Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

niedziela, 29 marca 2015

Wielkanocne donosy rzeczywistości

    Znasz może, Drogi Czytelniku, "Donosy rzeczywistości" Białoszewskiego? Mistrz Miron popełnił książkę będącą zapisem strzępek rozmów usłyszanych przypadkowo na ulicy, w sklepie czy w środkach komunikacji publicznej. Ot, takie wyrwane z kontekstu dialogi przypadkowych przechodniów. Czyta się to bardzo przyjemnie, oczywiście pod warunkiem, że ktoś lubi styl prozy Białoszewskiego. 
    Jadąc wczoraj tramwajem na wieczór panieński mojej przyjaciółki jeszcze z czasów licealnych, usłyszałam taką oto rozmowę grupki młodych stuentów [na moje oko pierwszego - góra drugiego roku]. Wiadomo, sobota wieczór, ostatni weekend przed przerwą świąteczną, trzeba się zatem zrelaksować w jakimś modnym klubie przy czymś głębszym...

   - Mmm, nareszcie święta, jadę do domu... Tyle żarcia, wreszcie się nawpierdalam..
    - No chyba ty...
    - A co, ty nie jedziesz do domu?
    - A po co mam jechać? Do ojca przyjeżdża jakaś dupa, albo on pojedzie do dupy, to nie będę im przeszkadzał.
    - A mama?
    - Po cholerę mam jechać? Mama nie ma neta...

Kurtyna :)

4 komentarze:

  1. Moja mama tez nie ma neta a i sie nie nawpierdalam, bo musze sam gotowac. Ale mimo to jade :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ten kwiat młodzieży studenckiej określiłby Cię mianem frajera :)

      Usuń
  2. O rany... jak do tego dochodzi? Jak?

    :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie, Synafio - i jak zwykle bez jednoznacznej odpowiedzi :(

      Usuń