Ale nic to. Na sam pomysł projektu edukacyjnego ponarzekam przy innej okazji, a teraz wracam już do właściwego wątku niniejszego posta. Otóż pieczę nad tymi przedsięwzięciami dla poszczególnych klas sprawują w Zoo komisje przedmiotowe, a Komisji Humanistycznej - której w tym roku jestem przewodniczącą - przypadła w udziale właśnie 2B. Wspólnie z koleżankami uczącymi tam przedmiotów humanistycznych (j. polski, j. angielski, historia) wybrałyśmy małpiątkom wdzięczny temat: "Savoir vivre na co dzień". Tjaa, już słyszę te salwy śmiechu... :) W ramach projektu zatem panowie (bo jest to w 100% męska klasa) mają pogadanki na temat zasad dobrego wychowania (z których potem piszą referaty), wyjaśniamy, kto kogo powinien pierwszy powitać, jak należy ładnie stać i siadać, jak się ubrać w zależności od okazji, jak nakrywać do stołu itp. No a Smoczyca wymyśliła, że nauczy ich, jak zawiązać krawat. Oczywiście najpierw rozległy się głosy typu: "A na ch*** to komu? Gdzie ja będę krawat wiązał?!" - ale tu zaczęłam panów przekonywać, że primo nigdy nie wiadomo, co będziesz w życiu robił. Może w banku pracować nie będziesz, ale jeśli na rozprawę sądową czy rozmowę z kuratorem przyjdziesz pod krawatem, to inaczej cię potraktują... A secundo - sztuka wiązania krawata to może być fajny szpan, np. przed dziewczyną czy przyszłym teściem. Na takie dictum towarzystwo skwapliwie przyznało mi rację, a poza tym wizja "luźnej lekcji" polskiego (bo przecież szkolić ich będę na zajęciach - po lekcjach marne szanse, by ktokolwiek mi został...) też wydała im się kusząca. I tak oto umówiliśmy się, że wyznaczonego dnia przyniosą krawaty, a ja spokojnie, powolutku pokażę im, jak się je wiąże.
Po co w ogóle Dragonka - będąca, czego nie da się ukryć, przedstawicielką płci pięknej - opanowała umiejętność wiązania zwisu męskiego, czyli krawata? Otóż za czasów młodzieńczych nauczył mnie tego Tata, kiedy to na bal półmetkowy w liceum wymyśliłam sobie, że pójdę w garniturze (bo nie chciałam absolutnie, żeby jakakolwiek inna dziewczyna wystąpiła w takiej samej sukience jak moja, o co w małym mieście było wysoce prawdopodobne). Był więc elegancki, jasnoszary garnitur (który nota bene służył mi potem bardzo długo, bo zdawałam w nim pomyślnie prawie wszystkie egzaminy w czasie studiów), do tego biała koszula - no i klasyczny, granatowy, męski krawat. Tym niemniej świadoma faktu, że od momentu kiedy pod kierunkiem Taty nauczyłam się obchodzenia z krawatem minęło już trochę czasu, to poprosiłam Hipka, aby ze mną poćwiczył. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że Błotny Ssak ponad 10 lat pracował na kolei m.in. jako konduktor, siłą rzeczy więc tę umiejętność musi mieć w małym palcu. Okazało się, że rzeczywiście niewiele pamiętałam, ale reedukacja zajęła nam ok. 20 minut. W tym miejscu kłaniam się Hipkowi w pas, bo zdaję sobie sprawę, że najgorsze, co może być, to uczenie czegokolwiek nauczyciela...:)
A jak poszła lekcja w 2B? Ano generalnie pomyślnie. Co prawda na dziewięć obecnych tego dnia osób mieliśmy tylko 4 krawaty, więc zadanie było lekko utrudnione, bo musieli się uczyć na zmianę. Ale jakoś poszło. Łatwiejszy sposób udało się opanować wszystkim [sic!], a potem chętnych szkoliłam w sposobie trudniejszym, za to bardziej efektownym. No i trzech panów załapało - mogą być z siebie dumni.
