Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

wtorek, 27 marca 2012

Socjalizacja Muppeciątka

    Chcę się z Wami podzielić jednym drobiazgiem, który pozwala mieć cichą nadzieję, że może w wyniku akcji z Fanką Metalu coś się jednak ruszyło. Aczkolwiek nie tam, gdzie bym się spodziewała :)
    Dobrze, ale już nie robię z siebie Hitchock'a i bez przydługich wstępów piszę, w czym rzecz. Otóż wpadłam dziś na lekcję angielskiego [tak tak, z Jadzią] do moich Muppetów, bo potrzebowałam gwałtowanie ich dziennika. Zapukałam, grzecznie i bardzo oficjalnie poprosiłam o dokument, przy okazji oczywiście zapuszczając żurawia, kto z moich wychowanków jest obecny w szkole - zapełniony był cały rząd pod oknem, a w drugim rogu klasy pod ścianą tradycyjnie siedziała Joasia jak zwykle rysując [ale tym razem nie po ławce]. Trzeba przyznać, że reszta dzieciaków pracowała, albo przynajmniej sprawiała takie wrażenie. Kiedy chciałam wyjść, podniosła się Sylwia i spytała, czy może wyjść ze mną na słówko. Powiedziałam: "Tak, jeśli pani Nowacka wyrazi zgodę" [w przypadku Jadzi nie przepuszczam żadnej okazji, by pokazać uczniom, że mają ją szanować i już] - a kiedy nauczycielka pozwoliła, zabrałam dziewczynę na korytarz.

- Słucham Sylwia, o co chodzi?
- Bo proszę pani, dziś na przerwie widziałam, jak Joaśce cisnęły dziewczyny z 2B [czyli z jej poprzedniej klasy] i potem ona poszła na klatkę schodową, a Daniel mówi, że ona siedzi i ryczy. No to poszłam do niej i pytam, co się stało, czy chce pogadać. Na co Joaśka do mnie z ryjem, żebym się odpieprzyła, bo to nie moja sprawa. Powiedziałam, że mogłaby chociaż odpowiedzieć coś jak człowiek, no i sobie poszłam.
- Myślę, że Joasi musi być bardzo ciężko, wiesz, w czwartek w rozmowie ze mną też się popłakała. Ona tak naprawdę nie była na ciebie zła, może jej było wstyd, że widzisz jak płacze i dlatego na ciebie naskoczyła... Jak ochłonie, przemyśli, to pewnie doceni, że do niej podeszłaś. 
- A bo ja już nie wiem, jak z nią gadać, ona jest jakaś dziwna.
- Sylwia, zachowałaś się świetnie, najlepiej, jak było można. A tak na co dzień, jeśli Joasia chce, to faktycznie zostawcie ją w spokoju. Sama kiedyś będzie chciała pogadać, to podejdzie. Teraz przynajmniej wie, że ty nic do niej nie masz.
Sylwia rozpromieniła się, stwierdziła, że to tyle chciała mi powiedzieć i odwróciła się, żeby wrócić do klasy. Zatrzymałam ją jeszcze na moment.
- Słonko,  bardzo dobrze zrobiłaś. Jestem z ciebie dumna.

    Zapytacie, czemu się jaram tą reakcją Młodej Gniewnej, jak Ruski bateryjką? Dlatego, że wiem, kim jest Sylwia, za co do nas trafiła i z jakiego paragrafu ma sprawę w sądzie. Mianowicie za prześladowanie koleżanki z poprzedniej szkoły, która mieszkała na jej osiedlu, co skończyło się postraszeniem delikwentki nożem przystawionym do szyi... Rozumiecie, mówimy o dziewczynie, która nie panuje nad złością do tego stopnia, że na ostatniej rozprawie zaczęła nawet pyskować do sędziny, czym na pewno nie poprawiła swojej sytuacji. Dla której pobicie kogoś - nie mówiąc o "zwykłym" zwyzywaniu - nie stanowi żadnego moralnego problemu.
    A teraz ta sama dziewczyna przejęła się łzami koleżanki z klasy, z którą wcześniej wykopała topór wojenny. Czy muszę dalej komentować, dlaczego mam banana na twarzy? :)

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Mały krok człowieka, wielki dla ludzkości :))) W tym przypadku trudno się dziwić, że się cieszysz.

      Usuń
  2. a wiesz,że jak czytałam posta to mi się też banan na gębie pojawił? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobimy ciasto bananowe, będzie na Wielkanoc :)

      Usuń
  3. ooj weź mnie nawet nie kuś! W e Wrocławiu jest taka cukiernia,w której robią najlepsze ciasto bananowe na świecie. Ale po dzisiejszym spotkaniu z p. Alą chyba poważnie się za siebie wezmę. P. Ala nie widziała mnie z pół roku i jak mnie zobaczyła to powiedziała: Ooo pani Madziu widzę,że w życiu się pozmieniało, który to miesiąc? (...) Chyba zaprzyjaźnię się z drem Ducanem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, niezły kwas...
      Szkoda, że nie mieszkamy w jednym mieście, jedna by drugą goniła do odchudzania. Ja też zaczynam już wyglądać jak szafa trzydrzwiowa.

      Usuń
  4. ... jak Ruski bateryjką

    muszę zapamiętać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się u mnie w domu mówiło, ale nie mam pojęcia, czemu akurat Ruski - i czemu bateryjką :)

      Usuń