Onet sprawił mi niespodziankę, umieszczając link do mojego wpisu na "ogólnym". Wychodzi sobie człowiek rano spokojnie do pracy, wraca, a tam 30 odpowiedzi do postu... :) Swoją drogą, ciekawa jestem, według jakiego klucza oni to oceniają? Nie uważałam wpisu o Beatce za jakiś szczególnie istotny czy wyjątkowy, moim zdaniem od początku istnienia tego bloga zamieściłam tu kilka o wiele ciekawszych, a już na pewno bardziej kontrowersyjnych. Cóż, de gustibus non est disputandum, nieprawdaż?
Od razu uprzedzam - komentarzy jest po prostu za dużo i - cytując pointę dowcipu o kotach idących przez pustynię - "nie ogarniam tej kuwety" :) Dlatego też nie będę odpowiadała każdemu z osobna. W wolnej chwili skomentuję te wypowiedzi, które uznałam za konstruktywne, interesujące, wnoszące coś swoją treścią do mojego postu. Uprzedzam, nie znaczy to wcale, że ich autorzy musieli podzielać moje opinie - tyle, że nie mam zamiaru schodzić poniżej pewnego poziomu dyskusji.
No właśnie... Taki jest niestety efekt "puszczenia na żer" przez Onet postu - odpowiada kto chce, jak chce, często nie zadając sobie trudu, by pomyśleć najpierw, nim się wypowie. Znam to zjawisko, bo przecież sama czytuje blogi. Czym innym jest jednak merytoryczna krytyka, którą z uwagą czytam i ją analizuję (choć rzecz jasna mogę się z nią nie zgodzić), a czym innym wulgarny język lub atakowanie mnie PERSONALNIE. Osobom, które to robią, odpowiadam wprost: oceniając MOJĄ OSOBĘ czy moje kompetencje na podstawie kilkudziesięciu zdań, sami podważacie swoją wiarygodność. Naprawdę uważacie, że jesteście aż tak dobrymi znawcami ludzi, by to wystarczyło? No cóż, to gratuluję - ja bym się nie odważyła wyrokować, jakim kto jest człowiekiem, nie znając go osobiście i nic nie wiedząc o jego życiu. Mam na to za dużo pokory, ale też i wyobraźni.
Zapraszam wszystkich chętnych do lektury CAŁOŚCI bloga. Jestem pewna, że część z tych osób, które tak ochoczo teraz wieszają na mnie psy, spojrzy na sprawę troszeczkę inaczej. A jeśli nie, no to trudno. Nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać, czy tym bardziej czuć do mnie sympatię. I na szczęcie ocena moich umiejętności pedagogicznych czy wiedzy merytorycznej należy do osób, które ze mną na co dzień pracują i w związku z tym mają o wiele więcej danych, by wyrokować, czy się nadaję na nauczyciela i wychowawcę, czy nie.
Posty o treści wulgarnej lub ubliżające personalnie mojej osobie, będą kasowane. Mam do tego prawo jako autorka bloga. Mam tu Smoka i nie zawaham się go użyć :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz