I jak tam, Słonka Moje Różowe? Jak Wam się podoba w Nowym Roku?
U nas bardzo leniwie. Byliśmy z Hipkiem na sylwestrowej domówce u mojej kumpeli jeszcze z czasów studiów. Oznaczało to dość duże stężenie polonistów na metr kwadratowy [i takież samo stężenie nauczycieli...], ale nie zanotowano w związku z tym faktem przyjazdu karetki pogotowia, ani panów z uroczymi kaftanikami z rękawami wiązanymi z tyłu. Impreza z konieczności spokojna zważyszy na to, że trzy spośród sześciu obecnych pań było w stanie błogosławionym [w tym gospodyni]. Swoją drogą - epidemia jakaś, czy co? :) Nie da się też niestety ukryć, że Dragonka się chyba starzeje - już przed północą zrobiłam się senna, więc w okolicach pierwszej grzecznie się z Hipciozaurem pożegnaliśmy i udaliśmy się na spotkanie z najlepszym czworonożnym przyjacielem człowieka, czyli łóżkiem. Notabene błotny ssak nadal w nim przebywa - oświadczył, że ma dziś Dzień Piżamowy i zamierza ten fakt skrzętnie wykorzystać. Śpiąc, oczywiście :)
A co ze Smokiem? Snuje się z kąta w kąt, tyle tylko, że popełnił sernik, który własnie nabiera mocy w piekarniku. Zastanawiam się też, co przygotować na jutro Małpkom, bo jak znam życie, to te nieliczne egzemplarze, które jutro jednak pojawią się w szkole, będą tak zmęczone i/lub skacowane, że zagonienie ich do jakiejkolwiek aktywności umysłowej będzie awykonalne. Nic lepszego poza przytachaniem mojego laptopa i puszczeniem im ekraznizacji lektury szkolnej [kolej chyba na "Zemstę"] nie przychodzi mi do głowy.
Acha - Pumisko żyje i ma się dobrze. Nie miałam oporów przed zostawieniem jej samej w Sylwestra, bo wiem z poprzedniego roku, że wprost uwielbia fajerwerki. Była żywo zainteresowana, co to jest to kolorowe, błyszczące na niebie, co to się pojawia i znika. Domagała się z całą stanowczością, by wypuścić ją na parapet, gdzie próbowała łapać sztuczne ognie - może nadają się do zjedzenia?
No to cóż, Robaczki. Wszystkiego dobrego. Oby nam się - wszystko, co chcemy. I to by było na tyle :)
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, widzę, że podobnie jak ja uwielbiasz serniki, jak chcesz podam Ci stary przepis na super sernik, u mnie w domu znika w błyskawicznym tempie, wzbogaciłam się właśnie o jeszcze jednego kociaka, moje dziecko przytargało go od teściów, tak więc niespodziewanie w Nowy Rok powiększyła mi się rodzinka, mam nadzieje, że nasz 7 kg kocur Kajtek nie połknie maleństwa na śniadanie Magda
OdpowiedzUsuńDzięki za życzenia :)
OdpowiedzUsuńSerniki uwielbiam nie tyle ja, co Hipek - ten został wykonany specjalnie na jego życzenie. I przepis mam też świetny, sprawdzony, czyli jeszcze mojej babci, która go zapewnie odziedziczyła też po starszych generacjach. Jak by co, to możemy się wymienić, choć ja na razie i tak zostanę przy swoim. Przynajmniej dopóki się Hipkowi nie znudzi.
No, z kotami bywa różnie... Pilnuj Kajtka i dawaj mu po nosie jak by co. A jak maluch ma na imię?
Jeżeli możesz to ja poproszę ten przepis ponieważ zbieram przepisy na serniki, a zwłaszcza stare przepisy mam takie ciche marzenie otworzyć sobie kiedyś małą kawiarnie z różnymi rodzajami serników, jak mi się znudzi praca w szkole, ponieważ czuję już tzw. wypalenie zawodowe i chętnie spróbowała bym czegoś nowego. Kicię, młoda nazwała Szasta, jest słodka ponieważ niby dachowiec, a ma kolor futerka podobny do kotów syberyjskich, o ile się nie mylę one są takie ciemnoszare z niebieskimi oczami. Kajtek chodzi nachmurzony nawet jedzenia nie chce, cały dzień nic nie jadł tylko fuczy może się przyzwyczają, Ty też masz kotkę, prawda? Magda
OdpowiedzUsuńPodaj mi maila do siebie, to Ci wyślę przepis.
OdpowiedzUsuńNo, Jej Wysokość jest kotką jak się patrzy [choć po sterylizacji]. Napisałam na jej temat 9 postów :)
Może Szasta jest jakąś mieszaneczką kota syberyjskiego? Nigdy nic nie wiadomo.
Mój mail magbel5@wp.pl- dziękuję Ci bardzo za ten przepis.
OdpowiedzUsuńWłaśnie sobie czytam o Twojej Kotce,i odnośnie tej sterylizacji powiedz mi proszę kiedy kotu trzeba takową rzecz wykonać i czy to prawda, że później musi mieć specjalną dietę, bo to, że trzeba ją wysterylizować nie podlega dyskusji, mieszkam na wsi więc koty mają gdzie szaleć ale nie planuje już powiększania kociej rodzinki.
Ja ją już dostałam wysterylizowaną, ale zawsze mówią, że to się powinno po pierwszej rui. Zapytaj weterynarza, jak z nią pójdziesz na szczepienie i odrobaczenie.
OdpowiedzUsuńCo do diety - no to tylko tyle, że jeśli dajesz jej suchą karmę, to musi być specjalna dla kotów-kastratów [bo od zwykłej dostanie kamieni w nerkach]. Ale jeśli dalejsz jej zwykłe, domowe jedzenie, to nie ma problemu żadnego.
Dzięki za maila, wysłałam Ci zdjęcia mojej kociej rodzinki
OdpowiedzUsuńCzyli równie leniwie jak u nas :)))
OdpowiedzUsuńJeśli starzenie się ma związek z chęcią szybszego (niż kiedyś tam wcześniej) opuszczenia imprezy, to mnie to dopadło jakieś parę lat temu, niestety.
A mnie starzenie uświadamia też fakt, iż coraz więcej wokół "zabejbiających" się kobiet. Niedługo nie będzie z kim wyjść choć na kawę, bo, znając życie, większość młodych mam zamknie się w swoim świecie, a mnie braknie cierpliwości, żeby wysłuchiwać en- historii o ich dzieciach. Okrutna prawda, ale już teraz się na nią nastawiam.
Ken G.:
OdpowiedzUsuńDo mnie po raz pierwszy dotarł fakt starzenia, kiedy dwa lata temu nie byłam w stanie podczas sylwestrowego maratonu filmowego w kinie wysiedzieć na ostatnim filmie. A wcześniej takie imprezy nie stanowiły dla mnie problemu, żadnego spania...
Akurat problem "zabejbiających się" kobitek nie nasuwa mi takiej refleksji, bo z ręką na sercu nie miałam, nie mam i nie wiem, czy w ogóle będę miała "parcie na ciążę". O dzieciach słuchać mogę, bo ja generalnie jestem dobrym słuchaczem :) Jakoś ten temat mi zupełnie nie robi.
Dragonello, jakże Ci dziękuję, poczułam się przez chwilę Różowym Słonkiem, serio :D Wszystkiego dobrego na nowy rok życzę serdecznie!
OdpowiedzUsuńSynafia:
OdpowiedzUsuńTo fajnie, się cieszę. Różowe Słonka są chyba "trendy" :) :) :)
Najlepszego dla całego zwierzyńca :)
OdpowiedzUsuńPodziękować :)
OdpowiedzUsuń