Z produkcji bardziej współczesnych uwielbiam "Rzym" oraz "Filary ziemi". A ostatnio - no cóż, tu nie będę oryginalna - "Grę o tron". Co prawda nie ma on nic wspólnego z historią, ale z braku laku i kit dobry :) Długo się boniłam przed tym serialem, ale mój Tata oraz Braciszek tak długo mi go zachwalali, że w końcu dałam się namówić na obejrzenie pierwszego odcinka. I to był zasadniczy błąd, bo kontakt z "GoT" jest jak chodzenie po bagnach - wciąga jak cholera :) Gwoli ścisłości i usprawiedliwienia - jestem też w trakcie czytania wersji papierowej, choć na poważnie wezmę się za to pewnie dopiero w wakacje [o ile grafik w szkole językowej mi pozwoli].
Ten przydługi wstęp był mi potrzebny do opowiedzenia Wam anegdoty z poniedziałkowej lekcji polskiego w klasie 2B [tej od wiązania krawatów]. Otóż zrobiłam panom praktyczny sprawdzian ze środków stylistycznych. Jedno z zadań polegało na zastąpieniu podanego słowa eufemizmem - czyli np. grubas to osoba puszysta, staruch to ktoś w jesieni życia, a dziwka to kobieta lekkich obyczajów. Oto, co zobaczyłam na teście któregoś z uczniów:
kurdupel - Lord Tyrion Lannister
Rzecz jasna - zaliczyłam tę odpowiedź. W końcu uczeń rozumie, na czym polega istota eufemizmu, prawda? :)
Przy okazji tematu "GoT" zrobię reklamę blogowi, na który zaglądam od czasu do czasu - mam nadzieję, że jego autorka się na mnie nie obrazi. Jest ona graficzką, ale również fanką tego serialu i popełniła kilka kapitalnych wpisów na jego temat. Ja uśmiałam się jak norka, więc jeśli orientujecie się w fabule "Gry o tron", to zapraszam do kliknięcia:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz