Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

piątek, 30 maja 2014

To eat or not to eat? That is the question :)

    Zacznijmy od tego, że wróciłam dziś do Pomarańczowej Jaskini bardzo późno jak na piątek. Po normalnych lekcjach w Zoo musiałam jeszcze jechać do szkoły językowej na zebranie lektorów. Trwało ono do 18, a to drugi koniec miasta... Wszystko sprzysięgało się, żeby Dragonce opóźnić powrót. Najpierw jedyny bezpośredni tramwaj zwiał mi dosłownie sprzed nosa [a następny za 20 minut], więc postanowiłam podjechać pierwszym lepszym do centrum celem złapania tam czegoś odpowiedniego. No i jak na złość akurat ten, w który wsiadłam, zaliczył po drodze awarię... Zadzwoniłam się pożalić Hipkowi, a on wspaniałomyślnie zaoferował się, że po mnie przyjedzie. Szybko mu to w sumie poszło, ale i tak w domu byłam dopiero przed 20.
    Co tu dużo mówić - Dragonka zawitała do Pomarańczowej Jaskini zmęczona i w nie najlepszym humorze. Pokręciła się trochę po "pokoju dziennym" [czyli głównym pomieszczeniu w naszym mieszkaniu], aż wreszcie Hipek nie wytrzymał i zaciągnął gadzinę do kuchni mrucząc, że jak tak dalej pójdzie, to sama nigdy tam nie trafi. Otóż - na lodówce przyczepiona była kartka z życzeniami, bo za kilka dni obchodzę urodziny. No a w lodówce...

TADAAAM!!!


    Hipek żałuje, że nie nagrał mojej reakcji :) Mowę odjęło mi na dobre kilka minut. Mój własny smoczy torcik! Wiecie, zawsze, kiedy jesteśmy na spacerze i przechodzimy koło jakiejś cukierni, to przyklejam nos do szyby i oglądam różne tego typu ciasta na wystawach, zanudzając Hipka uzasadnieniami, który mi się najbardziej podoba. No ale w życiu nie dostałam takiego tortu - i też nie przypuszczałam, że ktoś mi go kiedyś sprezentuje, bo przecież takie ciasta zamawia się z reguły dzieciom...
    Początkowo oczywiście była iście hamletowska konsternacja - jeść albo nie jeść? Oto jest pytanie :) W końcu jednak chwyciliśmy za nóż i rozpoczęliśmy ucztę od głowy. Wiecie, że smakuje równie dobrze, jak wygląda?
    Nim przeszliśmy do konsumpcji, zrobiliśmy Smokowi sesję zdjęciową. Oto wyniki:




16 komentarzy:

  1. fantastyczny!
    wszelkiej pomyślności!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo !!!
    Fantastyczny tort :-)
    Najlepszego Ci życzę ! Wszystkiego !

    OdpowiedzUsuń
  3. mogę sobie wyobrazić tylko Twoją minę - taka niespodziankaaa..:) Piękny smok, a raczej smoczyca:)

    Wszytkiego dobrego w dniu urodzin - niech zawsze wielki ogień bucha ze smoczego serduszka:)

    OdpowiedzUsuń
  4. O ile mnie pamiec nie myli, to wlasnie dzisiaj :) Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! A tortu tylko zazdroscic :) Genialny pomysl, gratuluje obojgu. I sciskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolega Alois ma urlop - tak, to 3 czerwca :)
      Myślę, jak by się tu Hipkowi zrewanżować, ale jemu to musiałabym chyba zamówić Hipopotama z kiełbasy i boczku... Taki "mięsny Hipek".

      Usuń
    2. ja bym zrobil zupe czosnkowa, ostatnio wychodzi mi geniaaaaaaaaaalna!

      Usuń
    3. Tylko jak się ma zupa czosnkowa do hipopotama...?

      Usuń
  5. Bo tez jest genialna? Hahahaahahahahahaha. A na powaznie, to moze jaka pieczen zamiast tortu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hipopotam z jabłkiem w pysku :)

      Usuń
    2. sluchaj, to nie jest zly pomysl, na ksztalt tortu... tort w ksztalcie jakiejs pieczeni albo hipopotama z jablkiem w pysku :P

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu Hipka - i witam nową Czytelniczkę :)

      Usuń