Puk puk? Żyjecie?
Ja mam się całkiem nieźle zważywszy na okoliczności. Ten stół pełen żarcia jest taki duży, a ja mam tylko jeden żołądek :) Poważnie, w tym roku zaistniał pewien problem - wszystko się udało, jest przepyszne i w dużych ilościach. I weź tu się człowieku nie przejedz... Cóż, zarówno ja, jak i Smoczyca Seniorka bardzo dobrze gotujemy, nie da się ukryć.
Święta spędzam leniwie wiedząc, że nuda w codziennym życiu jest towarem deficytowym. Staram się przede wszystkim jak najmniej myśleć o Zoo, co też pewnie tłumaczy brak postów. Przyznacie, że ostatnie tygodnie przed wolnym dały mi w szkole nieźle popalić, nie dziwcie się więc, że staram się od tego tematu odpocząć psychicznie.
Jej Wysokość Was pozdrawia. Dzielnie angażowała się w przygotowania świąteczne. Osobiście skontrolowała jakość piany z białek z cukrem (na ciasteczka Kamili, polonistki z postu o Dniu Nauczyciela - no rewelacyjne wyszły, jak babcię kocham...) poprzez wsadzenie łba do michy. Oczywiście przetarłam jej pysk wodą, ale i tak do końca wieczoru chodziła z fachowym irokezem wyglądając jak rasowy panczur, który się urwał z Jarocina. Jak skomentował to mój brat w smsie - uwaga, będzie niecenzuralnie - pewnie do tego pierdoli system... :)
Aha, jeszcze jedno. Jeśli znaleźliście pod choinką paczuszkę wyjątkowo topornie i nieestetycznie opakowaną - to istnieje duże prawdopodobieństwo, że jest ode mnie... Powinnam dostać nagrodę w konkursie na najbardziej nieprofesjonalnie zapakowany świąteczny prezent.
Idę trawić. Macham do Was skrzydłem - dopóki jeszcze mam siłę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz