Natomiast umiejętność szybkiej zmiany planów i dostosowania się do sytuacji - oj tak, to kwestie w Zoo niezbędnie do pracy potrzebne. Nie jesteś w stanie przewidzieć, co się stanie na lekcji, a wszystkich czynników dezorganizujących zajęcia nie sposób wymienić. Co się może stać? Dajmy na to: stawił się najgorszy, kryminalny skład osobowy. Któraś z Małpek jest wyjątkowo pobudzona [naćpana albo "tylko" zdenerwowana]. Lekcja ma być kontynuacją poprzedniej, a mamy kompletnie inny zestaw uczniów, niż poprzednio. Dzieciaki są znudzone/zmęczone/głodne/zmarznięte/przegrzane i odmawiają wszelkiej aktywności [myślę wtedy, że mamy bunt w stadzie...]. Może też trafić się prawdziwy hardcore - wyobraźcie sobie, że kiedyś na lekcję przyszli mi umundurowani policjanci z nakazem zatrzymania jednej z uczennic... I weź tu sobie po czymś takim dalej prowadź lekcję!
Na miesiąc przed zakończeniem roku szkolnego inwencja twórcza przydaje się jeszcze bardziej. Lekcje są teraz naprawdę bardzo specyficzne. Praktycznie nie realizuję materiału, bo po prostu się nie da - chodzą bowiem tylko te Małpki, które z jakichś powodów muszą. A skoro już przyszły, to przecież nie po to, by się czegoś nauczyć, tylko aby ten swój cel zrealizować, a jeśli moje plany są nie po ich myśli, to wstaną i wyjdą trzaskając drzwiami.
I tak na przykład miałam dziś dwie lekcje z trzecią gimnazjum, na których umówiłam się z czterema leserami, że siądą i napiszą mi rozprawkę, którą ich koledzy i koleżanki zaliczali na początku semstru. No dobra, fajnie, siądą, będą bazgrolić i spokój - ale co z robię z resztą, jeśli się pojawią? Przecież nie poprowadzę w takich warunkach normalnych zajęć, bo tamci się muszą skupić. I tak napisanie dłuższej pracy to dla nich wyczyn, a co dopiero, jeśli będziemy im gadać nad głowami... Musiałam wymyślić więc coś takiego, by niepiszący rozprawki byli spokojni, ale by jednocześnie skorzystali z lekcji. I tym sposobem w moim szkolnym plecaku wylądowały scrabble :)
Pomysł przyniesienia tej gry do szkoły wpadł mi już kiedyś do głowy, ale szczerze mówiąc nie zaryzykowałabym wyjęcia jej na zwykłej lekcji w obawie, że Małpki zjedzą literki albo wsadzą je sobie w rozmaite otwory ciała [i to nie jest przenośnia!]. Ale nie było źle, ponieważ przyszły cztery dość spokojne dziewczyny - zagrały więc w dwuosobowych zespołach i trzeba przyznać, że gra je wciągnęła. Ja robiłam za słownik i kalkulator punktów, a przy okazji miałam niezły ubaw obserwując ich reakcje. Stopień zaangażowania można było głównie mierzyć ilością bluzgów, jakie towarzyszyły rozgrywce: "Ja pier***, nie mam żadnej samogłoski!" [notabene - banan rozświetlił mi pysk, ten komentarz świadczył bowiem o tym, że jego autorka przynajmniej wie, czym są samogłoski...], "Co ty układasz, durna cipo, to się nie tak pisze!", "K***, musiałaś tu wleźć? Nie było innych miejsc na planszy?!". Owszem, uszy więdną, ale to przynajmniej dowodzi, że gra wywołała emocje... Sprzedałam im przy okazji moją "ulubioną" zasadę ortograficzną, czyli: "Dlaczego ch*** piszemy przez <<ch>>? Żeby był dłuższy...". Jeszcze nie spotkałam się z uczniem, który by po takim komentarzu robił błąd w tym wyrazie :) Może to i niepedagogiczne, ale cel uświęca środki. Mówiłam przecież na samym początku, że nauczyciel w Zoo musi być przede wszystkim kreatywny...
Witaj:) Uprzejmie informuję, że "ch...j" - pisany jako "h...j" - wskakuje w Scrabblach online na www.zagraj.pl - a tam słownik jest na bieżąco aktualizowany. Ale może ta wiedza Małpkom nie jest jednak potrzebna:)
OdpowiedzUsuńZnajomy mąż polonistki polecił mi tego bloga, czytam sobie od 2 dni - komentarze będą na pewno (nie jestem nauczycielem, ale blade pojęcie mam, mam również 2 koty, czasem coś spłodzę literacko). Pozdrawiam ogniście.
Uprzejmie informuję, że słownik w scrabblach online zawiera masę błędów i akurat fakt, że coś się tam znajduje, nie oznacza automatycznie, że to coś jest poprawne :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że przybył mi nowy czytelni. Zapraszam rzecz jasna do komentowania. Ale może się nam przedstaw?
Pozdrawiam serdecznie.