Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

niedziela, 1 kwietnia 2012

Muppety rozprawki piszą

    Dziś wreszcie obiecany post o rozprawkach moich uczniów.
    Jednym z ważniejszych zadań polonisty - szczególnie na etapie gimnazjum - jest nauczenie dzieciaków logicznego konstruowania dłuższych wypowiedzi oraz wyrażania ich pisemnie. Moja pięcioletnia praktyka w zawodzie jasno pokazuje,  że niestety jest z tym tragicznie. Nie mam tu na myśli tylko Zoo, bo tutaj z założenia wszystkie umiejętności, do których trzeba wykorzystać mózg, leżą i kwiczą. Przerażona to ja byłam kiedy jeszcze pracowałam w normalnym liceum i odkryłam, że dostali się tam uczniowie, którzy nie potrafią sklecić poprawnie dwóch zdań w taki sposób, by jedno logicznie wiązało się z drugim. Ot, wynik reformy edukacyjnej i skracania czasu nauki w połączeniu ze spadkiem poziomu czytelnictwa wśród młodych ludzi. W moim roczniku delikwent, który nie potrafił napisać krótkiego wypracowania tak, żeby to miało ręce i nogi, nie miał szans na znalezienie się w ogólniaku - dziś przy dobrych wiatrach jest w stanie zdać maturę na te nędzne 30%... O tempora, o mores - pozostaje westchnąć.
    Tym niemniej z uporem maniaka uczę pisać i jestem w dodatku na tyle wredna, że prawie nigdy nie zadaję wypracowań do domu. W dobie Internetu jest to bezcelowe, bo wiadomo, że mało kto odda mi samodzielnie napisaną pracę. A kiedy zrobię pracę klasową, to przynajmniej mam pewność, że sprawdzam wypracowania moich uczniów, a nie mamy, siostry czy autora bryków z portalu sciaga.pl.
    Jak wspominałam, mordowałam ostatnio Muppety rozprawką. Bardzo lubię tę formę wypowiedzi, bo jest logiczna, ma ściśle określony porządek i wymusza na autorze uporządkowanie myśli. Uczyłam zatem przez kilka godzin lekcyjnych jak się planuje rozprawkę, jak formułować argumenty i je uzasadniać, podałam też dzieciakom słownictwo oraz przydatne zwroty, z których pozwoliłam korzystać przy pisaniu pracy na ocenę. Następnie w umówionym terminie kazałam im przynieść kartki A4 i zapisałam na tablicy cztery tematy do wyboru - rzecz jasna takie, które by ich mogły zainteresować i by mieli w tych kwestiach coś do powiedzenia.
    Co z tego wyszło, to zaraz się przekonacie. Tak się złożyło, że prawie wszystkie Muppety wybrały temat: "Czy zgadzasz się z twierdzeniem, że pieniądze szczęścia nie dają?". Swoją drogą, rozważania w sam raz na niedzielne popołudnie :) Pozwólcie, że zostawię prace moich uczniów bez komentarzy, uprzedzam też, że nie ingerowałam w treść prac [poza kilkoma fragmentami, kiedy już naprawdę nie dało się zrozumieć, co autor miał na myśli], więc wypracowania będą upstrzone błędami wszelkich możliwych rodzajów. Jako ostatnia wypowie się Fanka Metalu, choć to, co oddała, na dobrą sprawę rozprawką nie jest [i zresztą nie zaliczyłam jej tego - umówiłyśmy się, że będzie pisała jeszcze raz]. W świetle późniejszych wydarzeń jej "wyznanie" jest co najmniej interesujące. Ponieważ oczywistym było, że będę to czytała, jej słowa można interpretować albo jako "wołanie o pomoc", albo jako próbę manipulacji. Przypominam też, że kilka minut po oddaniu tej pracy miała miejsce nieudana próba konfrontacji Joasi z klasą.
    No dobrze, niech wypowiedzą się moje Muppety.

SYLWIA [Młoda Gniewna]
    (...) Uważam że pieniądze są bardzo potrzebne w życiu codziennym, ale jednak nie są najważniejsze. Ja osobiście nie chciałabym być bogata ponieważ otaczaliby mnie sami fałszywi ludzie, którzy lubiliby mój majątek a nie moją osobę.
    Po drugie, osoby, które mają dużo pieniędzy przeważnie są nie miłe, wulgarne, chamskie dla osób, które tych pieniędzy mają mniej. Wywyższają się co strasznie mnie denerwuje, ale my [przeciętni] mamy coś czego oni nie mają i prawdopodobnie nie będą mieć: prawdziwych przyjaciół, którym możemy zaufać i odwrotnie.
    Kolejna sprawa wiąże się z tym, że każdy przyzna, że pieniądze są potrzebne, lecz nie każdy przyzna, że dają szczęście. (...) Małżeństwa bogate patrzą tylko gdzie można zdobyć jeszcze więcej pieniędzy, niż mają. Między tym bogatym małżeństwem nie ma szacunku i gaśnie uczucie którym się darzą. Oni szanują i darzą uczuciem bardziej pieniądze niż siebie nawzajem. 
    Podsumowując powyższe argumenty zostaję przy moim twierdzeniu że pieniądze szczęścia nie dają, ale są potrzebne by przetrwać w życiu codziennym. Za pieniądze można mieć dużo fajnych rzeczy ale co z tego jeśli nie można mieć zaufanych ludzi, z którymi będziemy się tymi rzeczami dzielić.


EMILKA
    Pieniądze w życiu są poczebe, bez nich nie da się żyć, ale nie czeba być bogatym, żeby się uczymać (...). Po drugie człowiek który jest bogaty ma znajomych którzy nie paczą na niego, tylko na majątek który ma (...). W życiu w małżeństwie jego żona paczy na majątek i na pieniądze a nie na niego. Cały czas są kutnie, nie umieją się dogadać nie szanują się bo mają za dużo pieniędzy. A po czecie człowiek który ma mniej pieniędzy umie się z każdym dogadać, pomuc, a w małżeństwie szanują się, pomagają sobie, wspierają się. Jest jakaś miłość, a nie tak jak w życiu bogatych (...).

MATEUSZ
    Wydaje mi się że pieniądze to nie wszystko. Z mojego punktu widzenia pieniądze nie przynoszą szczęścia ludzią (...). Pieniądze mogą przynieść pecha, różne haracze, okupy, porwania dla pieniędzy.
    Pragnę zwrócić uwagę na ludzi, którym nie zależy na pieniądzach (...). Ludzie bez pieniędzy żyją jak normalny człowiek. Ludzie z pieniędzmi wywyższają się od ludzi że mają pieniądze, że ich stać na wszystko. (...)

MICHAŁ
    Nie zgadzam się, że pieniądze szczęścia nie dają ponieważ jeżeli nie byłoby pieniędzy to bardzo ciężko by się żyło, bo na nic by nie było. A jeżeli są pieniądze to łatwiej by się żyło bo jest na lekarstwa czy na jedzenie.
    Jeżeli nie byłoby pieniędzy to ludzie nie mieliby pracy i nie mieliby za co uczymać rodziny. Bez pieniędzy ludzie nie mieliby gdzie mieszkać bo za co by wybudowali domy i nie mieliby na ubrania (...).


JOASIA [Fanka Metalu]
    Według mnie pieniądze szczęścia nie dają ponieważ z pieniędzmi rozmawiać się nie da. Na przykład weźmiemy moją osobę. Chodzę do pracy i mam wszystko, co chciałam mieć: glany, ramoneskę, tatuaż, koszulki z zespołami - i co z tego? Z jednej strony mam wszystko, a z drugiej nic. Jak to jest możliwe? Nie potrafię się dogadać z ludźmi, nie potrafię ich znosić (...). Więc po co mi te wszystkie rzeczy, skoro i tak nie odczuwam szczęścia? Nawet gdybym wygrała milion w totka, miałabym piękny dom, samochód i wszystko co bym tylko sobie zażyczyła, a byłoby z moimi relacjami międzyludzkimi tak jak jest teraz to też by mnie nie cieszyło. I wiem, że dużo jest osób na tym świecie co mają podobnie. Mają wszystko a nie mają nic. Dlatego moim skromnym zdaniem lepiej żyć w biedzie z grupką przyjaciół którzy nie czepiają się o wszystko, niż być bogatym, mieć pieniądze a nie mieć nikogo, z kim można przeżyć coś szalonego. 

21 komentarzy:

  1. O Masakro! Emilka mnie rozwaliła ortograficznie...A Fanka Metalu- wiesz, wydaje mi się,że to manipulacja. W sumie nie powinnam oceniać, bo znam sytuację tylko z Twoich postów,ale ta dziewczyna się nad sobą użala. Albo ma schozofrenię. Przecież Muppety próbowały się z nią zbratać, ale ona ma to gdzieś. Biedna,nieszczęśliwa i niezrozumiana, samotna jak cholera. Wkurza mnie coś takiego. Ale wiem,że to młoda, zaburzona dziewczyna,więc tylko jej współczuć mogę i życzyć by trafiła na dobrego psychologa

    OdpowiedzUsuń
  2. Emilka ma ostrą dysleksję i w dodatku mały iloraz inteligencji, więc pisze tak, jak słyszy.
    Co do Joaśki - to też mi raczej wygląda na manipulację, choć może tak jednoznacznie na to nie patrzę, jak napisałaś. Muppety też święte nie są, bo wiem, że faktycznie się z niej nabijały - choć inna sprawa, że ona jest mocno prowokująca.
    Jest zaburzona i przekonana, że cały świat jest przeciwko niej. A ponieważ się tego spodziewa, to właśnie to dostaje. Błędne koło.

