Szybki sobotni drobiazg na poprawę humoru. W ramach pożegnania wakacji byliśmy z Hipopotamem tydzień temu w ogrodzie botanicznym. Wiadomo, piękne kwiaty, niezwykłe rośliny z różnych zakątków świata, zacienione alejki i altanki - czyli oaza ciszy i spokoju w samym sercu miasta. Zwierzątek było mało, jeśli nie liczyć owadów i ptaków urzędujących na tym terenie na zasadzie dzikich lokatorów. Mimo to w jednej szklarni natknęliśmy się na dość nietypowego, aczkolwiek bardzo sympatycznego mieszkańca...
he he he... ja dzis wymiatam robale :)
OdpowiedzUsuńRobale? No wiesz? Może to rodzinka przyjechała z wizytą...? :P
UsuńBiedna kaczuszka, wygląda jakby się zgubiła
OdpowiedzUsuńTak myślisz? Hmm, mnie się wydawała właśnie taką Panią na Włościach...
UsuńAle nakarmiliście ją chlebem, mam nadzieję? :)
OdpowiedzUsuńNo ba :) Aż jej się uszy trzęsły! [choć po prawdzie - to czy kaczki mają uszy...?
UsuńNo skoro jest ucho od śledzia, to i od kaczki pewnie też ;)
UsuńTrafna uwaga :)
Usuń