Prawa autorskie

Wszystkie teksty publikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, wtedy zaznaczam, że jest to cytat. Kopiowanie i rozpowszechnianie treści tej witryny bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.

[Dz.U. z 1994 r. nr24, poz. 83]

środa, 11 marca 2015

Najlepszy pasożyt świata

    Jak stwierdziła moja pani ginekolog prowadząca ciążę, dziecko jest najdoskonalszym pasożytem na świecie. Wyciągnie bez skrupułów z organizmu matki wszystkie najlepsze składniki, żeby tylko zapewnić sobie optymalny rozwój. Stąd też oczywiście "organizm żywiciela" musi się odpowiednio odżywiać, jeść pożywienie wysokiej jakości i faszerować się witaminkami i innego rodzaju super odżywkami, żeby nie dopuścić do powstania niedoborów. Dziecko i tak sobie zabierze, co będzie chciało, mając w nosie ewentualne braki z tego tytułu u przyszłej mamusi.
    Brzmi lekko brutalnie [w końcu to czysta bita natura, a ta jak wiadomo nie ma zwyczaju patyczkować się z kimkolwiek...] i pewnie faktycznie robi się problem, jeśli w ciążę zachodzi wątła chudzinka o figurze top modelki albo nienajlepszym zdrowiu. Wtedy "doskonały pasożyt" rzeczywiście zaczyna siać spustoszene w jej organizmie. Co tu jednak dużo gadać - o Dragonce można powiedzieć dużo, ale na pewno nie to, że jest szczuplutką superlaską, bez problemu wciskającą się w rozmiar 36. Prawdę rzekłszy, to przed ciążą miałam nadwagę [nie jakąś monstrualną, ale jednak] i średnią motywację, żeby coś z nią konstruktywnego zrobić. 
    Co się okazuje? Ano to, że zafundowanie sobie Hipciosmoczylli póki co jest dla mnie genialną kuracją wyszczuplającą. Jak już wspominałam, odkąd jestem w ciąży mam tak z połowę mniejszy apetyt - jem mniejsze porcje, opuszczam posiłki, najadam się momentalnie, no i moje zapotrzebowanie na słodycze wyraźnie spadło. Rozpakowana czekolada może sobie leżeć i tydzień na wierzchu pod moim nosem, a ja owszem, skubnę kosteczkę czy dwie - ale nie 3/4 tabliczki prawie do puszczenia pawia, co onegdaj było normą :) Do tego zapewne jako się rzekło na początku - mój osobisty doskonały pasożyt pieczołowicie wyciąga ze mnie nagromadzone latami zapasy, bo przecież musi sobie z czegoś zbudować szkielet i organy wewnętrzne. W efekcie - od początku ciąży [a jestem w czwartym miesiącu] przytyłam tak może z kilogram, tzn. nie tyle ja, co Hipciosmoczylla, bo wywaliło mi już całkiem pokaźny ciążowy brzuch, umiejscowiony wyraźnie nad moim prywatnym, osobistym sadełkiem. A reszta ciała, moi kochani - znika :) Uśmiałam się ostatnio, bo przezornie na samym początku ciąży kupiłam sobie już na zapas dwie pary spodni z tzw. panelem ciążowym, czyli wszytym w pasie materiałem służącym do zmieszczenia rosnącego brzucha. Kiedy je kupowałam, to oczywiście w pasie były jeszcze za luźne [bo w końcu miały być na zapas...], ale poza tym leżały dobrze. I wiecie co? Obecnie, czyli dwa miesiące po zakupie, spadają mi z tyłka! Nie są już ładnie dopasowane w udach, tylko wiszą na mnie smętnie i nadają się wyłącznie do chodzenia po domu.
    Obawiałam się, że skoro startowałam w ciąży z nadprogramowymi kilogramami, to przez 9 miesięcy zamienię się w prawdziwego wieloryba, a tu jak na razie nic bardziej mylnego :) Mój osobisty pasożyt objada się w najlepsze, co skutkuje u mnie utratą masy w tych miejscach, gdzie tłuszczyku było zdecydowanie za dużo. No i bardzo dobrze, dziecko, wpierniczaj ile wlezie, niech ci się uszy trzęsą :) Nie żałuj sobie...
    Przy tym wszystkim na szczęście wyniki krwi mam eleganckie - pani ginekolog aż piała z zachwytu i stwierdziła, że niejeden "normalny"człowiek [czyli nie w ciąży] pozazdrościłby mi takiej morfologii. Żadnych niedoborów, profilaktycznie mam co prawda brać jakieś witaminy dla ciężarnych, ale jak zapomnę, to też się nic nie stanie. Widocznie przez lata nagromadziłam sobie tyle, że teraz spokojnie wystarcza i dla mnie, i dla dziecka.
    Reasumując powyższy wywód - okazuje się, że w przypadku Smoczycy sprawa jest prosta. Chcesz schudnąć? Żadna dieta owocowo-warzywna, żaden Dukan. Wystarczy zajść w ciążę - efekt murowany :)

2 komentarze:

  1. :-))
    O takiej diecie odchudzającej to ja jeszcze nie słyszałam :-)))
    Ale niech Wam obu na zdrowie dobrze wyjdzie ;:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie chyba wychodzi. Tzn. ja czuję się dobrze, a i z Hipciosmoczyllą ODPUKAĆ też ok. Opycha się i rośnie.

      Usuń