Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

piątek, 13 września 2013

Smoczek

    Przyfrunął z Wrocławia. Jego historia jest taka, że pomieszkiwał kątem u przydrożnego [czy raczej - przybazarowego...?] handlarza obrazkami. Było mu zimno i mokro, a na dodatek czuł się na straganie dość nieswojo, jako że sprzedawca oprócz niego posiadał na stanie wyłącznie malunki przedstawiające koty. I o ile zasadniczo jak wiadomo są to urocze zwierzątka, tak jakoś tym razem nie bardzo potrafiły zdobyć się na tolerancję wobec zielonego towarzysza. Dokuczały mu, że nie potrafi mruczeć i wyszydzały jego nienaganne maniery.
    Na szczęście Smoczek został wypatrzony przez Mag wspomaganą dzielnie przez Miłkę - choć mało by brakowało, a przeoczyłyby go między czeredą dumnych miaukaczy. Siedział wciśnięty nieśmiało między kocie ogony nastroszone niczym szczotki do mycia butelek i na dobrą sprawę stracił już nadzieję, że ktokolwiek zwróci na niego uwagę. Kiedy jednak Mag w końcu go zobaczyła, to aż oczy jej się zaiskrzyły i wiedziała, że musi zabrać Smoczka z tego nieprzyjaznego otoczenia. Chwilkę potargowała się z handlarzem, nie dając po sobie poznać, jak bardzo jej na zielonym potworku zależy - i po chwili mogła już wyciągnąć do niego swoje opiekuńcze ramiona. "Chodź, biedny Smoczku. - powiedziała. - Trafisz do miejsca, gdzie na pewno będzie ci dobrze. Będziesz wśród swoich."
    Smoczek został zapakowany, oklejony znaczkami i wysłany w daleką podróż razem z zapasem lawendowych ciasteczek [aby nie zgłodniał po drodze]. Następnego dnia dotarł do Pomarańczowej Jaskini, gdzie od razu poczuł się jak w domu. A Hipopotam z całą mocą stwierdził, że pod wieloma względami przypomina Dragonellę - bo też jest taki dobrze wychowany i grzeczny. Zresztą, zobaczcie sami:


    Pozostał jeszcze tylko jeden problem - Smoczek nie ma imienia. Może Ty mi coś podpowiesz, Drogi Czytelniku?

22 komentarze:

  1. wooow! jest w dechę! :D
    trzeba mu imię wymyslić, i to prędko!

    OdpowiedzUsuń
  2. może Smoczek Zielonooczek..., co?

    OdpowiedzUsuń
  3. albo inaczej! w związku z tym że jest baaardzo wytworny to: Jego Smocza Mość! co? :-)
    Zawsze tez można stworzyć wariacje, jak np, Jego Smocza Wysokość, ale to po pierwsze zbyt długie, a po drugie to Smoczek nie wygląda na bardzo wysokiego... :-/ Mość by wystarczyła ;-)
    ale ja jeszcze pomyślę! :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że w Pomarańczowej Jaskini jest już jedna Jej Wysokość, czyli Pumisko. A nie wygląda mi na taką, która by zniosła konkurencję :)

      Hmm... Ja też cały czas myślę intensywnie.

      Usuń
    2. no, więc tym bardziej Mość! przecież Mość to zupełnie nie jest to samo co Wysokość, prawda? więc co Pumisku szkodzi? nooo, pogadaj z nim, wyjaśnij mu, proooszę, zobaczysz, zgodzi się i będzie git! ;-)

      Usuń
  4. Ale! ....Na wypadek jednak, gdyby Smoczek przypadkiem okazał się być... dziewczynką, wówczas proponuję imię Brukselka.
    Przeciez toto jest tak zieloniutkie jak młoda brukselką wiosną - gdzieniegdzie ciemno- gdzieniegdzie jasno-zielone. Jak nowalijka! (hm... to też by mogło być... ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brukselka albo Brukselek - w zależności od płci. Ładnie :)
      [Hipek stwierdził, że to Brukselka - taki subtelny Smoczek musi być dziewczynką :)].

      Usuń
    2. Absolutnie uważam że Hipek ma rację. No Kto jak Kto!
      Tak więc Mag uratowała Brukselkę :-)

      Usuń
  5. O jaaacie! Padłam. Bajka o smoku i Mag. Padłąm i leżę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej bajce to Mag uratowała Smoka - a nie uratowała kogoś/coś przed Smokiem :)

      Usuń
    2. dziękujemy Ci Mag za uratowanie Brukselki :-D

      Usuń
  6. To kwestia imienia rozwiązana - Brukselka i już :)

    OdpowiedzUsuń
  7. no prosze, to Dragonella ma jednak konkurencje... W sumie 3 (znane mi) smoki w jednej pieczarze...? Przestrzen zyciowa Wam sie kurczy :). A swoja droga, Brukselka jest urocza.
    PS: Mag, podaj mi namiary na Twojego okuliste. Moj chyba mnie oszukuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam małe mieszkanie, ale dużą piwnicę - w razie czego któryś ze smoków może tam powędrować. Dobre rozwiązanie, zwłaszcza w upały.
      Yyy... Nie zaczaiłam z tym okulistą...?

      Usuń
    2. ja tez juz nie pamietam :) a oko sobie zrobie tutaj w Bcn, jak tylko dioptre mi ustana w miejscu :) anawet oba oka sobie zrobie :)

      Usuń
  8. Brukselka jest ekstra! :)
    Robalu, namiary na prof. Jerzego Szaflika: http://www.okolaser.com.pl/ :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A propos, kto zostal Matka Chrzestna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hm... no cóż... jak widać z korespondencji - ewidentnie moja skromna osoba :)
      i strasznie mi miło że Wam się imię spodobało! :)

      Dragonello, imię jest, matka chrzestna jest, zatem musimy kiedyś jeszcze imprezę urządzić, do kompletu ;)

      Usuń
    2. Jest taki serial teraz popularny na podstawie książki - "Gra o Tron". Tam występuje postać o imieniu Matka Smoków. Niezła z niej laska tak w ogóle :) Ot, takie skojarzenie.

      A z okazji chrztu to koniecznie trzeba kilka kilogramów brukselki :)

      Usuń