Jak zatem zawiązać krawat? Mam dla Szanownych Czytelników szybki kurs. Zaczynamy od wersji "pomarańczowej" - a kiedy ją opanujemy, przechodzimy do "niebieskiej", która oznacza de facto jedynie dwa ruchy więcej. Powodzenia :)
Nie, to nie dla mnie,
OdpowiedzUsuńale panowie pewnie chętnie to obejrzą , ale jednak z innych względów niż krawat :-)))
Ślicznie się prezentuje :-)
Krawat wiąże się na piersi i nic na to nie poradzę... :)
UsuńNa pewno nie spróbujesz? Jeśli Smok dał radę, to i Ty potrafisz...
To niezupelnie prawda, ze krawat wiaze sie na piersi, mozna go wiazac rowniez w reku :P
UsuńJa w ręku ni chlorelli nie umiem, więc pozostaje pierś :)
UsuńHaha, niezłe! :)
OdpowiedzUsuńW rekonstrukcji historycznej noszę do munduru krawat, więc sama już umiem - tata mnie nauczył. Siostra i część koleżanek jeszcze nie załapały, więc służę za krawato-wiązarkę. :D
Czekam na posta o projekcie gimnazjalnym! ;)
Wiązanie krawata nie jest aż takie trudne - przynajmniej tego łatwiejszego sposobu - z tym, że kobietom jest to na ogół średnio potrzebne, więc większość nie umie. W Zoo wzbudziłam sensację głównie wśród nauczycielek, Już kilka zadeklarowało, że też chcą u mnie wziąć z tego korepetycje :)
UsuńJa nie mam komu wiazac ;) kiedys mnie mama uczyla na tacie jak sie wiaze, ale to juz bylo tak dawno ze zapomnialam:)
OdpowiedzUsuńSama sobie wiąż. Krawat na kobiecie wygląda równie elegancko.
UsuńNie jest to glupi pomysl :) pora na zmiane, bo ostatnio musialam sie nauczyc wiazac pas karate na tzw kwiatuszka: https://www.youtube.com/watch?v=7r1dDQrhCRc :D
UsuńNigdy, przenigdy nie sciagaj krawata, jakbys (za przeproszeniem) obciagala sobie bluzke. Wezel krawata powinien w formie przypominac triojkat, tak wiec nalezy (hie hie hie) obciagac (KRAWAT) z wyczuciem, uzywajac rowniez kciuka i palca wskazujacego lewej reki, modelujac ''gore'' wezla. Ponadto wszystkie faldy, takie ''wglebienia'' materii lepiej jest wypchnac na zewnatrz, wtedy krawat przy wezle staje sie pelniejszy. Ale pomysl rewelacyjny. Ode mnie dostajesz 4+ (w starym systemie :)
OdpowiedzUsuńTen pierwszy nigdy nie będzie przypominał trójkąta - ten drugi, "niebieski" w teorii tak, w praktyce mi wychodzi różnie :)
UsuńW kwestii oceny - to i tak jesteś o wiele bardziej łagodnym nauczycielem, niż Hipciozaur. Żałuj, że nie słyszałeś, ile razy zostałam przez niego zrypana, kiedy się uczyłam :) Jak Hipcio eks-konduktor wiąże krawat, to musi być idealnie co do milimetra. Wg niego ja wiążę jedynie "przyzwoicie" albo "znośnie" :):):)
gdybys byla facetem, to bym to pewnie zjechal, ale ze jestes jedna z nielicznych kobiet wiazacych krawat (widzisz? nalezysz do mniejszosci!) to cie potraktowalem politycznie poprawnie z tutejszego punktu widzenia :)
UsuńTy uważaj, bo się obrażę, że dajesz mi fory za płeć :)
UsuńW sumie - jestem jedyną znaną samej sobie kobietą, która w ramach "wyjściowego stroju" chętniej wkłada garnitur od sukienki. A jak garnitur, to i krawat.
Hipek, jako zamieszkujący Europę Wschodnią, politycznie poprawny nie jest, więc dostawałam w trakcie nauki zEBki, aż miło :)