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, tylko dlaczego, gdy ten świat wyciąga do niej rękę, ona ją gryzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie spodziewa się, że ta ręka zamierza ją walnąć prosto w twarz, a najlepszą obroną jest atak...

      Usuń
    2. Mag, a nigdy nie bylaś sama w stanie pt. "im gorzej tym lepiej"? Ja czasem bywam...
      Druga kwestia, to ta odpowiedź Dragonelli.
      A moze jest to kompliacja jednego i drugiego po trosze...

      Usuń
    3. Dziewczyny, w Zoo to cholera wie, jak jest. Działa się "na czuja i raz się uda, a raz kolana :)

      Usuń
  4. Ja nie wiem czy to manipulacja czy wołanie o pomoc. Nie będę nic jednoznacznie pisać, choć bardziej bym się przychylała do tej drugiej opcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojego nosa to jednak była próba zagrania na moim współczuciu, ale rzecz jasna mogę się mylić. Co nie zmienia faktu, że ona potrzebuje pomocy, bo sobie nie radzi ze sobą.

      Usuń
  5. A ja dla kontrastu podrzucę kilka cytatów z zajęć z translatoryki: (przypominam, mamy do czynienia ze studentami II roku, którzy zdali maturę)

    "Wielka ciężarówka wpadła na przejście dla pieszych, znieważając światła"

    "Jej ciało rozleciało się na długości 3 metrów" (uwaga - sens oryginalnego zdania brzmiał: "znalazła się o 3 metry od opony [ww. ciężarówki] ;) "

    "To był pan XX w kształcie piżamy" [oryg. "zobaczyła sylwetkę pana XX w piżamie"]

    O tempora, o mores? Doprawdy..? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doprawdy, doprawdy... Gdybym była wierząca, mogłabym napisać: "Boże, widzisz i nie grzmisz..."

      Znieważane światła wymiatają. Ciekawe, czy jest jakiś paragraf - za znieważanie świateł w miejscu publicznym? :)

      Usuń
    2. O kurczę! To są studenci II roku??? A co oni studiują? Młotologię stosowaną??? :-) Hahahahaha

      PS. Jak tak można znieważyć światła? Przydałby się na to jakiś paragraf. Straszne :D :D :D :D
      Pan w kształcie piżamy :-) To jakiś kosmita???

      Usuń
  6. i jeszcze jedno z moich ulubionych - "nadziejam się, że...." (to akurat jest ciekawe, bo nawet zgodne z wzorcem polskich czasowników)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to faktycznie akurat ładne i dobrze utworzone. Jak jest: "zastanawiam się", "obawiam się", - to czemu nie "nadziejam się"? :)

      Usuń
    2. a propos takich ciekawostek językowych:
      1. kiedyś ktoś mi powiedzial: "nie rozumiem dlaczego deszczyk to to co spada z nieba, a nieboszyk to ten co leży na desce - powinno być na odwrót!" ;)) zgadzam się, gdzieś na początku popełniono czeski błąd :)))
      2. w czasie ostatnich Świąt Wielkanocnych powiedziałam do brata przez przejęzyczenie: "wyjużdżacie?" - ponieważ w duzym pospiechu posklejaly mi sie w jeden wyraz 3 slowa: "wy już wyjeżdżacie?" Brat najpierw umarł ze śmiechu a potem dodał, że "bardzo oszczednie operuję słowem" ;))

      Usuń
    3. Ja na zasadzie analogii wymyśliłam już dawno, że przeciwieństwem psa "bezpańskiego" jest rzecz jasna pies "pański".
      "Czy to pański pies?" - w znaczeniu, czy w ogóle ma jakiegoś właściciela :)

      Usuń
  7. Ale masakra! Ja nigdy nie byłam wybitną polonistką (jestem umysł ścisły) ale czegoś takiego to bym nie skleciła :-) Bez przesady! :))) No nie... nie spodziewałabym się, że można być aż taki Mupetem! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim - witam nową czytelniczkę na moim blogu. Mam nadzieję, że ze mną zostaniesz :)

      Co do poziomu prac - jeśli poczytasz posty o tej szkole, to przestanie Cię cokolwiek dziwić. Polecam zwłaszcza wpis "Analfabeci są wśród nas". Zapewniam, to jest dopiero masakra...

      Usuń
  8. Mnie już nic nie zdziwi :-)))

    Wracam, pomału na chwilę, potem znowu znikam, ech. Nie robię tego specjalnie, nadrabiam blogi co kilka tygodni, to i tak niezły wynik :-)

    Jestem przerażona tym, jak dawno mnie u Ciebie nie było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, blog nie zając... Czytaj, nadrabiaj zaległości. Miłej lektury :)

      Usuń
  9. A dziękuję :-)

    Oczywiście, że nie zając, ale ...

    OdpowiedzUsuń