Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

wtorek, 12 czerwca 2012

Polskaaa Biało-Czerwoniii...

    Nie błądzisz w domysłach, mój drogi Czytelniku - dziś będzie post o Euro 2012 :) Obecnie bowiem w Polsce przed piłką nożną nie ma ucieczki i tak będzie co najmniej do momentu, aż nasza drużyna narodowa nie odpadnie z rozgrywek. Nie ważne, czy jesteś kibicem, czy masz kopaną w "głęboki poważaniu". Euro i tak Cię wyśledzi, namierzy, dopadnie, przeżuje, przetrawi, a potem usunie wykałaczką Twoje nędzne resztki z pomiędzy zębów.
    W telewizji czy w radiu nie ma innego tematu, jak tylko mistrzostwa. Swoją drogą - bodajże wczoraj podczas oglądania wieczornych wiadomości zadałam Hipkowi jakże głębokie pytanie: "Cholera, czy dziś na świecie naprawdę nic się nie wydarzyło? Żadne trzęsienie ziemi w Turcji czy wojna w Syrii? Nie ma naprawdę żadnych ważniejszych tematów od roztrząsania, kogo w meczu z Rosją wystawi Smuda?!". Hipek - doskonale orientując się, że jest to pytanie retoryczne - nie zaszczycił mnie odpowiedzią... Doprawdy, żyjemy w naprawdę szczęśliwym świecie, który nie ma innych poważniejszych zmartwień.
    Gwoli ścisłości - Pomarańczowa Jaskinia jest strefą wolną od Euro, przynajmniej teoretycznie. Hipopotam należy do tej wyjątkowej kategorii samców, którzy kompletnie nie interesują się piłką nożną, nawet od wielkiego dzwonu i takiego kopanego święta, jakie ma miejsce obecnie. Możecie się śmiać, ale wychodzi na to, że z nas dwojga to już u mnie mistrzostwa wywołują większe zainteresowanie, co nie znaczy, że jest ono jakieś gigantyczne. Błotnemu ssakowi rozgrywki totalnie powiewają zwiędłym kalafiorem - nawet kiedy był mecz otwarcia, czyli Polska-Grecja, to zrezygnował z oglądania po 10 minutach i zajął się grą w literaki stwierdziwszy, że się nie zamierza denerwować. Przy takiej postawie jedynego mężczyzny w domu wydawać by się mogło, że panuje u nas cisza i spokój. Niestety, jak już pisałam we wstępie, od Euro nie ma ucieczki. Czy oglądasz mecz, czy nie - i tak śledzisz jego przebieg, a to za sprawą rozemocjonowanych sąsiadów. Po wycięciu z ich komentarzy wszystkich uroczych zabytkowych polskich słów - tych na "k", "ch" oraz "s" - doskonale orientujesz się nie tylko, jaki jest obecnie wynik, ale też i który z piłkarzy akurat się udziela, a który powinien właśnie bardziej zaangażować się w grę.
    W Zoo - jak można się domyślić - atmosfera Euro całą gębą, łącznie z tym, że na korytarzach wiszą gablotki z informacjami o naszej drużynie narodowej [swoją drogą jestem ciekawa, która z nauczycielek to zawiesiła...]. Uczniowie gadają tylko o mistrzostwach, typują wyniki, przeliczają punkty i tworzą rozmaite fantastyczne scenariusze zakładające wyjście Polski z grupy. Dziś na spacerniaku dorwał mnie Dżastin Biber i po krótkim wstępie uraczył mnie całkiem fachowym wykładem na temat sytuacji naszej drużyny: "Bo wie pani, nawet jak dziś przegramy z Rosją, to musimy tylko wygrać z Czechami 3:0, a z kolei Grecja musi przegrać i z Czechami i z Ruskimi, to wtedy wyjdziemy na drugim miejscu..." Tjjja, z pewnością, wierzę mu na słowo, bo się kompletnie na tym nie znam, ale też i nie mam ambicji, by się znać. Wystarczy, że wiem, co to jest spalony :)
    Swoją drogą - ciekawa jestem, ile w tym roku szkolnym będzie dodatkowych egzaminów poprawkowych związanych z Euro, bo uczniowie w czerwcu zamiast nauczyć się czegokolwiek i powyciągać na "dopalacze", to oglądają mecze? I co Wy na to, że ministerstwo zezwoliło dyrektorom szkół w miastach organizujących rozgrywki na doraźne zawieszanie zajęć lekcyjnych w związku z mistrzostwami? No bo utrudnienia w dojazdach, chaos komunikacyjny... Ciekawa jestem, czy im to każą odrabiać.
    W związku z Euro pozwoliłam sobie tylko na jeden gadżet, który zresztą robi w Zoo furorę i już kilka małpek chciało go ode mnie odkupić. Spełnia arcyważną funkcję breloczka do szkolnych kluczy :)

