I tu, mój Drogi Czytelniku, niespodzianka. Otóż mija już prawie miesiąc, a Kibolek zachowuje się tak, jak by startował w konkursie na Ucznia Roku. Milutki, uprzejmy, w pas się nauczycielom kłania, zeszyty i długopisy nosi, pracuje na zajęciach, zgłasza się sam do odpowiedzi. No chłopaka w czasie wakacji krasnoludki podmieniły po prostu.
Jako że Zoo jest małą, kameralną szkołą [i całe szczęście, bo tylko dzięki temu mamy szansę jakoś panować nad tym całym chaosem], to takie spektakularne zmiany są zawsze żywo dyskutowane w pokoju nauczycielskim. Razem z moimi kolegami i koleżankami po fachu snujemy więc domysły, co się takiego stało, że Krzyś z nieobliczalnego świra zmienił się w sympatycznego i - jak na warunki Zoo - pracowitego delikwenta. Czynników jak zwykle jest zapewne kilka. Po pierwsze - na pewno pomogła zmiana klasy. Wylądował w malutkiej, ledwo 12-osobowej grupce, złożonej z w miarę spokojnych, "sierotowatych" uczniów - w dodatku wyłącznie płci męskiej, co oznacza, że nie ma się przed kim popisywać. Po drugie - zmiana wychowawcy. Trafił mianowicie spod pieczy niekonsekwentnej i chimerycznej Grażynki pod kuratelę wuefisty Zdzisia. Pomógł już zapewne sam fakt, że wychowawcą Kibolka został facet - ale w dodatku Zdzisiek jest osobą, która rokrocznie w anonimowych ankietach szkolnych jest typowana przez uczniów jako nauczyciel, którego obdarzają największym zaufaniem. Czemu tak jest, to dłuższa historia, bo u nas wuefiści mają mocno nie-belfrowskie podejście do uczniów, co wynika oczywiście i z płci [no na ogół mężczyzna lepiej dogaduje się z nastoletnim bandziorem i nie ma na to rady...], i z racji naczanego przedmiotu [na boisku czy w zaciszu szatni można sobie pozwolić na zdecydowanie inny wachlarz "środków pedagogicznych", niż przemawiając do młodzieży w klasie, ex catedra]. Tak czy siak, oddanie Kibolka pod opiekę Zdziśkowi było na pewno dobrym pomysłem. I wreszcie po trzecie - co nie ukrywam, ja sugeruję z całą mocą - spokojne zachowanie Krzysia prawdopodobnie jest wynikiem wreszcie dobrze dobranych leków [bo chłopak leczy się psychiatrycznie, jakże by inaczej...]. Jakkolwiek by nie było, efekt się liczy.
Sam Kibolek nota bene zagadnięty przeze mnie na jednej z lekcji wprost o powód takiego uspokojenia się stwierdził z rozbrajającą szczerością, że już ma po prostu dosyć kiblowania w pierwszej gimnazjum. "Pani wie, ja już trzeci rok jestem w pierwszej klasie. No rzygam już "Krzyżakami" i "Dziadami". Ile można? Przydałoby się w końcu zdać do drugiej, nie?". Hmm, trudno zaprzeczyć :) No i chłopak faktycznie się stara, choć wynikają z tego dość zabawne sytuacje. Kiedy na jednej z lekcji dostał u mnie piątkę z Karty Pracy, to był tak podekscytowany, że pobiegł na przerwie pochwalić się do Pedagożycy :) Ostatnio natomiast sam zgłosił się do odpowiedzi - bogowie starożytnej Grecji plus odpowiednie związki frazeologiczne. Obryty był aż miło, więc dostał kolejną piątkę, którą kazał sobie wpisać do zeszytu obok przysługującej mu naklejki [za czwórki i piątki rozdaję dzieciakom specjalne naklejki, które otrzymałam od wydawcy podręcznika szkolnego :)]. Na tej samej lekcji dostali ćwiczenia do wykonania na ocenę związane z mitem o Demeter i Korze. No i praca Kibolka wyglądała tak, że połowa zadań była zrobiona wzorcowo, a połowa na odwal się. Postawiłam mu więc dostateczny, co skomentowałam w następujący sposób:
- Krzysiu, ale czemu nie zrobiłeś trzech ostatnich ćwiczeń? Przecież spokojnie dałbyś radę, widzę, że jesteś w dobrej formie. Nie chciało ci się, czy jak?
- Szczerze pani powiedzieć? Przychodzi do mnie dziś kuratorka, będzie oglądać zeszyt. Przecież jak by zobaczyła, że dostałem dwie piątki na jednym polaku, to w życiu by nie uwierzyła. Powiedziałaby, że ściągałem albo coś... Albo że podrobiłem pani podpis.
Tjaaa... Odparłam, że następnym razem ma się tym nie przejmować, a pani kurator w razie wątpliwości może zawsze do mnie zadzwonić :)
Fajosko, jednak te małpiatki są reformowalne, co już po raz kolejny widać :) Oby tak dalej :))))
OdpowiedzUsuńAż taką hura optymistką bym nie była :) Praca w Zoo pokazuje, że po prostu tu wszystko jest zmienne. Nie ma gwarancji, że Kibolek nie wróci do dawnych zachowań - bo np. leki przestaną działać... Ale póki co cieszmy się tym, co mamy.
UsuńHahahahahahahaah no usmialem sie z tego tlumaczenia Kibolka odnosnie pani kurator. Tak jak i Ty mysle, ze to kwestia lekow, ale byc moze z czasem wszystko gdzies tam sie pouklada. I tez bym sie cieszyl chwila :).
OdpowiedzUsuńDokładnie tak. W Zoo jest za dużo zmiennych, na które nie masz wpływu. Trzeba się skupić na tym, co jest tu i teraz - i ani się nie cieszyć, ani nie martwić na zapas. Tak jest najzdrowiej.
UsuńNo widzisz, a niektórzy twierdzą, że "Dziady" i "Krzyżacy" to pozycje do usunięcia z listy lektur szkolnych. I jakże niesłusznie! Jaki świetny z nich pożytek przecież! :D
OdpowiedzUsuńA serio, to cieszę się :)
"Dziady" i "Krzyżaków" bym akurat zostawiła, ale wiesz, że nie ma takiej możliwości, żeby wszystkim dogodzić. Ciekawe, co o nich za kilka lat powie Dziobalinda :)
Usuń