Chcę się z Wami podzielić jednym drobiazgiem, który pozwala mieć cichą nadzieję, że może w wyniku akcji z Fanką Metalu coś się jednak ruszyło. Aczkolwiek nie tam, gdzie bym się spodziewała :)
Dobrze, ale już nie robię z siebie Hitchock'a i bez przydługich wstępów piszę, w czym rzecz. Otóż wpadłam dziś na lekcję angielskiego [tak tak, z Jadzią] do moich Muppetów, bo potrzebowałam gwałtowanie ich dziennika. Zapukałam, grzecznie i bardzo oficjalnie poprosiłam o dokument, przy okazji oczywiście zapuszczając żurawia, kto z moich wychowanków jest obecny w szkole - zapełniony był cały rząd pod oknem, a w drugim rogu klasy pod ścianą tradycyjnie siedziała Joasia jak zwykle rysując [ale tym razem nie po ławce]. Trzeba przyznać, że reszta dzieciaków pracowała, albo przynajmniej sprawiała takie wrażenie. Kiedy chciałam wyjść, podniosła się Sylwia i spytała, czy może wyjść ze mną na słówko. Powiedziałam: "Tak, jeśli pani Nowacka wyrazi zgodę" [w przypadku Jadzi nie przepuszczam żadnej okazji, by pokazać uczniom, że mają ją szanować i już] - a kiedy nauczycielka pozwoliła, zabrałam dziewczynę na korytarz.
- Słucham Sylwia, o co chodzi?
- Bo proszę pani, dziś na przerwie widziałam, jak Joaśce cisnęły dziewczyny z 2B [czyli z jej poprzedniej klasy] i potem ona poszła na klatkę schodową, a Daniel mówi, że ona siedzi i ryczy. No to poszłam do niej i pytam, co się stało, czy chce pogadać. Na co Joaśka do mnie z ryjem, żebym się odpieprzyła, bo to nie moja sprawa. Powiedziałam, że mogłaby chociaż odpowiedzieć coś jak człowiek, no i sobie poszłam.
- Myślę, że Joasi musi być bardzo ciężko, wiesz, w czwartek w rozmowie ze mną też się popłakała. Ona tak naprawdę nie była na ciebie zła, może jej było wstyd, że widzisz jak płacze i dlatego na ciebie naskoczyła... Jak ochłonie, przemyśli, to pewnie doceni, że do niej podeszłaś.
- A bo ja już nie wiem, jak z nią gadać, ona jest jakaś dziwna.
- Sylwia, zachowałaś się świetnie, najlepiej, jak było można. A tak na co dzień, jeśli Joasia chce, to faktycznie zostawcie ją w spokoju. Sama kiedyś będzie chciała pogadać, to podejdzie. Teraz przynajmniej wie, że ty nic do niej nie masz.
Sylwia rozpromieniła się, stwierdziła, że to tyle chciała mi powiedzieć i odwróciła się, żeby wrócić do klasy. Zatrzymałam ją jeszcze na moment.
- Słonko, bardzo dobrze zrobiłaś. Jestem z ciebie dumna.
Zapytacie, czemu się jaram tą reakcją Młodej Gniewnej, jak Ruski bateryjką? Dlatego, że wiem, kim jest Sylwia, za co do nas trafiła i z jakiego paragrafu ma sprawę w sądzie. Mianowicie za prześladowanie koleżanki z poprzedniej szkoły, która mieszkała na jej osiedlu, co skończyło się postraszeniem delikwentki nożem przystawionym do szyi... Rozumiecie, mówimy o dziewczynie, która nie panuje nad złością do tego stopnia, że na ostatniej rozprawie zaczęła nawet pyskować do sędziny, czym na pewno nie poprawiła swojej sytuacji. Dla której pobicie kogoś - nie mówiąc o "zwykłym" zwyzywaniu - nie stanowi żadnego moralnego problemu.
A teraz ta sama dziewczyna przejęła się łzami koleżanki z klasy, z którą wcześniej wykopała topór wojenny. Czy muszę dalej komentować, dlaczego mam banana na twarzy? :)
Nie musisz :)))
OdpowiedzUsuńMały krok człowieka, wielki dla ludzkości :))) W tym przypadku trudno się dziwić, że się cieszysz.
Usuńa wiesz,że jak czytałam posta to mi się też banan na gębie pojawił? :)
OdpowiedzUsuńZrobimy ciasto bananowe, będzie na Wielkanoc :)
Usuńooj weź mnie nawet nie kuś! W e Wrocławiu jest taka cukiernia,w której robią najlepsze ciasto bananowe na świecie. Ale po dzisiejszym spotkaniu z p. Alą chyba poważnie się za siebie wezmę. P. Ala nie widziała mnie z pół roku i jak mnie zobaczyła to powiedziała: Ooo pani Madziu widzę,że w życiu się pozmieniało, który to miesiąc? (...) Chyba zaprzyjaźnię się z drem Ducanem ;)
OdpowiedzUsuńUuu, niezły kwas...
UsuńSzkoda, że nie mieszkamy w jednym mieście, jedna by drugą goniła do odchudzania. Ja też zaczynam już wyglądać jak szafa trzydrzwiowa.
taaa, mała ta szafa ;)
OdpowiedzUsuńKłam Pinokio, kłam... :)
Usuń... jak Ruski bateryjką
OdpowiedzUsuńmuszę zapamiętać :D
Tak się u mnie w domu mówiło, ale nie mam pojęcia, czemu akurat Ruski - i czemu bateryjką :)
Usuń