Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

poniedziałek, 2 marca 2015

Na chorobowym

    Już trzeci tydzień nie mogę doleczyć przeziębienia.
     Choruje pół miasta, w mojej przychodni sajgon, bo przyjmuje tylko dwóch lekarzy [pozostali na zwolnieniach chorobowych - jakże by inaczej, bakterie i wirusy nie są wybredne i wszystkich traktują jednakowo...], a ludzi tylu, że aż czarno. Zresztą, z kim ze znajomych nie rozmawiam, to wszyscy chorzy. Nawet Drybka dopadło - kiedy musiałam odwołać zajęcia, to tylko się ucieszył.
    U mnie oczywiście trwa to aż tak długo, bo na dobrą sprawę niczym nie mogę się leczyć. Syropki wzmacniające, naturalne sposoby [mikstura z cebuli], tabletki do ssania na gardło, rutinoscorbin, a gdybym miała gorączkę [a tradycyjnie nie mam], to wolno mi wziąć apap. Eto wsio. Ze względu na Hipciosmoczyllę nie powinnam brać nic silniejszego, tylko zdać się na możliwości obronne mojego organizmu. A te, wbrew pozorom [i odpukać!] wcale nie są takie do bani. Otóż cały zeszły tydzień bardzo poważnie zagrypiony był Hipek - leżał w łóżku z antybiotykiem i zasłużonym L4, a ja się tylko modliłam [oczywiście - metaforycznie :), czyli do moich własnych leukocytów], żeby się od niego tym paskudztwem nie zarazić. I jakoś się udało. 
    A co mi generalnie jest? Siedzi mi jakieś cholerstwo w gardle i wyjść nie chce. Kaszel, katar, zmieniony głos. Dobrze, że na dół nie złazi, bo oskrzela i płuca czyste. Pół ferii schrzanione, a teraz jestem na tygodniowym zwolnieniu. Mam się doleczyć i koniec. A od tego kaszlu to mnie wszystkie mięśnie żeber już bolą...
    Zatem sami widzicie, naprawdę nie mam o czym pisać :) Co może być nudniejszego niż przeziębiona Smoczyca w ciąży snująca się po mieszkaniu? Może małpki za mną zatęsknią - wiem od Marzenki, że chłopaki z 3B bardzo o mnie pytali i kazali mnie gorąco pozdrowić. Niewykluczone, że to dlatego, iż mieli dziś w planie dwa polskie, a zamiast tego dowalili im dwie matematyki z Irenką, która orze uczniami niemiłosiernie i na pewno nie da się jej namówić na partyjkę scrabbli :)
    Na otarcie łez mam dla Was mały materiał fotograficzny - z Jej Wysokością i Hipciosmoczyllą w roli głównej...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz