Tak tak, Panie i Panowie, mam na myśli Jej Wysokość Pumę :)
Otóż ostatnio, korzystając z wiosennej pogody, uwieńczyliśmy wraz z Hipopotamem spacer szturmując dobrze zaopatrzoną księgarnię. Odwiedzanie takich przybytków przez Smoczo-Hipopotami tandem powinno być ustawowo zakazane, gdyż spędzamy tam nieprzyzwoicie dużo czasu, a na dodatek często wychodzimy z nich z lżejszymi portfelami, ale "nic to", jak mawiał Mały Rycerz :) Tym razem któremuś z nas wpadł w łapki ilustowany album na temat kotów, który zaczęliśmy ochoczo wertować. Naraz patrzymy, a tam - wypisz wymaluj Pumiszcze. Skubana nie chwaliła się, że robi karierę fotomodelki :) A tak na poważnie - "wygooglajcie" sobie rasę KOT BOMBAJSKI DŁUGOWŁOSY. Nie wiem, skąd ta rasa przywędrowała aż tutaj, ani tym bardziej co robiła w tekturowym pudle w lesie, zostawiona na śmierć głodową - tym niemniej podobieństwo jest uderzające.
Ponieważ, jak już doskonale wiecie, nie lubię być gołosłowną, uraczę Was świeżutkimi fotografiami mojego prywatnego Kota Bombajskiego. Rozsiądźcie się więc z popołudniową kawą i podziwiajcie.

... ale to nie znaczy, że nie panuję nad sytuacją :)
A teraz konkurs dla spostrzegawczych: znajdź koteczka...
Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc, co mam robić!
A tu Jej Wysokość na wybiegu - w przerwie między konsumpcją wczesnowiosennego motylka a spaniem.
Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc, co mam robić!





Wcale koteczka nie widać ... tylko jedną latarkę ;))) /trzecia fota ;)
OdpowiedzUsuńPiękna czarna pantera :)
Przekażę, na pewno się ucieszy. Imię adekwatne do właścicielki.
OdpowiedzUsuń