Jeśli już skończyliście się śmiać, to spieszę z wyjaśnieniem, "o co kaman", że tak zacytuję typowy tekst Małpek. Policzyłam mianowicie, że - wyjąwszy weekendy - do końca roku szkolnego zostało 33 dni. A wierzcie mi, nie tylko uczniowie czekają na wakacje. Na myśl o tym, że już niedługo będę miała 2 miesiące wolnego od Zoo, micha cieszy mi się niczym posłowi pod koniec kadencji sejmu, kiedy zdążył się już porządnie nakraść.
Z końcówką roku oczywiście wiąże się sporo roboty, bo wielkimi krokami zbliża się klasyfikacja końcowa. To szczególnie pracowity czas dla każdego wychowawcy, oznaczający konieczność uzupełniania arkuszy, ostatecznego dopieszczania dzienników oraz rzecz jasna całego cyrku związanego ze świadectwami. Poza tym, jak na każdego nauczyciela przedmiotowego przystało, muszę wystawić oceny końcowe uczniom. Co to oznacza w Zoo, to tłumaczyłam w styczniu przy klasyfikacji semestralnej, więc powtarzać się nie muszę. Dość nadmienić, że i tym razem krócej zajęłoby mi wymienianie nazwisk tych Małpek, które dostaną promocję do następnej klasy, niż tych, które zostaną spadochroniarzami, czyli spędzą w naszej placówce dodatkowy rok. Jedynki zaskakują mniej [w końcu z wróbelka orła się nagle nie zrobi...], natomiast nie do pojęcia zdrowym rozumem jest dla mnie ponownie duża ilość enkaeli, jakie wlepię w czerwcu. Wiedzieli przecież, że wystawiłam ich sporo na półrocze - nie oczekiwali chyba, że dziwnym trafem zmięknę pod koniec roku, jeśli dalej będą opuszczali zajęcia? Przypominam, że zgodnie z prawem nauczyciel ma prawo nieklasyfikować ucznia, jeśli ten opuścił przynajmniej połowę lekcji z tych, które się odbyły - i to nawet w przypadku delikwenta, który posiada pozytywne oceny umożliwiające wystawienie mu normalnej noty. Nie musi tego robić, jeśli nie uzna tego za stosowne, ale może.
Jak to wygląda w klasach, w których uczę?
W mojej osobistej na ten moment [tak dla przykładu, bo "jest tego więcej"]: Galerianka pojawiła się od września na 26 lekcjach z 97, Chłopak od Śruby - 18 na 97, Andrzejek [ten, który swego czasu pytał, czy golę cipkę...] 16 na 97.
W klasie od "Niemców" i "Małego Księcia": Starszy Brat Chłopaka od Śruby 28/126, Arek 26/126, Jacuś 17/126, rekordzista Kamil 8/126... Gwoli ścisłości mam tu jeden przypadek poprawy, a mianowicie słynnego Sebastianka, który był nieklasyfikowany na półrocze, a teraz skończy z trójką, jeśli mu nie odwali przez te 3 tygodnie. Ergo - można, jeśli się chce.
W trzeciej gimnazjalnej: Kasia z Natalią po 35/128 [obie panienki były bardzo zaskoczone, bo chyba źle sobie coś policzyły - kiedy im obwieściłam dzisiaj, że skończą z enkaelami, to oczy miały tak wielkie, jak mój zad przed dietą Dukana...], inne dziewczątka plasują się z wynikami rzędu 25/128 czy nawet 14/128.
Cała sytuacja przynosi bezpośrednie, wymierne korzyści. Otóż w Zoo jest tak spokojnie, jak już dawno nie było. Małpki chodzą na lekcje, pracują, albo przynajmniej nie rozwalają zajęć. Najchętniej stanęłyby na uszach i prztupywały rzęsami, byle tylko poprawić oceny i jakoś się wygrzebać. Niestety, w wielu przypadkach jest na to zdecydowanie za późno. Czeka nas kampania sierpniowa. A co, ja na wakacje i tak nigdzie się nie wybieram...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz