Nim to nastąpi, to mam dla Was obrazek z lekcji w Zoo. Tym razem na wesoło. Smacznego :)
JAK DRAGONELLA TŁUMACZY ZAGADNIENIA Z TEORII LITERATURY PIERWSZAKOM NA PRZYKŁADZIE PIEŚNI KOCHANOWSKIEGO
[Rzecz ma miejsce w klasie 1A, a tematem jest analiza pieśni Jana Kochanowskiego "Czego chcesz od nas, Panie...". Jako że jest to pierwszy wiersz, jaki z nimi omawiam - a także mając świadomość, że zapewne nic nie pamiętają z podstawówki - to tłumaczę wszystko co się da od podstaw, tak łopatologicznie, jak tylko potrafię, odwołując się do przykładów, które powinny zapaść im w pamięć...]
- Popatrzcie teraz, jakimi słowami zaczyna się ten wiersz: "Czego chcesz od nas, Panie, za twe hojne dary?". Czy ktoś może wie, jak się nazywa tego typu pytanie?
[oczywiście cisza]
- To może inaczej. Kamil, do kogo skierowane jest to pytanie?
- No do Boga.
- A jak myślisz, Bóg odpowie?
- No raczej nie.
- Skąd wiesz? A może Bóg wychyli się zza chmury i powie: "Hmm... Po namyśle, to kupcie mi merola i wycieczkę na Ibizę"?
[tu Małpki zaczynają się śmiać, o co właśnie Dragonce chodziło]
- No właśnie. - kontynuuję. - Idę o zakład, że podmiot liryczny wcale nie spodziewa się odpowiedzi. A takie pytanie, które zadajemy, ale wcale nie chcemy, by nam ktoś odpowiedział, nazywamy PYTANIEM RETORYCZNYM. Jak się na przykład kłócimy z kumplem, wkurzymy się i pytamy: "Czy ty zawsze musisz być takim idiotą?!", to też nie spodziewamy się, że kolega odpowie: "Zawsze to nie, tylko w czwartki od 15 do 18 z przerwą na papierosa...".
[Definiujemy hymn jako gatunek literacki. Chcę im uzmysłowić, jakie są cechy stylu wysokiego]
-Jakim językiem napisana jest ta pieśń?
- No polskim... - pada odpowiedź, a ja już wiem, że źle postawiłam pytanie.
- Jasne, że nie chińskim, ale nie o to mi chodziło. Dobra, to inaczej. Przeczytam Wam fragment, posłuchajcie uważnie:
Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie:
I w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie.
- A teraz posłuchajcie tego i postarajcie się wyłapać różnicę:
Elo Ziom, co ci mamy dać za twoje suweniry?
Co chcesz za te wszystkie fajne rzeczy?
Kościół nie może Cię zakumać, jesteś wszędzie...
[Małpki rozdziawiły paszczęki i nie wiedzą, jak mają zareagować. Są jeszcze nieprzyzwyczajone do mojego sposobu tłumaczenia :)]
- No nie bać się, nie gryzę :) Jaka jest różnica między "Czego chcesz od nas, Panie..." a "Elo Ziom..."?
- "Elo Ziom" nie powiemy do Boga.
- A dlaczego?
- Bo by się obraził.
- Bingo. A powiedzieliśmy wcześniej, że hymny się pisze, żeby komuś oddać szacunek. I do tego służy również język, dobieranie odpowiednich słów. To się nazywa STYL WYSOKI, inaczej podniosły.
[THE END]
Świetne! xD
OdpowiedzUsuńChciałabym mieć taką polonistkę jak Ty! :D
A ja taką uczennicę - której się chce i która ma ambicję.
UsuńSwoją drogą, dawno Cię tu nie było.
Ciągle jestem, czytam, tylko nie komentuję! ;)
UsuńElo Ziom, wymiatasz tak, że nie ma bata we wsi! Propsy!
OdpowiedzUsuńTo nie ja, to Janek z Czarnolasu. Joł :)
UsuńNie, no padłam! A jak masz problemy z administracją, to wiesz do kogo uderzyć :)
OdpowiedzUsuńNasza administracja jest odporna na racjonalne argumenty. I tu Hipek jest nieodzowny. Jak facet jego postury ryknie na kogo trzeba, to się nagle okazuje, że rzeczy niemożliwe stają się jak najbardziej realne :)
Usuń