4 jogurty naturalne
2 serki homogenizowane light, naturalne
2 serki ze świeżym ogórkiem, 0% tłuszczu
2 serki granulowane light
2 paczki otrąb owsianych
makrela wędzona
słoik ogórków konserwowych
Pytacie: co to do cholery ma być?
No jak to co... Smocze zakupy żywieniowe na najbliższe dni. Tak tak, moi kochani, wraca doktor Dukan. Koniec z domowym ciastem, czekoladą, pachnącym pieczywem i owocami. Czas znów zabrać się za siebie.
Ile przytyłam? A guzik, figa z makiem - i tak Wam nie powiem :) Zresztą, tak dokładnie to nie wiem, ponieważ jedyna waga, jaka była w domu, należała do Havranka, a więc zniknęła razem z jego wyprowadzką. Tym niemniej moje ubranka jasno dają mi do zrozumienia, że coś się mnie jednak więcej zrobiło. A ponieważ - jak powszechnie wiadomo - smoki są z natury leniwymi stworzeniami i nie potrafią zagonić się do regularnych ćwiczeń fizycznych, to w ich przypadku reżim kaloryczny jest jedynym rozwiązaniem.
Wiem wiem, że dieta Dukana nie należy do najzdrowszych. Tyle że - przynajmniej w moim przypadku - jest jak do tej pory jedyną, z której efektów byłam zadowolona. Czego się nie robi dla smukłego pyska... A czas na schudnięcie najwyższy, bowiem w lutym wybieramy się z wizytą do Hipopotamich Seniorów. No nie mogę przecież pojechać do przyszłej teściowej wyglądając, jak wesołe prosiątko...
Dziś ostatni dzień normalnego żarcia i smacznego obiadu [dla ciekawych: pieczony kurczak, ryż, surówka]. Zgodnie z zasadą Efektu TUP przygotowuję się psychicznie na najgorsze. Ostatnim razem, kiedy byłam na Dukanie, sprawa była o tyle prostsza, że byłam odpowiedzialna tylko i wyłącznie za zakupy i gotowanie dla siebie. Teraz natomiast jest Hipopotam, który przecież na dietę nie przechodzi [bo i po co...] i w zwiąku z tym będzie jadł zwyczajne, pyszne jedzonko. Które mu w dalszym ciągu będzie przygotowywał smok, bo ma na to więcej czasu. Niepodjadanie będzie wymagało dużego samozaparcia.
Trzymajcie za mnie kciuki. Proszę, proszę, proszę... :)
Nooo to kciuki trzymam. Na mnie też ta dieta działała,ale okulista mi kategorycznie zabronił jej stosowania, więc od dziś zero słodyczy, raz lub dwa razy w tygodniu łyżwy, ćwiczonka i małe porcyjki. Co nas nie zabije to nas wzmocni- damy radę :)
OdpowiedzUsuńPo prawdzie to ja okulisty nie pytałam, ale po ostatniej przeprawie z Dukanem nie zauważyłam pogorszenia wzroku, więc może nie jest tak tragicznie...
OdpowiedzUsuńTo ja też kciuki trzymam - za te łyżwy i ćwiczonka. Bo u mnie wszelkie ćwiczonka naprawdę biorą w łeb średnio po 2 tygodniach. Był zryw na bieganie, na basen, na aerobik... I co? I dupa zbita. Leń jestem i już.
Na początku dziękuję za wizytę u mnie :)
OdpowiedzUsuńA ja bym dała wszystko za to, żeby mieć rozmiar choćby M (niedowaga... jem, jem, jem, w badaniach nie mam niczego, co by powodowało chudnięcie czy coś, a wyglądam jakbym głodna chodziła)... :)
Życzę Ci powodzenia, bo nie jest łatwo schudnąć, wiem to od innych.
I pozdrawiam :)
PS: Ja studiuję polonistykę ;)
Przede wszystkim - witam u mnie. Mam nadzieję, że się rozgościsz i zostaniesz na dłużej. Polonista ze studentem polonistyki zawsze się dogada.
OdpowiedzUsuńNo i Twoje zdjęcie powala mnie na łopatki... :)
Czymam (trzymię?) kciuki!
OdpowiedzUsuńSynafia:
OdpowiedzUsuńCzymamy i (się) nie puszczamy :) :) :)
Eee, to ma być jedzenie na kilka dni? A ja myślałam, że na jeden posiłek ;)))
OdpowiedzUsuńKen G.:
OdpowiedzUsuńA ile można zjeść dziennie serków czy jogurtów...? Człowiek jest niby głodny, ale jak pomyśli, co mu wolno zjeść, to przechodzi ochota na posiłek :)
To jakaś męka jest - odmawiać sobie tego, na co się ma ochotę. Brrr!
OdpowiedzUsuńKen G:
OdpowiedzUsuńŁatwo Ci mówić, bo jesteś szprycha i nie musisz się martwić o wagę. Ja niestety mam wygląd "baby", czyli wszędzie kobiece krągłości. A że do tego uwielbiam dobre jedzenie, a jestem leniwa... no to cóż, co jakiś czas muszę robić akcję Wielkie Odchudzanie.
Właśnie problem w tym, że muszę, a przynajmniej powinnam. Według BMI czy jak to tam zwał mam prawie 10 kg niedowagi, więc sama widzisz :))) Częściej słyszę słowo "chuda" niż "szczupła". Odkąd rzuciłam pracę w kurierowni, udało mi się zyskać w miarę stały kilogram więcej, ale to i tak za mało. Mam taką przemianę materii, że szybko zwalczam kalorie. I w moim przypadku to nie jest fajnie :(
OdpowiedzUsuńJa mam niby BMI w normie, ale co z tego... Poza tym i tak mi nie przetłumaczysz, że lepiej być za grubym niż za chudym. No sorry Winetou...
OdpowiedzUsuńZamieniłabyś kobiece kształty na "puszapy"? Miły dla oka zadek na kościstą rzyć? Normalne ręce na cienkie rączunie? Zwykłe nogi na patyczkowate girki? Nie sądzę :)))
OdpowiedzUsuńKażda myśli, że ta druga ma lepiej. Ile to ja się nie nadyskutowałam z baaardzo biuściastą koleżanką, że ona ma lepiej, a ona uparcie twierdziła, że ja. Ech... próżne dyskusyje :)))
Duży biust = bóle kręgosłupa i szybkie przegrywanie tego kobiecego atrybutu z grawitacją. Oraz to, że wydajesz fortunę na staniki...
OdpowiedzUsuń