Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

wtorek, 5 kwietnia 2011

Filozofia bloga

   Należą się Wam, drodzy Czytelnicy, wyjaśnienia. Wiem wiem, zaniedbuję Was haniebnie, dostałam z tego tytułu już ochrzan od co niektórych [tu szczególny ukłon w stronę Kasi, jedynej osoby z czasów licealnych, z którą utrzymuję kontakt i to wcale nie dlatego, że los rzucił nas do jednego miasta - otóż ta wyjątkowa dziewoja poskarżyła się, że z powodu ciszy w sieci... nie ma biedna co czytać w pracy :)].
   Zgodnie z założeniami niniejszego bloga poruszana w nim tematyka w lwiej części ma dotyczyć spraw związanych ze szkołą - w końcu autorka na wstępie oświadcza, że "jest młodą nauczycielką". Zostawiam sobie jednakże furtkę i czasami zamieszczam posty omawiające bieżące kwestie społeczne, czy nawet polityczne. Ale na tym - zgodnie z moją "filozofią bloga" - repertuar tematów powinien się zakończyć. Dlaczego? Otóż w moim przekonaniu jeśli sklasyfikować blog jako gatunek literacki, to żadną miarą nie jest on "sieciowym" ekwiwalentem pamiętnika, a to z tej przyczyny, że Internet w założeniu jest przestrzenią publiczną. Owszem, zapewnia w jakimś stopniu anonimowość, ale jest ona bardzo krucha, bo istnieje wiele sposobów, żeby kogoś w sieci namierzyć, jeśli naprawdę się tego chce. Pamiętnik z założenia jest pisany "do szuflady" - no, chyba, że mamy do czynienia z pamiętnikiem literackim, przeznaczonym do publikacji, ale wtedy dostajemy świadomą kreację świata przedstawionego przez autora. Przy lekturze musimy mieć na uwadze, że poziom szczerości narratora jest zwykle wprost proporcjonalny do jego potrzeby ekshibicjonizmu przed światem.
   Już widzę znudzenie na waszych twarzach i kiełkującą pod kopułą myśl typu: "Dragonka, skończ się wymądrzać, tylko przechodź do konretów". No już już, nie mogłam sobie darować małego wykładu z teorii literatury :) Co natomiast w tego wynika? Ano to, że nie zamierzam umieszczać tu postów o charakterze prywatnym, omawiającym moje życie osobiste i to wcale nie dlatego, że nie byłoby o czym opowiadać... Na ten blog teoretycznie może zawędrować każdy, a moja prywatność to moja sprawa i ewentualnie tych bliskich mi osób, którym ufam na tyle, by im się zwierzyć. Nie czuję potrzeby, żeby obtrąbiać przed całym światem życiowe zakręty, a jest ich sporo, niczym serpentyn na górskich drogach. Nie i już. Jeśli ktoś chce poczytać bloga osobistego, to znajdzie ich w Internecie "skolko ugodno" - ale nie pod tym adresem.
   Tak się jednak, moi drodzy Czytelnicy, składa, że ostatnio moją uwagę absorbują wyłącznie kwestie prywatne. Dzieje się tyle ważnych dla mnie rzeczy, że reszta po prostu mało mnie obchodzi. Nie znaczy to, że zaniedbuję swoje obowiązki, bo to do Dragonelli zupełnie niepodobne. Ten typ tak ma, że choćby się waliło i paliło, to sprawy zawodowe na tym nie cierpią. Tym niemniej z ręką na sercu przyznaję, że w obliczu zmian, które się dzieją w moim życiu prywatnym, to nawet małpie numery mi zwisają i powiewają... Przykro mi więc, ale musicie uzbroić się w cierpliwość, aż będę miała i czas, i ochotę, by rozstrząsać drobiazgowo szkolne wydarzenia.
   Zapewniam Was tylko, że wszystko toczy się jak najlepszym torem. Jeśli nic nie pierdzielnie, to będę najszczęśliwszym smokiem w galaktyce. Ale na szczęście też trzeba zapracować i mu pomóc, prawda? Nio, to wybaczcie, że Was zaniedbuję, ale tu chodzi o moją przyszłość. Trzymajcie kciuki za mnie. Wrócę do Was, Robaczki.
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz