Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

sobota, 26 kwietnia 2014

Geniusze egzaminacyjni

    Podczas egzaminów gimnazjalnych w Zoo okazało się, jak bardzo nie docenialiśmy poziomu wiedzy naszych uczniów. Myśleliśmy, że to niedouczone matoły, a tymczasem najwyraźniej nie poznaliśmy się na poziomie ich geniuszu. Ale czas najwyższy zweryfikować tę jakże krzywdzącą opinię.
    Bo popatrz, Drogi Czytelniku, z jakim nieprzeciętnym umysłem najwyraźniej musisz mieć do czynienia, którego posiadacz z części matematycznej egzaminu, na którą przewidziano 90 minut, wychodzi uśmiechnięty po 10 minutach [Rambo]...?
    Ale to jeszcze nic :) Matematyczne zdolności Małpiątek i tak są niewielkie w porównaniu z lingwistycznymi. Otóż egzamin z języka angielskiego zaczyna się zawsze od "słuchanki", czyli odtworzenia zdającym ok. 15 minut nagrania, na podstawie którego mają wykonać pierwsze ćwiczenia, a dopiero potem mogą się wziąć za resztę arkusza. No i tutaj geniusz naszych podopiecznych objawił się w całej okazałości. Czy dasz wiarę, Drogi Czytelniku, że znaleźli się tacy wybitni lingwiści, którzy byli w stanie pozaznaczać odpowiedzi jeszcze PRZED wysłuchaniem nagrania...? Tak tak, wcale nie potrzebowali słuchać lektora, by móc wypełnić arkusz egzaminacyjny...

    Tjaa... Żarty żartami, ale już czwarty rok [czyli dokąd pracuję w Zoo] podczas wiosennych egzaminów klas trzecich niezmiennie zadaję sobie pytanie - na jaką cholerę to wszystko jest obowiązkowo organizowane? Trzy dni totalnej dezorganizacji życia szkoły tylko po to, by banda leni zwlokła się na dziewiątą rano z łóżek, nabazgroliła jakieś bzdury na misternie przygotowanych arkuszach odpowiedzi i pobiegła do domu tak szybko, jak to tylko możliwe. A ile rokrocznie pieniędzy marnuje się na przygotowanie tego wszystkiego - obsługę systemu informatycznego, druk arkuszy, zapłacenie egzaminatorom, którzy siedzą w weekendy i sprawdzają te pożal się Boże wypociny...?
    Prawda jest taka, że w naszej szanownej placówce oświatowej na cały rocznik trzecioklasistów znajdzie się może góra dziesięciu - a i to licząc bardzo optymistycznie - którym zależy na wyniku w jakimkolwiek stopniu, więc starają się napisać coś sensownego. Wychodzi im to oczywiście różnie, ale grunt, że się starają i wkładają choć odrobinę trudu, by uzyskać z tego egzaminu jakieś punkty. Natomiast znakomita większość małpek ma to wszystko głęboko pod ogonkami, gdzie słoneczko nie dochodzi. Wynik z egzaminu gimnazjalnego ma być przepustką do kolejnej szkoły, a ponieważ małpiątka zwykle ani myślą o kontynuowaniu nauki - albo w najlepszym przypadku zostają w naszej zawodówce, do której przyjmniemy ich tak czy siak - to w ogóle nie mają motywacji, by uzyskać jakieś punkty. Mają w nosie do tego stopnia, że nie chce im się nawet czytać poleceń czy tekstów do zadań, tylko zakreślają w testach odpowiedzi na chybił trafił...
   - Jak zakreślaliście?
   - Ja sobie przypomniałem wszystkie wyliczanki z przedszkola.
   - A ja mam "a-b-c-d, a-b-c-d" i tak cały czas, aż mi się pytania nie skończyły.
    - Debil, przecież wiadomo, że tak ci nikt nie ułoży, trzeba było coś pozmieniać...
    - A ja się wziąłem na sposób i zakreślałem tylko "c". Przecież w końcu trafię, co nie?

    I tu pojawia się pytanie: po co taki matoł jeden z drugim w ogóle przychodzi na egzamin? Otóż dlatego, że obecność na wszystkich częściach jest konieczna do ukończenia gimnazjum. Uczeń może oddać pusty arkusz [pod warunkiem, że się na nim podpisze] i uzyskać zero punktów i nie ma to żadnych negatywnych konsekwencji. Jeśli natomiast nie przyjdzie, jest to równoznaczne z powtarzaniem klasy, o ile nie jest na to za stary. 
    Kompletny kretynizm - na siłę uruchamiać procedurę egzaminacyjną dla delikwenta, który ma ten cały egzamin w d***. Zapewniam was, że nikt nie jest z tego faktu zadowolony. Uczeń - bo jest wściekły, że musi przez trzy dni meldować się w szkole o 9 rano i odsiedzieć obowiązkowe kilka godzin setnie się nudząc. Nauczyciele - bo muszą znaleźć sposób, jak takiego lenia spacyfikować, by podczas trwania egzaminu nie zakłócał procedur i nie przeszkadzał tej garstce kolegów, którym jednak na wyniku zależy i próbują się skupić. A rozwiązanie jest przecież banalnie proste - powrót do formuły egzaminów wstępnych do szkół, tak jak to było przed idiotyczną reformą edukacji. Niech te dzieciaki, które chcą być przyjęte do konkretnego liceum, technikum czy zawodówki, jadą i piszą tam egzamin - a reszta ma z głowy. Oszczędność nerwów i zbędnych wydatków.
    Ale przecież w polskiej oświacie nic nie może być logicznie zorganizowane, prawda? A jeżeli system przewiduje jakieś dobre rozwiązanie, to należy całą rzecz wywrócić do góry nogami, aby zapanował totalny chaos? Oto kwintesencja naszego kształcenia...

    Aha, co do mnie - właśnie wydrukowałam sobie egzamin gimnazjalny z języka rosyjskiego na poziomie podstawowym. Ciekawe, czy zdołam go napisać na jako-takim ludzkim poziomie? Nie mam niestety nagrań, ale dostępna jest transkrypcja. Poproszę zatem panią Lubę, żeby mi przeczytała teksty na następnych zajęciach i w ten sposób będę miała "słuchankę" :)

7 komentarzy:

  1. Jak to dobrze,że nie jestem nauczycielką i nikogo nie muszę uczyć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na samą pracę nie narzekam, bo uczyć lubię. Nie lubię tylko idiotycznych procedur.

      Usuń
  2. A ja jestem matkom i dziecko zaraz do szkoły posyłam. I niezbyt różowo to widzę, ehh..

    Ale, Dragonko, nie mają racji Twoi uczniowie. Bo właściwa jest zawsze odpowiedź B. A nie C. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misiu Różowy, głęboko wierzę, że jako mądra, świadoma matka nie dopuścisz do tego, by szkoła Ci dzieci zmarnowała. A też mimo wszystko to, co ja tu opisuję, to jednak jest sytuacja ekstremalna.

      Usuń
  3. ну, вот какая козырная красавица! Очень хорошо, мне нравится твоя идея! Поздравляю!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tjaa... I teraz muszę sobie zainstalować cyrylicę, żeby Ci godnie odpisać...

    OdpowiedzUsuń