Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

wtorek, 14 grudnia 2010

Ad vocem

   Pozostanę jeszcze w temacie kotów. Po lekturze poprzedniego postu Moja Psiapsiółka podesłał mi dwie rzeczy, które idealnie "wmiaukują" się w poruszony poprzednio problem kotowatości...
   Po pierwsze - znana, ale zapomniana przeze mnie piosenka Bułata Okudżawy o czarnym kocie. Wklejam link, a poniżej - dla nieznających rosyjskiego - tłumaczenie. Facet ujął sedno sprawy chyba jeszcze lepiej, niż Bursa :)

  

Bułat Okudżawa

Na podwórku, tuż za bramą,
czarnej sieni czarny wlot.
W sieni dzień i noc tak samo
rezyduje Czarny Kot.

Uśmiechając się pod wąsem
czai się w ciemnościach, łotr.
Drą się koty wniebogłosy,
ale milczy Czarny Kot.

Myszy dawno już nie łowi,
stroszy wąs i śmieje się –
łapie wszystkich nas za słowo
i kiełbasę naszą żre.

Ani żąda, ani prosi,
kryje w ślepiach żółty blask.
Każdy sam mu coś wynosi
jeszcze mu się kłania w pas.

Nie zamiauczy ani razu,
ale z sieni - ani rusz;
o framugę ostrzy pazur,
jakbyś miał na gardle nóż!

Stąd też wszyscy przygnębieni,
wszystko w domu - byle jak...
Światło by założyć w sieni...
Ale jakoś chętnych brak!
  
   A na deser: świąteczny kot Simon'a. Kto widział kota i choinkę w akcji, ten rozumie... [kiedy "rozkminię", jak wstawić w tym miejscu filmik, to to zrobię - na razie musicie zadowolić się linkiem...]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz