1) Informuję wszystkich zainteresowanych, że w weekend powrócił Havranek. Odpasiony [już nie ma niedowagi 15kg, tylko jakieś 10 :) ], niekaszlący, ale w dalszym ciągu osłabiony. Powoli wraca do normalnego życia, ale po 2,5 miesiącach przymusowej izolacji spragniony jest przede wszystkim kontaktów towarzyskich. Poszedł nawet pokazać się w pracy [choć ma jeszcze zwolnienie lekarskie], gdzie witano go zapewne jak zmartwychwstałego...
2) Jak już wspominałam, oprócz Havranka wróciła też Jej Wysokość Puma. Na razie jest dość grzeczna [Moja Psiapsiółka się z nią nie patyczkuje], ale dziś dała mi popalić. Musiałam zabrać ją do weterynarza na zastrzyk, co skończyło się reanimacją właścicielki, a nie zwierzaka. Jak mnie skubana dziabnęła w palec [ktoś musiał ją przytrzymać...], to zalałam krwią pół leżanki. Teraz mam fachowy lekarski opatrunek usztywniający i nie mam pojęcia, jak jutro będę pisała kredą na tablicy. Nawiasem mówiąc, w piątek znów musimy iść na dość przykry zabieg. Biorę skórzane rękawice, nie ma głupich :)
3) Niepokojących się o stan moich kopytek [hmm... po namyśle - czy Smoki mają kopytka...?] informuję, że dziś nabyłam wreszcie buty [tu ukłony w stronę Dragonelli Seniorki]. Koniec z przemokniętymi stopami. Okazuje się zresztą, że kupienie butów nie jest wcale prostym zadaniem niezależnie od tego, ile centrów handlowych się zwiedzi [a jestem osobą reagującą alergicznie na galerie innego rodzaju, niż prezentujące dzieła sztuki]. Skórzane damskie buty ziomwe są wyłącznie ładne, nie bywają natomiast ani ciepłe, ani praktyczne [no, chyba że kogoś stać na kupienie naprawdę drogich butów, których ceny zaczynają się od 500 złotych...]. Skończyło się na bardziej eleganckiej wersji walonek, które przynajmniej nie powinny przemoknąć. Nawiasem mówiąc - po raz kolejny dostałam dowód, że jestem jakimś mutantem, którego nie ima się żadne paskudztwo. TYDZIEŃ wracałam do domu z mokrymi nogami o temperaturze deseru lodowego - i nie dostałam nawet kataru. Kurde, co jest? Ani gruźlica, ani przeziębienie... Wiem, że złego diabli nie biorą, ale żeby aż tak? :)
4) Czarne chmury zbierają się wreszcie nad drugą gimnazjalną [to ci od "Niemców" oraz lekcji o archetypie domu]. Jest to niewielka klasa, ale naładowana świrami wyjątkowo, nawet jak na realia Zoo. W dodatku czują się bezkarni z powodu wychowawczyni, która primo traktuje ich zbyt pobłażliwie, a secudno - jest obecna w szkole tylko dwa dni w tygodniu. Sama w październiku przerabiałam u nich kilka lekcji-koszmarków, zakończonych wezwaniem przez telefon Wice-Szefowej na interwencję. Co konkretnie leży w ich repertuarze? Była lekcja, kiedy nie mogłam się odwrócić, żeby coś napisać na tablicy, bo lądowała mi na plecach kreda / kulka papieru / kanapka. Była taka, że nie mogłam się odezwać, bo zaczynali gwizdać / klaskać / kwiczeć / szczekać. Raz zamknęli mnie w sali, a sami - kiedy zadzwonił dzwonek - wyszli oknem [od tego czasu nigdy nie zostawiam klucza do sali na biurku, tylko chowam do kieszeni]. No i ukoronowanie - okradli mnie [potem te rzeczy się znalazły, ale sprawa jest dla mnie na tyle nieprzyjemna, że nawet nie chcę jej opisywać]. Teraz mam względny spokój, bo udało mi się dogadać z kilkoma osobami, które mają pozycję liderów i kiedy robi się "za duża wieś", to sami się uciszają słowami w stylu: "Morda gnoju, zamknij pysk! Jest polski!"
No dobrze, zeszli ze mnie, to uwzięli się na historyczkę... Pamiętacie, jak tydzień temtu zalali jej salę? No to wczoraj urządzili regularny bunt na lekcji, z wyciem, klaskaniem, tupaniem, wyzwiskami - klimat jak w więzieniu. Historyczka się popłakała [w pokoju nauczycielskim, wcale się jej nie dziwię...], wychowawczyni się popłakała, a Wice-Dyra się wściekła - i dobrze. Dwóch prowodyrów prawdopodobnie zostanie rozparcelowanych karnie po równoległych klasach, ale niewykluczone też, że nastąpi zmiana wychowawcy. To już nie jest aksamitne rozwiązanie, takich rzeczy w szkole się raczej unika, ale chyba nie będzie innego wyjścia, bo w tej klasie jest coraz gorzej.
Oby do świąt. A potem do ferii. Zapytam jutro Księdza, ile dni zostało :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz