Pumisko w upały głównie śpi. Okna w Pomarańczowej Pieczarze wychodzą na północny-zachód [było to istotne kryterium przy poszukiwaniu przez Smoka lokum], w wyniku czego naprawdę gorąco robi się tu dopiero około godziny 15-16. Przed południem w ogóle nie ma tu słońca, a i w samo południe jest na szczęście całkiem znośnie. Jej Wysokość zatem do godzin obiadowych urzęduje na parapecie, który jest specjalnie w tym celu osłonięty siatką, żeby bydlątko nie wypadło. Wygląda to dziwacznie zwłaszcza z zewnątrz - siatki, jako że jest przezroczysta, w ogóle nie widać z ulicy i odnosi się wrażenie, że kot wisi w powietrzu, jeśli się o nią właśnie opiera. A jak wygląda Puma w swoim prywatnym solarium, to możecie zobaczyć w tym poście.
Kiedy robi się za gorąco, futrzak przenosi się do środka na specjalnie dla niej przez Hipka zamontowaną półeczkę pod sufitem. Chłodno, mięciutko [bo deskę wyłożyliśmy ręcznikiem, a jakże...], a na dodatek cisza i spokój. Taki koci azyl.

Dziś jednak ja i Hipek zadbaliśmy, żeby się kotu nie nudziło. Najpierw zafundowaliśmy jej manicure, czyli obcinanie pazurków u przednich łapek. Trzeba to niestety robić regularnie, bo Jej Wysokość ostrzy sobie te narzędzia zbrodni w tempie zawrotnym, co odczuwają kolana Smoka, robiące Pumie zwyczajowo za wygodną kanapę do poobiedniej drzemki. Jeśli chodzi o tę czynność, to doszliśmy z Hipkiem do perfekcji. On ją trzyma za pomocą dużego ręcznika, którym owija futrzakowi głowę tak, aby nie widziała co się dzieje, ja natomiast szybko i sprawnie przeprowadzam zabieg. Zajmuje nam to nie dłużej, niż 2-3 minuty i trzeba przyznać, że miauki protestu dobywające się podczas obcinania są raczej pro forma. Ale dziś nie koniec na tym. Błotny ssak postanowił bowiem, że skoro nam tak sprawnie poszło, to należałoby przy okazji kota wykąpać. Jak postanowił, tak też uczyniono - niczego nie podejrzewającą Pumę wsadziliśmy pod prysznic i dalejże... Tego zabiegu nie zniosła już z równie stoickim spokojem - darła się niczym podczas wizyty u weterynarza. Szybkie namydlenie specjalnym kocim szamponem, potem równie szybkie spłukanie - i już futrzaka nie było, nawet nie dała się porządnie powycierać.
Chodzi teraz "na bardzo obrażonych łapkach" i nie pozwoliła się nawet przebłagać kawałkiem kiełbasy szynkowej, podetkniętej przez mającego lekkie wyrzuty sumienia Hipka. Owszem, ofiarę przebłagalną łaskawie spożyła, ale to nie znaczy, że nam wybaczyła. Póki co siedzi na parapecie, układa fryzurę i suszy się na słoneczku.
Ale zmokły kot! :D
OdpowiedzUsuńMy kiedyś z siostrą kąpałyśmy nasze szczurki. Jedna z nich nawet lubiła pływać, ale druga łapała się tej pierwszej i pływała na gapę.
Tylko potem byłyśmy zawsze całe mokre, bo zmokłe szczury właziły na nas i oblewały nas wodą...
Puma to nawet kiedyś lubiła wodę, nie wiem, czemu tym razem tak ostro zareagowała. Może jej się do uszu nalało przez przypadek?
UsuńKąpiel- tego nie robi się kotu... ;)
OdpowiedzUsuńDlatego napisałam, że chodzi na obrażonych łapkach :)
Usuńnie dosc, ze Smok, to jeszcze potwor jestes... I Hipo tez... GLOWE RECZNIKIEM??? He he he... Pamietam, jak kiedys Forsa wytarzala sie w jakims lajnie i nie mielismy pod reka szamponu dla niej, wiec w ruch poszedl jakis 2 w 1, albo LOSZ AN GOU...
OdpowiedzUsuńPo wyschnieciu siersc suczycy zrobila PUFFFFFFFFFF... i w obwodzie (wizualnie) bylo jej 3 razy tyle, co zwykle... Sasiedzi z gory orzekli, ze strasznie przytyla... Tjaaaa...
A co zrobilas z postem o sernikach???
Ręcznik na głowę MUSI być - bo jak nie widzi, co się jej robi z łapkami, to się nie boi.
UsuńA futerko ma teraz śliczne :)
Przy poście o serniku nie było przepisu na sernik, a już za późno na UPDATE... Przepis na sernik pójdzie mailem.
ale zniknal post z truskawkami, cz mi sie poEBalo???
OdpowiedzUsuńJuż jest, zniknął, bo robiłam UPDATE.
UsuńSię uśmiałam, hahahah, nie ma to jak zwierzak! I słodko kociak wygląda :)
OdpowiedzUsuńPaula
Słodko? Jej to powiedz... :)
UsuńBemol podczas kąpieli drze się jakby go ze skóry obdzierali. Zachowuje się gorzej niż u weta :P
OdpowiedzUsuńOj to teraz będziecie musieli Wredne Pumisko czymś przebłagać i udobruchać. Może dwa kawałki kiełbasy szynkowej... albo trzy....? :P :P :P :)
Wzięłam ją wieczorem na spacer, to lubi najbardziej. W międzyczasie zdążyła ugryźć Hipka, jak ją chciał pogłaskać - za co dostała po uchu, bo pana gryźć absolutnie nie wolno :)
Usuń