   
    Poprzedniego Głodka - zwykłego, łysego, bez bucików i narodowego szalika - dostała Puma i lata z nim po całym mieszkaniu. Niech i futrzak ma coś z Euro...

P.S. Co uważniejsi Czytelnicy zauważyli na pewno, że poprzedni post pt. "Prowizorka" został opublikowany w trakcie trwania meczu otwarcia Polska-Grecja. Cóż, to najlepszy dowód na to, z jak "wielką uwagą" Dragonka śledzi rozgrywki :)


UPDATE
(13 czerwca, środa)

    Jak pewnie powszechnie wiadomo, wczorajszy mecz Polska-Rosja zakończył się remisem 1:1. 
    Pytanie za 100 punktów: jakie było pierwsze pytanie, którym powitała mnie pani woźna, jak tylko przekroczyłam próg Zoo o godzinie 7:30?
    - A mecz pani oglądała...?

6 komentarzy:

  1. Jedyne co z tego Euro wyniosę to urocze perełki językowe komentatorów :) i popękane bębenki od tych drących się gęb pod moim oknem- niestety mam klub pod nosem :(
    ale nie powiem, mecz Polska-Rosja to bym obejrzała, ale za Chiny Ludowe nie wylezę na Rynek. Ja sie boję tych kibiców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perełki są zawsze godne uwagi :) Choć jak do tej pory nie wyłowiłam nic szczególnego - a może po prostu za mało oglądam...
      Co do kibiców - poszczułabyś ich swoimi różowymi glanami i by się skończył piłkarski Dzień Dziecka :)

      Usuń
  2. Ja , mimo że też nie jestem zagorzałym zwolennikiem piłki nożnej, dałem się wciągnąć w wir mistrzostw i obejrzałem mecz Polska-Rosja, a nawet zaopatrzyłem się w modne gadżety do auta typu flaga oraz nakładki na lusterka. Nawet było co oglądać, chociaż wogóle się nie znam na piłce. P.S. Głodek fajny, mam u siebie tego drugiego, zresztą jeździ ze mną w aucie;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, też obejrzeliśmy drugą połowę... Hipek włączył akurat wtedy, kiedy Polacy wyrównali i stwierdził, że jak wyłączy, to na pewno nam władują drugą bramkę.

      I tak jutro mam dwie godziny z Dżastinem, to usłyszę fachowy wykład.

      Usuń
  3. Widać, że nie uprawiasz sportu, pojęcia chyba nie masz czym jest sport, sport to najpiękniejsza rzecz na świecie, cudownie że w końcu mamy w kraju jakieś radosne widowisko a nie same tragedie narodowe, które wcale nie jednoczą ludzi.
    Dla mnie chłopak co nie lubi piłki nożnej, to też żaden facet Kajka123

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Sport to najpiękniejsza rzecz na świecie" - to jest Twoja opinia, do której masz prawo, ale ani mniej, ani więcej. Ja znam masę rzeczy na świecie piękniejszych od sportu i też mam prawo do takiej opinii.

      Co do mężczyzn - no cóż, w tej kwestii też się bardzo różnimy, mam zupełnie inną definicję męskości, niż zamiłowanie do piłki nożnej. Ale to dobrze, w takim razie jako kobiety nie stanowimy dla siebie konkurencji :) Ty bierzesz "piłkarzy", a ja zostanę przy moim Hipku.

      Kajka - to normalne, że ludzie się różnią w poglądach i upodobaniach. Powiem więcej - to bardzo wzbogaca świat. Pomyśl o tym.

      Usuń