Panie i panowie, dzisiejszy post ma charakter tylko i wyłącznie osobisty.
[tu nastąpiły WERBLE]
Niniejszym pragnę donieść, że dziś mija rok, od kiedy
Hipopotamzamieszkał w Pomarańczowej Pieczarze razem ze
Smokiem, a także z
wrednym Pumiskiem.
W ten sposób cała trójka utworzyła najdziwniejsze stado w całej Polsce, a może i nie tylko :)
Oczywiście, że różne rzeczy w życiu mogą się zdarzyć, ale nie należę do osób, które uwielbiają martwić się na zapas i szukać dziury w całym, aby tylko nie zapeszyć.
- Mam własną, pomarańczową norkę, do której nikt obcy mi się nie wtrąca.
- Mam pracę, która pozwala mi się utrzymać na przyzwoitym poziomie, a która daje mi mnóstwo satysfakcji i którą naprawdę lubię.
- Budzę się codziennie koło człowieka [ups, przepraszam - błotnego ssaka :)], który mnie dobrze rozumie, potrafi mnie rozśmieszyć, traktuje mnie jak Smoka Świata i do tej pory ani razu mnie nie zawiódł.
Dlaczego miałabym więc nie mówić, że jestem szczęśliwa, skoro JESTEM?
- Mam własną, pomarańczową norkę, do której nikt obcy mi się nie wtrąca.
- Mam pracę, która pozwala mi się utrzymać na przyzwoitym poziomie, a która daje mi mnóstwo satysfakcji i którą naprawdę lubię.
- Budzę się codziennie koło człowieka [ups, przepraszam - błotnego ssaka :)], który mnie dobrze rozumie, potrafi mnie rozśmieszyć, traktuje mnie jak Smoka Świata i do tej pory ani razu mnie nie zawiódł.
Dlaczego miałabym więc nie mówić, że jestem szczęśliwa, skoro JESTEM?
Wiecie co? Czasem warto zaryzykować, nawet jeśli wszyscy ludzie dookoła pukają się w główki. Nie mówię, że zawsze, ale są takie momenty, kiedy należy posłuchać intuicji - czy jak to cholerstwo nazwiemy - która mówi głośno i wyraźnie, że masz zrobić tak i koniec. Skąd wiadomo, czy to akurat ta chwila? Dobre pytanie i ja Wam na nie nie odpowiem, nie będzie tak łatwo :)
Sama miałam w życiu dwa takie momenty. Pierwszy, kiedy jako potrzaskana wewnętrznie 21-latka nie miałam najmniejszych wątpliwości, że muszę jechać na drugi koniec Polski pożegnać się z człowiekiem, którego nigdy nie poznałam osobiście, a który - sam o tym nie wiedząc - uratował mi życie. Ten wyjazd zapoczątkował moją przemianę wewnętrzną [że tak się niezwykle mądrze wyrażę...] i w rezultacie stałam się zupełnie inną osobą: spokojniejszą, mniej krytyczną i nie robiącą sobie więcej krzywdy.
A drugi moment? To właśnie mniej więcej rok temu. Jak to się wydarzyło, opisywałam już w poście Bajka. Czyste szaleństwo, wiem. Ale niech się ono ciągnie jak najdłużej. I tego mi proszę życzyć z okazji dzisiejszej rocznicy :)
Sama miałam w życiu dwa takie momenty. Pierwszy, kiedy jako potrzaskana wewnętrznie 21-latka nie miałam najmniejszych wątpliwości, że muszę jechać na drugi koniec Polski pożegnać się z człowiekiem, którego nigdy nie poznałam osobiście, a który - sam o tym nie wiedząc - uratował mi życie. Ten wyjazd zapoczątkował moją przemianę wewnętrzną [że tak się niezwykle mądrze wyrażę...] i w rezultacie stałam się zupełnie inną osobą: spokojniejszą, mniej krytyczną i nie robiącą sobie więcej krzywdy.
A drugi moment? To właśnie mniej więcej rok temu. Jak to się wydarzyło, opisywałam już w poście Bajka. Czyste szaleństwo, wiem. Ale niech się ono ciągnie jak najdłużej. I tego mi proszę życzyć z okazji dzisiejszej rocznicy :)
Ja tam nie widzę nic dziwnego w mówieniu, że jest się szczęśliwym, kiedy jest się szczęśliwym.
OdpowiedzUsuńŻyczę Wam jeszcze wielu rocznic spędzonych w Pomarańczowej Pieczarze bądź gdzieś indziej. Zresztą nieistotne gdzie, ważne, że razem :)))
Wiesz, ludzie często krzywo się patrzą, kiedy ktoś po prostu mówi, że jest szczęśliwy...
UsuńDziękuję za życzenia w imieniu swoim i Hipka - no i Pumiska :) Zgadza się, ważne, że razem.
A co tam ludzie :))) Wiem, że są tacy, co to do pocieszania pierwsi, ale boli ich słuchanie, że komuś się udaje. Trudno, ich problem :)))
UsuńI żyjcie długo i szczęśliwie kochani :)))
OdpowiedzUsuńZamierzamy - czyli "dads da plan" :)
UsuńAle zwierzyniec :-) Tylko się zastanawiam jak Hipopotam, Smok i wredne Pumisko się dogadują ze sobą :-))))) Przypuszczam, że Wredne Pumisko rządzi. prawda??? Bo ktoś musi :-D :D :D
OdpowiedzUsuńSuper są te obrazki :-)
Pozdrawiam
Właśnie napisałam, że to najdziwniejsze stado w Polsce :)
UsuńPuma generalnie boi się tylko Hipka - na zasadzie, że jeśli ja jej powiem, żeby zeszła ze stołu, to MOŻE posłucha, a Hipek wystarczy, że się na nią krzywo spojrzy... Czyli: Pani jest od kochania, Pan od wychowywania. Standard :)
A Smok i Hipek? Nie ma reguły, ale jakoś symbioza międzygatunkowa działa. I to już rok :)
A co do rysunków... to tylko szablony ClipArtu :)
OdpowiedzUsuń...
OdpowiedzUsuń...
...
Moje gratulacje...
(zatkalo mnie)
Co do pierwszego, to sam wiesz, jak było, Robalku :)
UsuńMimo wszystko jakos mi tak dziwnie... Nie, ze Go nie pamietam... ale zycie poszlo naprzod... I takie reminiscencje kaza mi sie zatrzymac i pomyslec... Choc chwilke...
UsuńAz strach pomyslec, co by bylo gdyby Go nie bylo w naszym zyciu...
Oczywiscie zycze Wam jak najdluuuuuuuuzej... nawet Pumie... Choc w niej lubie tylko to, ze jest czarna... Przez sentyment ;)
Jej Wysokość wybacza Ci to wspaniałomyślnie, świadoma, że każdy musi mieć jakieś wady :):):)
UsuńSkoro ja Eugeniusza pamiętam, to co dopiero Ty... Nie myślę o nim jako o nadczłowieku, bo miał całe mnóstwo wad i niedoskonałości, ale jako o kimś, kto pokazał mi inną drogę na mapie. Nie dowiem się "co by było gdyby" - i dobrze mi z tym :)