodzi z Węgier, więc musi być ostre! A poza tym jest doskonałym sposobem na opróżnienie lodówki; praktycznie wszystko co w niej znajdziesz nadaje się jako dodatek do lecza. No, chyba że w Twojej królują łakocie? :)

      Usuń
    3. To ja robię smoczo-łagodną wersję leczo. Poza tym, jak komuś mało ostre, to zawsze może doprawić na talerzu - a w drugą stronę już gorzej :)
      Lodówkę czyszczę zapiekankami - odsyłam do przepisu.
      Hmm... Tjaaa... W mojej lodówce królują specyficzne łakocie w rodzaju kiełbasek, salcesoników i boczków. Słodycze Hipka :) U nas zawsze musi być tego odpowiedni zapasik.

      Usuń
  7. Ale trafiłam, u mnie właśnie dzisiaj leczo:))Bardzo lubię tą potrawę, ale nie trzymam się tradycji, bo wolę trochę łagodniejszą. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja witam Nową Czytelniczkę :) Jeśli wolisz łagodniejsze leczo, to ten przepis jest akurat dla Ciebie. Pozdrawiam i zapraszam ponownie.

      Usuń
  8. Skorzystam i ugotuję mamie, jako, że lubi, po powrocie z pracy będzie miała niespodziankę i odpocznie sobie. Dziękuję za porządny przepis :)
    Paula

    OdpowiedzUsuń