Szybciutko donoszę - w Zoo o dziwo jest ostatnio nawet całkiem przyjemnie. Powód? Stopnie już praktycznie wystawione, więc w szkole pojawiają się zasadniczo dwie kategorie Małpek:
1) te, które coś jeszcze mają poprawić
2) te, które przychodzą z dobrej woli.
W efekcie jest spokojnie, czasem nawet miło. Prowadzę lekcję dla średnio 3-4 osób, którym nawet chce się coś robić, a jeśli nawet nie, to przynajmniej nie rozwalają zajęć. Czasem wpadnie jakiś niezorientowany uczeń wołający od progu:
"- Psze pani, ja naprawdę mam enkaela z polaka???". A kiedy potwierdzam, to słyszę tylko trzaśnięcie drzwiami. I bardzo dobrze...
"- Psze pani, ja naprawdę mam enkaela z polaka???". A kiedy potwierdzam, to słyszę tylko trzaśnięcie drzwiami. I bardzo dobrze...
Dziś na przykład przy omawianiu wiersza Szymborskiej pt. "Pierwsza fotografia Hitlera" [ku mojemu pozywytnemu zaskoczeniu kilka osób wiedziało nawet, kim był Hitler...] - musiałam zrobić mini-wykład z historii, bo Małpiątka wyraziły zainteresowanie kwestią, jak to się stało, że Adolfo doszedł do władzy. Na szczęście mam to względnie na świeżo [egzamin z XX wieku za tydzień], więc nie dałam ciała. Przy okazji urosły mi skrzydełka, bo się dowiedziałam, że "Pani tak fajnie opowiada" {no, do Wołoszańskiego mi daleko, ale staram się :)], a potem chciały, żebym im jeszcze przeczytała jakieś wiersze, bo "Pani to tak czyta jak w telewizji normalnie no...". Cała Polska czyta dzieciom :)
Spadam do książek. Wybaczcie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz